Ukraina właśnie zawarła dziesięcioletnie porozumienia o bezpieczeństwie z trzema najważniejszymi członkami Rady Współpracy Zatoki Perskiej – Arabią Saudyjską, ZEA i Katarem. Na pierwszy rzut oka to kolejna runda dyplomatycznych uścisków dłoni. W rzeczywistości połączony efekt presji wywieranej na Rosję przez ZEA i Arabię Saudyjską mógłby realnie zaszkodzić jej interesom – i to na wielu frontach jednocześnie.
W zeszłym miesiącu Zełenski wysłał do królestw Zatoki ekspertów od dronów oraz drony przechwytujące, aby pomóc w udaremnianiu irańskich ataków – tego rodzaju zagrożenia, z którym Ukraina ma czteroletnie doświadczenie ze względu na wykorzystywanie przez Rosję irańskich dronów we własnych uderzeniach. Celem było udowodnienie wartości Ukrainy w tej dziedzinie, aby zwiększyć szanse na zastąpienie wojsk USA w NATO przez oddziały ukraińskie jako wzajemność za wysłanie wojsk NATO na Ukrainę. Czy ten strategiczny cel zostanie osiągnięty, dopiero się okaże, ale same umowy zasługują na poważną analizę.

Drony, Patrioty i dziesięć lat współpracy
Porozumienia mają obejmować wspólną produkcję, współpracę energetyczną oraz inwestycje obronne. Możliwe jest również, że Ukraina wymieni swoje systemy przechwytywania dronów na rakiety Patriot z Zatoki, aby lepiej przechwytywać rosyjskie pociski. Oczekuje się, że ta relacja obronna potrwa co najmniej dekadę, zgodnie z deklaracjami Zełenskiego o czasie trwania umów.
Cynicy mogą podejrzewać, że jest to ogromna operacja prania pieniędzy mająca na celu obejście opóźnień UE w finansowaniu Ukrainy. Obserwatorzy powinni jednak potraktować te porozumienia poważniej ze względu na ich konsekwencje dla Rosji.
Kluczowy kontekst: choć na początku marca Putin rozmawiał z kilkoma przywódcami GCC w ramach wysiłków mediacyjnych, najwyraźniej nie uważają go oni już za neutralnego. Powodem są doniesienia o udostępnianiu przez Rosję danych wywiadowczych dotyczących celów Iranowi oraz szkoleniu go w zakresie wojny dronów. Kreml zaprzeczył, Biały Dom bagatelizował, ale kraje GCC uznały te informacje za wiarygodne – na co wskazuje zawarcie dziesięcioletnich umów z ukraińskim nemezis Rosji.
CYNICZNYM OKIEM: Putin latami budował wizerunek neutralnego rozjemcy na Bliskim Wschodzie, jednocześnie szkoląc Iran z dronów bojowych. Monarchie Zatoki okazały się mniej naiwne niż kremlowska dyplomacja zakładała – i wystawiły rachunek w postaci umów z Kijowem.
ZEA i Arabia Saudyjska – dwa ciosy, które mogą zaboleć
Szczególnie wymowne jest włączenie do porozumień ZEA. Ich lider Mohammed Bin Zayed jest tak blisko z Putinem, że uczestniczył w Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu latem 2023 roku jako gość honorowy. ZEA są największym arabskim inwestorem w Rosji, odpowiadając za 80 procent całości arabskich inwestycji. Te środki mogłyby potencjalnie zostać wykorzystane pod groźbą wycofania, aby zmusić Rosję do ustępstw wobec Ukrainy. ZEA mogą w tym celu wykorzystać również swoją rolę jako globalnego centrum finansowego pomagającego Rosji w obchodzeniu sankcji.
Włączenie Arabii Saudyjskiej jest nie mniej znaczące. Rosja koordynuje z nią działania w ramach OPEC+, aby zarządzać rynkiem ropy – jednak może to wkrótce stać się przeszłością, skoro Arabia Saudyjska prawdopodobnie postrzega Rosję jako współagresora po stronie Iranu i właśnie podpisała własną dziesięcioletnią umowę z Ukrainą.
Gdy branża się odbije, Arabia Saudyjska może zalać rynek ropą, aby podkopać rosyjskie przychody. Połączony efekt obu tych presji mógłby realnie uderzyć w Moskwę.
Nawet w najgorszym scenariuszu, w którym Rosja straciłaby partnerstwo z oboma krajami, a one zastąpiłyby utracone fundusze unijne dla Ukrainy, Rosja powinna nadal być w stanie utrzymać swoje stopniowe postępy na froncie. Niemniej te potencjalne niepowodzenia, w połączeniu z wcześniejszymi regresami w Syrii, Armenii, Azerbejdżanie, Wenezueli, a ostatnio w Iranie, mogą wywrzeć na Moskwę większą presję kompromisową.
CYNICZNYM OKIEM: Zełenski zamienia drony przechwytujące na sojusze strategiczne jak doświadczony handlarz na bazarze. Różnica między dyplomacją a targowaniem się jest taka, że w dyplomacji obie strony udają, że chodzi o wartości, a nie o cenę.
Czy Putin ostatecznie ustąpi, pozostaje niejasne. Jedno jest jednak pewne – ukraińska dyplomacja w Zatoce Perskiej okazała się znacznie bardziej skuteczna niż ktokolwiek przewidywał, a Rosja po raz kolejny odkrywa, że budowanie sojuszy na fundamencie cynicznych kalkulacji działa tylko do momentu, gdy partner znajdzie lepszą ofertę.



