Paul Offit, były członek doradczego zespołu FDA ds. szczepionek i jeden z najbardziej znanych ekspertów w tej dziedzinie, wywołał lawinę kontrowersji po tym, jak nazwał przypadki zapalenia mięśnia sercowego po szczepieniach przeciw COVID-19 „bardzo małą ceną do zapłacenia”.
W rozmowie z popularnym internetowym lekarzem, Offit przyznał, że pojawienie się działań niepożądanych po szczepieniach nie było dla niego zaskoczeniem.
„Zawsze czekasz, aż coś się wydarzy. I rzeczywiście, w przypadku szczepionek mRNA pojawiło się zapalenie mięśnia sercowego, głównie u chłopców między 16., a 29. rokiem życia, zwykle po drugiej dawce, w ciągu kilku dni. Ale najczęściej było to przejściowe i samo ustępowało. To naprawdę nie było aż tak złe – to bardzo mała cena za ten poziom ochrony” – powiedział.
Odpowiedzialność czy bagatelizowanie?
Komentarze Offita – który przez lata był jednym z najgłośniejszych głosów promujących szczepienia – spotkały się z ostrą reakcją zarówno w środowiskach naukowych, jak i społecznych.
Krytycy zarzucają mu brak empatii wobec osób, które rzeczywiście ucierpiały po szczepieniach, oraz publiczne bagatelizowanie ryzyka zdrowotnego.
Choć Offit podkreślał, że ryzyko powikłań jest „statystycznie minimalne”, jego słowa zostały odebrane przez wielu jako przykład technokratycznej arogancji systemu zdrowia publicznego, który zbyt łatwo rozgrzesza siebie z błędów dopiero po fakcie.
„Ludzie pytają: jak mogliście tego nie przewidzieć? Jak mogliście rekomendować coś, co doprowadziło do śmierci lub poważnych powikłań? I wtedy tracą zaufanie” – przyznał Offit, tłumacząc, że nauka uczy się „w trakcie drogi”.
CYNICZNYM OKIEM: Jeśli nauka ma się uczyć na błędach – to dobrze, byśmy nie musieli być jej materiałem dydaktycznym.
Cienie preparatów i utracone zaufanie
Offit odniósł się też do szczepionki firmy Johnson & Johnson, przypominając, że w badaniach klinicznych na 30 tysiącach uczestników nie wykryto poważnych sygnałów ostrzegawczych. Dopiero po wprowadzeniu jej na rynek okazało się, że w rzadkich przypadkach może powodować zakrzepy krwi, w tym śmiertelne incydenty mózgowe.
„Tak, to doprowadziło do wycofania tej szczepionki w 2023 roku, ale nie można oczekiwać od nauki absolutnej nieomylności” – mówił Offit. Według niego, system reagował „tak, jak powinien”.
Jednak dla wielu to żadne usprawiedliwienie. Śmierć nawet kilku osób – twierdzą krytycy – nie może być „niewielką ceną”, gdy chodzi o decyzje podejmowane w imię zdrowia publicznego.
Offit – autor książek o szczepieniach i wieloletni obrońca programów immunizacji – nie po raz pierwszy wzbudza kontrowersje brutalną szczerością. Już w 2021 roku, gdy FDA rozważała dopuszczenie szczepionek przeciw COVID-19 dla pięciolatków, jego kolega z komisji, dr Eric Rubin, powiedział: „Nigdy nie dowiemy się, czy ta szczepionka jest bezpieczna, dopóki nie zaczniemy jej podawać dzieciom. Tylko tak to działa.”
Te słowa zapadły w pamięć opinii publicznej jako symbol „eksperymentalnego podejścia” do medycyny, w którym rzeczywiste skutki uboczne są odkrywane dopiero w praktyce. Teraz wypowiedź Offita tylko podgrzała społeczne przekonanie, że instytucje zdrowia publicznego traktują ludzi bardziej jak liczby niż jak pacjentów.
CYNICZNYM OKIEM: Nauka twierdzi, że ofiary są nieuniknione. Ale to zawsze ktoś inny ma nimi być.
Cena zaufania. Nauka, która traci twarz
Po trzech latach pandemii obraz systemu zdrowia publicznego jest rozdwojony. Z jednej strony – bezprecedensowy wysiłek naukowy, który stworzył szczepionki w rekordowym czasie. Z drugiej – fala dezinformacji, politycznych nacisków i już trwała utrata społecznego zaufania.
Offit twierdzi, że jego celem było „przywrócić realizm” w dyskusji o nauce. „Ludzie muszą zrozumieć, że proces jest dynamiczny, że wszystkiego uczymy się stopniowo. Tak działa postęp” – powtarza.
Ale dla opinii publicznej to brzmi nie jak naukowy pragmatyzm, lecz jak usprawiedliwienie systemowej bezkarności. W świecie, w którym każdy błąd staje się nagłówkiem, słowa „mała cena do zapłacenia” brzmią jak wyrok na zaufanie.
CYNICZNYM OKIEM: Pandemia się skończyła, ale koronawirus zaufania nadal mutuje.
Paul Offit ma rację w jednym – nauka nigdy nie jest ostateczna. Jednak w epoce globalnej komunikacji i natychmiastowego obiegu informacji, brutalna uczciwość badacza brzmi coraz częściej jak cynizm.
I choć nikt nie kwestionuje, że szczepionki uratowały więcej istnień, niż odebrały, to dla tych, którzy stracili bliskich przez rzadkie powikłania, nie ma czegoś takiego jak „mała cena”.
Zaufanie w świecie post‑pandemicznym to nie tylko kwestia danych, ale również tonu, jakim się je prezentuje. A tego, jak pokazuje przykład Offita, nauka wciąż musi się nauczyć – zanim zabrzmi jak menedżer ryzyka, a nie lekarz człowieka.


