Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, nie zadowala się już prośbami o broń czy fundusze. Tym razem wysunął wobec USA żądania, które nawet dla jego sojuszników brzmią jak wyzwanie. W publicznym oświadczeniu ogłosił, że domaga się od amerykańskiego Kongresu zatwierdzenia nowych gwarancji bezpieczeństwa – na wzór artykułu 5. NATO – ale… w trybie częściowo tajnym.
Tajny układ z Kongresem
Zełenski napisał w mediach społecznościowych: „Między nami, a Stanami Zjednoczonymi istnieje osobny dokument – dwustronne gwarancje bezpieczeństwa. Muszą zostać zatwierdzone przez Kongres, przy zachowaniu tajności niektórych załączników i szczegółów.”
Innymi słowy – ukraiński przywódca chce, aby przyszła umowa obejmująca bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych była przed obywatelami USA ukryta. Ten pomysł jest nie tylko bezprecedensowy, ale i ryzykowny politycznie. Dla wielu Amerykanów, których podatki od lat finansują wojnę w Ukrainie, to brzmi jak arogancja – cudzy przywódca, domagający się sekretów w ich własnym parlamencie.
To także wyzwanie wobec samej idei demokratycznej kontroli nad decyzjami o wojnie i pokoju. Układ z Kijowem, zawarty za zamkniętymi drzwiami, może w przyszłości oznaczać dla USA obowiązek walki z Rosją – mocarstwem jądrowym – w imię „tajnych” zobowiązań.
CYNICZNYM OKIEM: Trudno o większy paradoks – prezydent walczący o „wolny świat” proponuje jego najpotężniejszemu krajowi działanie za plecami obywateli.
Pokój po ukraińsku – wizja, której Moskwa nie przyjmuje
Zełenski pozostaje optymistą. Po serii rozmów z amerykańskimi i rosyjskimi delegacjami w Miami zapewnia, że „rdzeń wszystkich dokumentów jest gotowy” i że „pokój jest blisko.” Jednak „pokój po ukraińsku” to wizja, której Moskwa nie kupuje.
Ukraina chce tymczasowego rozejmu – „lustrzanego wycofania wojsk z terenów przyfrontowych” – bez ostatecznego rozstrzygnięcia kwestii granic. Rosja odpiera to jako pozorny kompromis i żąda trwałego międzynarodowego uznania, że większość Donbasu należy do Federacji Rosyjskiej.
„Nie wszystko jest idealne” – przyznał Zełenski. To jego sposób na opisanie różnic, które w oczach Kremla są przepaścią. Putin odpowiada spokojnie, ale chłodno: żadnej umowy poza warunkami uznanymi w tzw. porozumieniach z Anchorage.
Nieoficjalnie mówi się, że Zachód naciska na Zełenskiego, by zaakceptował niepopularne kompromisy, bo inaczej Ukraina zostanie sama z rachunkiem za wojnę.
Amerykańska polityka: między sekretem a sceptycyzmem
Problem w tym, że amerykański Kongres nie ma ochoty głosować nad czymś, czego treści nie zna. Wielu senatorów ostrzega, że ukrywanie zapisów umowy z Ukrainą może być powrotem do doktryny tajnych sojuszy, które kiedyś prowadziły świat do katastrof.
To, że Zełenski domaga się „klauzuli poufności” w kwestii tak kluczowej jak wojskowa współpraca, wywołało konsternację nawet wśród jego dotychczasowych orędowników.
Czyżby obawiał się krytyki? Czy może chce ukryć przed opinią publiczną warunki ustępstw wobec USA?
Niektórzy komentatorzy zauważają, że Zełenski coraz częściej mówi językiem amerykańskich polityków, ale z tonem generała. To ciekawa przemiana aktora, który jeszcze kilka lat temu w kabarecie kpił z autorytaryzmu.
CYNICZNYM OKIEM: Zełenski w Waszyngtonie brzmi już nie jak sojusznik, lecz jak menedżer korporacji składający zarządowi listę wymagań – z dopiskiem „tajne, proszę nie pytać.”
Trump i Zełenski – spotkanie, które może zmienić bieg wojny
W najbliższą niedzielę Zełenski spotka się z Donaldem Trumpem w Mar-a-Lago. To rozmowa, która może zaważyć na losie Ukrainy – i prawdopodobnie odbędzie się za zamkniętymi drzwiami.
Dla Trumpa, który w ciągu ostatnich miesięcy chętnie deklarował chęć szybkiego zakończenia wojny, spotkanie z Zełenskim to test przywództwa i realnej siły negocjacyjnej wobec Moskwy.
Rosja, choć uczestniczy pośrednio w rozmowach, zachowuje zimną ostrożność. Kreml ustępstw nie zapowiada, ale z uwagą obserwuje każdy gest Amerykanów, jakby testował ich determinację.
Zważywszy na to, że na froncie to Rosja dyktuje tempo, oczywistym jest, że główne ustępstwa przypadną stronie ukraińskiej. Pytanie brzmi: czy Zełenski zdoła tak sprzedać kompromis, by jego własny naród nie uznał go za zdradę.
Zełenski chce tajności w imię bezpieczeństwa. Krytycy mówią: w imię politycznego przetrwania. Każde ujawnienie szczegółów ewentualnego układu z USA – zwłaszcza takich, które obejmują gwarancje wojskowe – mogłoby wywołać sprzeciw wśród Amerykanów i podziały w jego własnym obozie.
Tymczasem ukraińska opinia publiczna jest zmęczona wojną, zachodni sponsorzy – zniecierpliwieni kosztami, a Rosja – coraz bliżej spełnienia swoich celów strategicznych.
Tajne aneksy mogą więc być nie tyle narzędziem dyplomacji, ile mechanizmem utrzymania narracji o „niezłomności” przy jednoczesnym przygotowywaniu kapitulacyjnych gestów.
CYNICZNYM OKIEM: Tajemnica to najlepsza strategia, gdy nie chcesz, by ktokolwiek zobaczył, że twoje zwycięstwo zaczyna przypominać porozumienie o warunkach klęski.
Z każdą kolejną deklaracją Zełenskiego staje się jasne, że Ukraina wchodzi w fazę, w której kulisy dyplomacji zaczynają być równie burzliwe jak same fronty.
Czy amerykański Kongres zgodzi się przyjąć „tajne gwarancje” dla kraju, który pochłonął miliardy dolarów z jego budżetu? Czy Trump zdecyduje się przynieść Putinowi pokój, którego nikt nie nazwie kompromitacją?
Odpowiedzi nie poznamy z przecieków prasowych. Tak jak cała ta wojna, również pokój, który ją zakończy, może zostać podpisany w ciszy – i w cieniu.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy wojna staje się tajna, a pokój poufny – można być pewnym tylko jednego: prawda nie wejdzie w ten układ nawet z przepustką dyplomatyczną.


