Złoto po 10 000 USD. Lekcja z upadku Rzymu, którą rynki odrabiają na żywo

Ameryka drukuje dolary od dekad i uchodzi jej to na sucho, dopóki lotniskowce pływają

Adrian Kosta
6 min czytania

W połowie III wieku naszej ery Imperium Rzymskie miało problem, który brzmi niepokojąco znajomo. Gospodarka słabła, inflacja wchodziła na najwyższe obroty, korupcja polityczna była wszechobecna, a niegdyś wielkie imperium nie potrafiło już zrobić niczego porządnie. Kiedy w 260 roku sam cesarz został wzięty do niewoli przez perskie Imperium Sasanidów i pędzony jako jeniec do Iranu, starożytny świat prawdopodobnie tylko wzruszył ramionami. Rzymskie porażki i niekompetencja stały się normą.

Kluczowym skutkiem upadku prestiżu Rzymu było to, że zagraniczne królestwa zaczęły tracić zaufanie do rzymskiej waluty. Podstawowa srebrna moneta, zdewaluowana z 98 procent czystości za panowania Augusta do zaledwie 15 procent w połowie III wieku, przez ponad dwa stulecia była akceptowana przez partnerów handlowych – po prostu dlatego, że Rzym posiadał wielką i budzącą grozę armię. Gdy jednak klęska militarna zniszczyła postrzeganie rzymskiej niezwyciężoności, kupcy zaczęli odrzucać monety, żądając zapłaty w towarach luksusowych lub twardych aktywach – takich jak złoto. Fala wracającej do kraju waluty wywołała kolejny dotkliwy atak inflacji.

Cykl potęgi, wzrostu i upadku imperiów, utraty statusu waluty rezerwowej – to schemat aż nadto znany w historii. Pytanie brzmi, czy nie jesteśmy teraz świadkami tego samego cyklu, tyle że z dolarem amerykańskim w roli głównej.

Kilkaset miliardów wywindowało złoto do 5000 dolarów – co zrobią biliony?

Wzrost cen złota, który analitycy przewidywali od lat, wynika z faktu, że zagraniczne rządy i banki centralne tracą zaufanie do Stanów Zjednoczonych. Widziały upokarzające wycofanie się z Afganistanu. Widziały, jak Departament Skarbu rutynowo zamraża aktywa dolarowe należące do obcych państw. Widziały oszałamiające deficyty budżetowe i Kongres niechętny do ich powstrzymania. Złoto to nie spekulacyjny token ani akcja napędzana memami na Reddicie – to barometr zaufania do globalnego hegemona.

Wszystko to skłoniło zagraniczne instytucje do przesunięcia zaledwie ułamka swoich aktywów dolarowych w stronę złota. I już ta niewielka realokacja, warta kilkaset miliardów dolarów, wywindowała cenę kruszcu do 5000 dolarów. Obcokrajowcy posiadają jednak ponad 40 bilionów dolarów w amerykańskich aktywach płynnych – obligacjach skarbowych, depozytach bankowych, funduszach rynku pieniężnego. Jeśli kilkaset miliardów dolarów dało taki efekt, co się stanie, gdy zainwestują w złoto choćby 4 biliony – co stanowiłoby zaledwie 10 procent?

Symulacje wsparte analizami ekspertów JP Morgan wskazują, że cena złota na poziomie 10 000 dolarów wiązałaby się z zakupem przez zagraniczne rządy i banki centralne około 10 000 ton metrycznych kruszcu w ciągu najbliższych kilku lat. Trzeba uczciwie przyznać, że byłoby to wydarzenie bez precedensu – najwyższe roczne zakupy banków centralnych osiągnęły 1000 ton w 2024 roku. Tak gwałtowny zwrot nastąpiłby tylko w przypadku kluczowej zmiany geopolitycznej, sygnalizującej, że inne kraje naprawdę straciły wszelkie zaufanie.

CYNICZNYM OKIEM: Ameryka ma wąskie okno, żeby wyrwać się z fiskalnej czarnej dziury i potwierdzić dominację dolara. Problem w tym, że zamiast łatać dziurę, właśnie rozpoczęła wojnę w regionie, od którego zależy 20 procent światowego eksportu energii. Nic tak nie buduje zaufania partnerów handlowych jak bombardowanie infrastruktury, przez którą płynie ich ropa.

Iran jako test dominacji – i ceny złota

I tu dochodzimy do punktu, w którym historia starożytna spotyka się z porannym nagłówkiem. Utrzymanie dominacji militarnej jest warunkiem koniecznym, by scenariusz złota po 10 000 dolarów pozostał mało prawdopodobny. Dopóki USA są w stanie demonstrować niekwestionowaną przewagę wojskową, masowy odpływ od dolara jest scenariuszem skrajnym. Ale właśnie dlatego tak wiele zależy od wyniku konfliktu w Iranie.

Pomaga fakt, że amerykańska gospodarka pozostaje nieprawdopodobnie innowacyjna, Europa konsekwentnie strzela sobie w kolano w najbardziej niewyobrażalny sposób, a Chiny mają własne ekstremalne wyzwania demograficzne i gospodarcze. Losy wciąż się ważą – i mimo wszystkich wyzwań, Ameryka zachowuje realne atuty, których nie posiada żaden inny gracz.

Jednak pewne dowody odchodzenia od dolara są już widoczne. Złoto przy 5000 dolarów za uncję nie jest anomalią rynkową – to sygnał systemowy. Jeśli wojna w Iranie się przedłuży, jeśli cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, jeśli cena ropy przekroczy 150 dolarów, presja na dalszą dywersyfikację rezerw walutowych wzrośnie wykładniczo. Każdy miesiąc niestabilności to kolejna porcja argumentów dla banków centralnych w Pekinie, Delhi czy Rijadzie, by przenosić kolejne miliardy z obligacji skarbowych do skarbców ze złotem.

CYNICZNYM OKIEM: Rzym dewaluował swoją walutę przez dwa wieki i uchodził mu to na sucho, dopóki armia wyglądała groźnie. Ameryka drukuje dolary od dekad i uchodzi jej to na sucho, dopóki lotniskowce pływają. Różnica jest taka, że Rzymianie nie mieli Twittera, na którym cały świat mógł na żywo oglądać, jak cesarz potyka się o własne sandały.

Dla polskich inwestorów i obserwatorów rynku te rozważania mają wymiar daleki od akademickiego. Polska, jako kraj mocno powiązany z europejskim i transatlantyckim systemem gospodarczym, odczuje konsekwencje każdego istotnego przesunięcia w globalnej architekturze walutowej.

Narodowy Bank Polski, który sam w ostatnich latach znacząco zwiększał rezerwy złota, najwyraźniej czyta te same sygnały co banki centralne w Azji. Pytanie nie brzmi, czy złoto może osiągnąć 10 000 dolarów – lecz co musiałoby się wydarzyć, żeby ten scenariusz przestał być skrajny. Lista warunków, niestety, z każdym tygodniem konfliktu na Bliskim Wschodzie robi się krótsza.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *