Na tegorocznym Światowym Forum Ekonomicznym w Davos Donald Trump po raz kolejny wszedł na scenę nie jako polityk, ale jako katastrofa klimatyczna dla elit. W swoim przemówieniu nazwał forsowane przez globalnych liderów polityki ekologiczne „Green New Scam” – zielonym przekrętem. Według niego Zielony Ład nie uratował planety, tylko doprowadził Zachód do „degrowthu”, spirali inflacji i utraty konkurencyjności wobec Chin.
„Na energii należy zarabiać, a nie na niej tracić. W Europie widzimy, czym kończą się pomysły radykalnej lewicy” – powiedział Trump w Davos, patrząc w stronę zachodnich premierów, którzy jeszcze niedawno fetowali transformację jako moralny obowiązek nowoczesności.
CYNICZNYM OKIEM: Dawniej elity w Davos mówiły o topniejących lodowcach. Dziś martwią się o topniejące poparcie.
Polarna wojna ideologiczna. Klimat polityczny się ochładza
Trump uderzył w samo serce „klimatokracji”, której twarzami pozostają Al Gore i Christine Lagarde. Podczas zamkniętego bankietu w Davos miało dojść do awantury: Gore wygwizdał amerykańskiego sekretarza handlu Howarda Lutnicka, gdy ten nazwał Zielony Ład „biznesowym samobójstwem Zachodu”. Lagarde wyszła z sali wcześniej, a europejskie media opisały wydarzenie jako „dyplomatyczne trzęsienie śniegu”.
Trump wykorzystał incydent, by pokazać, że „zielone elity” straciły kontrolę nad narracją, która jeszcze kilka lat temu dominowała w polityce. Wskazał, że po przyjęciu przez rząd Joe Bidena ustawy Inflation Reduction Act, miliardy dolarów zalane w branżę OZE nie przyniosły niczego poza bańką finansową i wzrostem cen energii.
CYNICZNYM OKIEM: Wbrew narracji o globalnym ociepleniu – prawdziwy ślad węglowy zostawiły rachunki za prąd.
Trump wrócił też do swojego ulubionego oręża – mediów społecznościowych. Na Truth Social napisał: „Rekordowa fala mrozów w 40 stanach. Czy ci ekoterroryści wytłumaczą, co się stało z globalnym ociepleniem?” Post błyskawicznie zdobył miliony reakcji i wzburzył środowiska ekologiczne.

Z jego punktu widzenia wszystko się zgadza: „kryzys klimatyczny” był tylko instrumentem politycznym, który posłużył Demokratom do przepompowania środków z budżetu pod przykrywką ratowania świata. Teraz, gdy narracja gospodarczo się wypaliła, Trump przedstawia siebie jako jedynego realistę energetycznego, obiecując, że to paliwa kopalne „uratowały cywilizację” – i nadal będą ją zasilać, przynajmniej do czasu rozwoju energetyki jądrowej w latach 30.
W szwajcarskim kurorcie, gdzie klimat miał być sprawą globalną, debatę zdominował klimat polityczny. Europa tonęła w kurtuazji, a Trump w autorytecie populisty, który nie potrzebuje zaproszeń – wystarczy mu mikrofon i pewność, że ma rację.
CYNICZNYM OKIEM: Davos chciało ratować planetę. Trump przypomniał, że najpierw dobrze byłoby uratować zdrowy rozsądek.


