Znany analityk finansowy Craig Hemke po raz kolejny przykuwa uwagę rynków. Po trafnych prognozach dotyczących długu USA w 2024 roku i spadku dolara w 2025, teraz przewiduje, że Stany Zjednoczone dosłownie „rozgrzeją” gospodarkę. Jego zdaniem administracja Donalda Trumpa oraz Rezerwa Federalna będą prowadzić agresywną ekspansję monetarną, której efektem będzie gwałtowny wzrost cen złota – nawet do poziomu 6 000 dolarów za uncję.
Jak twierdzi Hemke, kluczowy będzie tu duet personalny: nowy prezes Fed, mający zastąpić Jerome’a Powella, oraz sekretarz skarbu Scott Bessent. Obaj mają „działać w pełnej synchronizacji”, czyli – mówiąc wprost – tłoczyć pieniądz.
CYNICZNYM OKIEM: „America First” w wersji 2026 oznacza: „drukarka pierwsza, konsekwencje drugie.”
Kontrola krzywej i brak hamulców
Hemke ostrzega, że USA podążają ścieżką Japonii, która przez lata stosowała tzw. yield curve control – sztuczne utrzymywanie rentowności obligacji na niskim poziomie. Po rezygnacji z tej polityki japońskie stopy procentowe poszybowały, i to samo – jego zdaniem – czeka Amerykę.
Trump ma wymienić kierownictwo Fed, aby utrzymać tanie finansowanie niezależnie od poziomu inflacji. Kiedy krótszy koniec krzywej zostanie obniżony, a długi termin zacznie rosnąć, Fed wkroczy z powrotem, skupując obligacje. To, jak przypomina ekspert, ten sam manewr, który zastosowano po II wojnie światowej – i który doprowadził do dekady inflacyjnej hossy na złocie i surowcach.
CYNICZNYM OKIEM: Historia nie tyle się powtarza, co biegnie po torach drukarskiej prasy – i to w trybie turbo.
Złoty bastion wobec nowego porządku
Hemke uważa, że fundamentem wzrostów złota jest rosnący apetyt banków centralnych, który rozpoczął się po odcięciu Rosji od systemu SWIFT w 2022 roku. Ten precedens uświadomił wielu państwom, że rezerwy walutowe w dolarze można zamrozić, a złota – nie.
Od tego czasu światowi emitenci walut – od Indii po Polskę – kupują fizyczny kruszec w rekordowych ilościach. Jak przypomina Hemke, NBP niedawno ogłosił zakup kolejnych 150 ton złota, podnosząc swój poziom rezerw do 700 ton.
Z kolei srebro, jego zdaniem, ma w 2026 roku osiągnąć 130 dolarów za uncję, napędzane eksplozją popytu przemysłowego – zwłaszcza z branży energii odnawialnej.
Jeśli Fed faktycznie zdecyduje się „zakotwiczyć” rentowności 10-letnich obligacji na poziomie ok. 4% przy utrzymującej się inflacji w granicach 6%, oznaczać to będzie realnie ujemne stopy procentowe. A to – przypomina Hemke – najbardziej byczy scenariusz dla metali szlachetnych.
CYNICZNYM OKIEM: Ameryka odkryła nową formę alchemii – z długu robi złoto, choć tylko dla tych, którzy mają wystarczająco silne sejfy.
Perspektywa jest więc jasna: 2026 będzie rokiem „gorącego pieniądza” i zimnego potu dla zwolenników dyscypliny fiskalnej. Złoto znów ma być jedynym aktywem, które nie pyta o program polityczny – tylko o wagę.


