Złoto kontra finansowy wulkan. Rok 2026 przynosi erupcję, a świat udaje, że nie patrzy

Deficyt naftowy dwa razy większy niż w 1973 roku

Jarosław Szeląg
10 min czytania
Złoto kontra finansowy wulkan. Rok 2026 przynosi erupcję, a świat udaje, że nie patrzy

W maju 1980 roku wulkanolog z Amerykańskiej Służby Geologicznej David Alexander Johnston obsadzał punkt obserwacyjny oddalony o 10 kilometrów od wrzącego wulkanu Mount St. Helens w stanie Waszyngton. 18 maja jako pierwszy poinformował o nagłej erupcji, a zaledwie kilka minut później zginął w wyniku bocznych podmuchów wulkanu. Jego ciała nigdy nie odnaleziono, a wraz z nim zginęło 56 innych osób, obok 7 000 dużych zwierząt łownych, 12 milionów ryb, 200 domów, 300 kilometrów autostrad i 15 kilometrów linii kolejowych. Ta analogia wraca dziś nieprzypadkowo, bo pod globalnymi rynkami ropy, kredytów, akcji i walut trwają wulkaniczne pomruki, które lada chwila mogą wybuchnąć. Podobnie jak Johnston, niewielu obserwatorów zdaje sobie sprawę, jak szybko spokojna obserwacja potrafi przerodzić się w ekstremalne niebezpieczeństwo, a obecny spokój przed finansową erupcją wydaje się niemal surrealistyczny.

ernest

Aby to ogłoszenie o erupcji stało się ekonomicznie jasne, a nie tylko sensacyjne, wystarczy chwila ciszy, by rozważyć prostą matematykę, rymujący się rytm historii i odrobinę zdrowego rozsądku. Twarde fakty dotyczące globalnej ropy, obligacji i wskaźników gospodarczych zestawiane ze szczytującą giełdą oraz całkowicie nieczytelną narracją o konflikcie płynącą z Waszyngtonu tworzą obraz, którego nie da się zlekceważyć.

Kurs złota na tygodniowym interwale czasowym
Kurs złota na tygodniowym interwale czasowym

Deficyt naftowy dwa razy większy niż w 1973 roku

Historia przypomina, że ostatnie wielkie szoki naftowe z lat 1973 i 1990 miały ogromne reperkusje dla amerykańskich rynków i realnej gospodarki. Podczas embarga z 1973 roku świat doświadczył 7-procentowego deficytu podaży ropy, co przyniosło 300-procentowy skok cen surowca, 52-procentowy spadek cen akcji w USA w ciągu dwóch lat oraz szczytową inflację przekraczającą 12 procent. Siedemnaście lat później, podczas wojny w Zatoce Perskiej, pojawił się podobny globalny deficyt na poziomie 7 procent, 75-procentowy skok cen i 21-procentowy spadek na giełdzie w USA.

Dzisiaj skala problemu jest znacznie większa. Odkąd pod koniec lutego ostatni tankowiec przecisnął się przez cieśninę Ormuz, globalne zużycie ropy wynoszące 100 milionów baryłek dziennie spadło o 13 procent, ponieważ 13 milionów baryłek dziennie zostało opóźnionych przez mgłę wojny. Oznacza to globalny deficyt ropy w 2026 roku niemal dwukrotnie wyższy niż w latach 1973 i 1990, a mimo to amerykańska giełda notuje niemal rekordowe poziomy, co jest obrazem rozjazdu między rzeczywistością a wycenami aktywów.

Globalne rezerwy ropy wyczerpują się, w tym w Stanach Zjednoczonych, gdzie Strategiczne Rezerwy Ropy Naftowej znajdują się na poziomie połowy swoich 400 milionów baryłek. Sytuacja jest znacznie gorsza w Azji, Indiach i Afryce, do których ostatnie dostawy z cieśniny Ormuz dotarły zaledwie kilka dni temu. Wyjaśnia to, dlaczego hotele w Bombaju są zamknięte, a kutry rybackie u wybrzeży Tajlandii nie mają paliwa.

Do Australii, Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii ostatnie dostawy z Ormuz dotarły 10 kwietnia. Ich liderzy próbują nerwowo ograniczyć popyt, licząc na trwałe zawieszenie broni w konflikcie z Iranem, napędzanym raczej kontem na Truth-Social niż profesjonalną dyplomacją. Nawet gdyby konflikt zakończył się natychmiast, opóźnione skutki ekonomiczne rekordowych deficytów energii będą nadzwyczajne, ponieważ ropa nie tylko napędza świat, ale także transportuje towary, które ten świat żywią, i wchodzi w skład nawozów, bez których nie powstanie żywność.

CYNICZNYM OKIEM: Wall Street dowiaduje się o faktach zawsze ostatnia, a najlepiej dopiero wtedy, gdy fakty stoją już pod drzwiami z łomem. Indeks S&P goni rekordy, podczas gdy kutry rybackie w Tajlandii stoją bez paliwa. Ktoś tu jest w błędzie, a to nie rybacy.

W ciągu najbliższych kilku tygodni może dojść do humanitarnego kryzysu żywnościowego w krajach rozwijających się. Tymczasem w USA wskaźnik zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan szoruje po dnie, a indeks S&P zbliża się do szczytu, co stanowi tragikomiczne odcięcie od wskaźników gospodarczych i manii giełdowej, jakiego nigdy wcześniej nie obserwowano. Równie surrealistyczny jest rozdźwięk między papierową ceną ropy w kontraktach terminowych Brent a rzeczywistą ceną sprzedaży surowca w czasie rzeczywistym, czyli tak zwanym dated Brent, gdzie różnica wynosi ponad 35 dolarów.

Ta różnica reprezentuje próbę psychologicznego stłumienia paniki przez decydentów za pomocą czystej nieuczciwości. Nieuczciwość jako element polityki nie jest jednak nowością dla zbankrutowanych reżimów finansowych, co potwierdzają błędne raportowanie inflacji, zaprzeczanie recesji czy ostatnie oszustwa zalegalizowane na giełdzie COMEX. Rządowi pośrednicy grający na fali fałszywych kontraktów terminowych na ropę patrzą prosto w lufę gigantycznego short-squeeze’u, chyba że wojna i gwałtownie rosnąca cena ropy nie zostaną natychmiast rozwiązane.

Rynek obligacji pęka tam, gdzie nikt nie patrzy

Nawet te przerażające warunki bledną w porównaniu z tym, co mówi globalny rynek obligacji. Gdy popyt na obligacje skarbowe spada, a ich rentowność rośnie, wzrasta koszt długu i pożyczek, co jest zabójcze dla gospodarek funkcjonujących niemal wyłącznie w oparciu o dług. Nie ma lepszej miary kosztów zadłużenia niż rentowność 10-letnich obligacji skarbowych, które wyrastają jak płetwy rekina wokół tonących narodów, takich jak Wielka Brytania, Niemcy, USA i Japonia.

Jeszcze bardziej niezwykła jest sytuacja w Chinach, gdzie rentowności spadają, a nie rosną. Oznacza to, że chińskie obligacje cieszą się większym popytem niż amerykańskie skarbowe, brytyjskie Gilts, japońskie JGB czy niemieckie Bunds. To również oznacza, że dni zachodniej hegemonii na rynku obligacji w ogóle, a hegemonii amerykańskich obligacji skarbowych w szczególności, dobiegają historycznego punktu zwrotnego.

W przypadku USA rentowność 10-latek niebezpiecznie zbliża się do poziomu wywołującego recesję, czyli 4,6-4,8 procent. Przy 40 bilionach dolarów długu publicznego Wuj Sam po prostu nie przetrwa tak rosnących rentowności. Niezależnie od tego, kto zasiada w Systemie Rezerwy Federalnej, który, jak ironicznie zauważa analiza, nie jest ani federalny, ani nie posiada rezerw, ani nie jest nawet bankiem, trzeba będzie wydrukować biliony, aby wykupić te niekochane, niechciane i uzbrojone amerykańskie skrypty dłużne.

Sekretarz skarbu Bessent może próbować miękkiego bankructwa obligacji skarbowych poprzez nielegalne, choć w imię bezpieczeństwa narodowego, zamrożenie rentowności na niższym poziomie i wydłużenie terminów zapadalności. Takie desperackie kroki nie powstrzymają jednak nieuniknionego klikania myszką bilionów dolarów w bilansie rezerw banku centralnego i ekspansji podaży pieniądza M2, co ma ratować rynki obligacji kosztem waluty. Wuj Sam nie będzie miał innego wyboru niż stworzyć zły pieniądz z powietrza, aby zapłacić swój własny, przestępczo zaniedbany rachunek barowy, a szkody w długu i walucie były śmiertelne na długo przed tym, zanim konflikt z Iranem zadziałał jak przyspieszacz procesu umierania.

Wszystkie drogi prowadzą do złota

Niezaprzeczalna destrukcja bezwzględnej siły nabywczej dolara oraz desperackie, choć nieudane próby odzyskania hegemonii dolara są poza dyskusją. USA i ich dolar nie znikną, ale ich hegemonia już upada i będzie upadać nadal. Bez względu na to, co wydarzy się w Iranie czy gdziekolwiek indziej, los długu USA, a tym samym dolara amerykańskiego, został przesądzony dawno temu.

Proste stwierdzenia tego typu nie są antyamerykańskie, lecz stanowią finansowy realizm i rozpoznawanie wzorców. Mimo spekulacji, wrzasku ekspertów, zmieniających się nagłówków, tweetów i amatorskich zgadywanek militarnych, tak naprawdę nic się nie zmieniło. Historia raz po raz przypomina, że upadłe narody uwikłane w nieudane i przedłużające się wojny, skrajne wydatki deficytowe i polityczne nieudolne zarządzanie, zawsze dewaluowały swoje waluty, aby tymczasowo ratować swój wizerunek polityczny i doraźne dziedzictwo.

CYNICZNYM OKIEM: Tymczasowy dobrobyt, po którym następuje trwała ruina, to przepis tak stary jak państwowość. Politycy zawsze wiedzą, że zapłaci za to kolejne pokolenie, dlatego śpią świetnie nawet w nocy przed wybuchem wulkanu.

Zawsze oznaczało to tymczasowy dobrobyt, po którym następowała trwała ruina, stworzona przez garstkę politycznych i ekonomicznych oportunistów, którzy, jak ostrzegał Hemingway, prowadzą swoje narody ku zniszczeniu waluty i wojnie. Jest to dokładnie scenariusz, w którym świat znajduje się obecnie. Gdy światowa waluta rezerwowa powoli traci zaufanie, wiarę, wiarygodność i siłę nabywczą w tak klasycznym i historycznie znajomym otoczeniu, złoto, tak jak czyniło to przez tysiące lat, nadal uczciwie zyskuje na wartości w scenerii niemal komicznej nieuczciwości.

Podobnie jak David Johnston, wielu obserwatorów od dawna patrzyło na finansowy wulkan długu pomrukujący w oddali. W roku 2026 ten wulkan właśnie wybucha, a od każdego zależy, czy uniknie zmiecenia przez jego boczne podmuchy w postaci niszczonej papierowej waluty. Innymi słowy, od każdego zależy, czy wejdzie w posiadanie uczciwego i prawdziwego pieniądza, aby chronić się przed płynącą w jego stronę finansową lawą.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *