Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że „jest gotów na wybory”, odpowiadając na krytykę Donalda Trumpa, który nazwał go przeszkodą dla pokoju i porównał do cyrkowca P.T. Barnuma. W nagraniu audio Zełenski stwierdził: „Jutro będę na Ukrainie i oczekuję propozycji od partnerów i ustawodawców dotyczących zmian prawnych pozwalających na głosowanie w czasie stanu wojennego”. Dodał: „Proszę USA i Europę o zapewnienie bezpieczeństwa procesu – Ukraina może przeprowadzić wybory w ciągu 60 dni”.
Trump w wywiadzie dla Politico podkręcił presję, twierdząc, że Ukraina „nie jest już demokracją” bez wyborów od dawna. Oskarżył Zełenskiego o przekonanie Bidena do 350 miliardów dolarów pomocy, podczas gdy „25% kraju przepadło” – nazywając go mistrzem sprzedaży, niezależnie od produktu. Zełenski zablokował amerykański plan pokojowy, odrzucając ustępstwa terytorialne.
Ultimatum Trumpa – pokój do Bożego Narodzenia. Koniec ery Zełenskiego?
Financial Times donosi, że Trump dał Kijowowi kilka dni na przyjęcie propozycji zawieszenia broni – porozumienie ma być gotowe do Świąt. Zełenski zatrzymał plan, co Trump uznał za sabotaż demokracji i negocjacji.
Prawdopodobnym następcą jest Wałerij Załużny, były głównodowodzący armii, zmuszony do odejścia przez Zełenskiego i ambasador w Londynie od lipca 2024. Ma dużą rozpoznawalność, poparcie dowódców i międzynarodowy szacunek – idealny na zmianę w 60 dni.
Trump postrzega Zełenskiego jako główną przeszkodę dla pokoju, domagając kompromisów i wyborów. Załużny czai się w cieniu, a Kijów ma dni na decyzję. Czy Ukraina wybierze nowego lidera pod ochroną USA, czy utknie w wojnie bez demokracji? Presja Trumpa zmienia reguły – wybory w 60 dni to ultimatum z terminem do Świąt.
CYNICZNYM OKIEM: Wybory pod bombami? Demokracja po trumpowsku: głosuj albo giń z terytoriami.


