Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski ogłosił niespodziewany ruch kadrowy: jego nową doradczynią ds. gospodarczych została Chrystia Freeland, była wicepremier i minister finansów Kanady – polityczka znana z ostrego antyrosyjskiego kursu i bliskich relacji z NATO.
Decyzja, ogłoszona w poniedziałek na Telegramie, wpisuje się w szeroką rekonstrukcję władz w Kijowie, zapoczątkowaną po serii skandali korupcyjnych w resorcie energii. „Chrystia to profesjonalistka z ogromnym doświadczeniem w przyciąganiu inwestycji i prowadzeniu transformacji gospodarczych” – napisał Zelenski, zapowiadając „nowy etap odbudowy” Ukrainy.
Freeland, której przodkowie pochodzą z Ukrainy, od 2019 do 2024 roku była zastępczynią Justina Trudeau, a w 2025 roku powierzono jej funkcję specjalnej przedstawicielki Kanady ds. odbudowy Ukrainy.
CYNICZNYM OKIEM: Zelenski najwyraźniej uznał, że skoro kraj walczy z Rosją przy wsparciu NATO, to i kadry można już rekrutować z samego sojuszu.
Doradczyni kontrowersji
Freeland od lat uchodzi za jedną z najbardziej bezkompromisowych postaci zachodniej polityki wobec Moskwy. To ona współtworzyła sankcje na rosyjskie aktywa w Kanadzie i wspierała pomysł zamrożenia kont oligarchów na cele odbudowy Ukrainy.
Jednak jej nazwisko budzi też niechęć – zarówno w Kanadzie, jak i za granicą. W 2022 roku jako minister finansów w rządzie Trudeau przeprowadziła prawny atak na uczestników ruchu „Freedom Convoy”, czyli protestujących kierowców ciężarówek przeciwko obowiązkowym szczepieniom i lockdownom. To ona odpowiadała za blokadę ich kont bankowych i działania uznane przez część opinii publicznej za nadużycie władzy.
Z perspektywy Kremla jej nominacja do ukraińskiego rządu to prowokacja o wymiarze symbolicznym. Jak podkreślają rosyjscy analitycy, „zatrudnienie polityka z kraju założycielskiego NATO w administracji Ukrainy” jest dowodem na „pełną integrację Kijowa z systemem Zachodu.”
CYNICZNYM OKIEM: Kreml zyskał idealny argument – dla Moskwy Freeland to nie doradczyni, lecz nowy front pod przykrywką gospodarki.
Między odbudową, a przedłużeniem wojny
Zelenski, broniąc swojej decyzji, tłumaczył, że Ukraina potrzebuje odporności gospodarczej, niezależnie od tego, czy wojna zakończy się szybko, czy potrwa jeszcze lata. „Musimy być gotowi na oba scenariusze – szybkie porozumienie dyplomatyczne albo długą obronę z powodu opóźnień naszych partnerów” – napisał w sieci.
Krytycy jednak zauważają, że podobne nominacje świadczą o rosnącej dominacji zagranicznych doradców w polityce Kijowa. Coraz częściej mówi się, że Ukraina staje się laboratorium zachodnich wpływów – zarówno militarnych, jak i gospodarczych.
W tym sensie Freeland nie jest zwykłą doradczynią, ale – jak twierdzą eksperci – symbolem kierunku, w którym Ukraina już poszła: tam, gdzie polityka, gospodarka i sojusze nie podlegają granicom, tylko interesom.


