Ukraińskie służby antykorupcyjne chcą ścigać swoich najważniejszych podejrzanych już nie tylko w kraju, ale i na świecie. Do Interpolu trafił wniosek o międzynarodowy list gończy za Timurem Mindicsem – ukraińsko‑izraelskim biznesmenem – oraz jego partnerem Aleksandrem Zuckermanem. Oboje posiadają obywatelstwo izraelskie.
Mindics uciekł do Izraela dosłownie godzinę przed wejściem funkcjonariuszy do mieszkania, co natychmiast wywołało podejrzenia o przeciek z najwyższych szczebli władzy. Ścigany jest za rzekome przekręty w sektorze energetycznym i – co politycznie najbardziej wybuchowe – jego nazwisko od lat przewija się w otoczeniu Wołodymyra Zełenskiego.
CYNICZNYM OKIEM: Jeśli ktoś zdąży w godzinę przed nalotem służb kupić bilet do Izraela, to albo ma szybkie auto, albo jeszcze szybszy telefon z rządu.
Złota toaleta i „przyjaciele prezydenta”
Podczas przeszukania mieszkania Mindicsa śledczy znaleźli paczki gotówki i… złotą toaletę. To właśnie w tym apartamencie Zełenski miał świętować urodziny w czasie pandemii, co nadaje całej sprawie dodatkowego, symbolicznie toksycznego wymiaru.
Śledztwo NABU i SAPO dotyczy nadużyć w państwowych i półpaństwowych spółkach energetycznych, m.in. Energoatomie. Według prokuratorów:
- stosowano fikcyjne przetargi i „cienie” struktury zarządcze,
- pieniądze wypływały bokiem,
- tworzono nieformalne sieci wpływu kontrolujące kontrakty, kadry i przepływy finansowe.
Straty szacuje się na ok. 100 mln dolarów. Przeszukano 70 nieruchomości, zatrzymano i przesłuchano szereg osób.
Na celowniku znaleźli się m.in.:
- kierowca Andrija Jermaka – szarej eminencji prezydenckiej kancelarii, z przydomkiem „Ali Baba”,
- Oleksij Czernyszow, były wicepremier – aresztowany,
- minister sprawiedliwości German Hałuszczenko, zawieszony po przeszukaniu domu (w czasie afer pełnił funkcję ministra energii).
CYNICZNYM OKIEM: Złota toaleta to idealna metafora ukraińskiej korupcji – wszystko świeci, dopóki nie spuści się wody.
Energetyczne imperium cieni
Według NABU grupa Mindicsa miała jeden cel: wycisnąć z kontrahentów Energoatomu maksimum „nienależnych korzyści” i przejąć realną kontrolę nad kadrami i zakupami poprzez nieformalne układy.
Opisany mechanizm to klasyka postsowieckiego „biznesu”:
- spółka państwowa jako bankomat polityczny,
- formalny zarząd i nieformalna „kuratela”,
- kontrakty pisane pod swoich.
Dodatkowo niemieckie „Die Welt” sugeruje, że w tle afery przewijają się zarówno wysokiej rangi ukraińscy politycy, jak i powiązani z Moskwą, co jeszcze bardziej komplikuje obraz – od klasycznej korupcji do możliwej gry wpływów.
Ucieczka helikopterem i cień zdrady
Największe kontrowersje budzi sposób ucieczki Mindicsa. Według niemieckich doniesień:
- widziano go w Kijowie dzień przed przeszukaniem,
- drogą lądową trudno byłoby opuścić kraj w warunkach wojennych,
- pojawiły się spekulacje o wylocie helikopterem za zgodą władz.
Jeśli choć część tych informacji się potwierdzi, oznacza to sabotaż własnego śledztwa i ochronę kluczowego podejrzanego przez ludzi z samego szczytu.
CYNICZNYM OKIEM: W kraju, gdzie mobilizacja obejmuje niemal każdego mężczyznę, jeden biznesmen z izraelskim paszportem znalazł drogę w jedną stronę. Złota toaleta najwyraźniej była biletomatem.
Polityczna mina pod Zełenskim
Choć Mindics i Zuckerman twierdzą, że są kozłami ofiarnymi, a sprawa jest „polityczna”, fakty bolą:
- wieloletnie relacje Mindicsa z Zełenskim,
- urodziny prezydenta w mieszkaniu ze złotą toaletą,
- powiązania z Jermakiem i Czernyszowem.
Dla Kijowa, który żyje z zachodniej pomocy i narracji o „walce z korupcją”, to skandal o potencjale największej afery od początku wojny.
Ukraińskie władze muszą teraz dowieść, że nie zamiatają sprawy pod dywan. Interpol to krok w dobrą stronę, ale pytanie brzmi: czy ktoś w Kijowie naprawdę chce, żeby Mindics wrócił i zaczął mówić?
CYNICZNYM OKIEM: Wojna wojną, ale układ musi się kręcić. A kiedy złota toaleta trafia do akt sprawy, nawet najbardziej cierpliwi sponsorzy z Zachodu zaczynają się zastanawiać, do czego właściwie dopłacają.


