Krajowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zamknęła dochodzenie w sprawie funkcji Tesla „Actually Smart Summon” – systemu zdalnego prowadzenia, który umożliwia poruszanie się pojazdu z niską prędkością na parkingach za pomocą aplikacji na smartfona. Agencja powołała się na niską częstotliwość występowania incydentów oraz ich niską szkodliwość. Dochodzenie wszczęto w styczniu 2025 roku po licznych zgłoszeniach o kolizjach, a objęło ono 2,85 miliona pojazdów Tesla Model X, Model Y oraz Model 3 wyprodukowanych w latach 2016-2025, wyposażonych w pakiet Full Self Driving.
Biuro Badania Wad otrzymało 159 raportów dotyczących incydentów podczas sesji korzystania z funkcji. Typowy scenariusz wyglądał niemal identycznie za każdym razem – system nie wykrywał w pełni otoczenia pojazdu, a samochód uderzał w bramki parkingowe, pobliskie auta lub słupki barier.

CYNICZNYM OKIEM: 159 zdarzeń na 2,85 miliona pojazdów to statystyka, którą Tesla z przyjemnością zamieni w slajd marketingowy – „nasze auta trafią w słupek rzadziej niż przeciętny kierowca”.
Śnieg, szlabany i brak reakcji właścicieli
NHTSA odnotowała, że do incydentów dochodziło, gdy użytkownicy nie mieli pełnego 360-stopniowego widoku na otoczenie.
„Ograniczało to zdolność użytkownika aplikacji do ustalenia, czy uderzenie jest nieuchronne podczas początkowych manewrów pojazdu, takich jak cofanie w bliskiej odległości od przeszkody lub krawężnika” – odnotowano w raporcie.
Dwa wypadki wydarzyły się w szczególnie wymownych okolicznościach. Właściciele Tesli próbowali użyć funkcji Smart Summon na zaśnieżonych parkingach, ale śnieg zablokował przednie kamery i pojazdy uderzyły w puste auta na sąsiednich miejscach. NHTSA podkreśliła, że w obu przypadkach właściciele nie wydali polecenia zatrzymania mimo braku wyraźnego pola widzenia w aplikacji.
W innym zdarzeniu Tesla sterowana zdalnie nie wykryła szlabanu blokującego pas wyjazdowy z garażu parkingowego. Agencja federalna podkreśliła jednak, że nie odnotowano wypadków z wystrzeleniem poduszek powietrznych ani żadnych obrażeń czy ofiar śmiertelnych.
Tesla odpowiedziała na zgłoszenia wydając sześć bezprzewodowych aktualizacji oprogramowania poprawiających wykrywanie blokady kamer. Dodatkowe aktualizacje firmware’u zredukowały liczbę błędnych negatywnych odczytów w warunkach deszczu i śniegu.

CYNICZNYM OKIEM: System zdalnego parkowania nie rozpoznaje szlabanów ani zaśnieżonych kamer, ale to użytkownik powinien był zareagować – klasyczna filozofia Tesli, w której winna jest zawsze warstwa między fotelem, a smartfonem.
Zamknięcie sprawy Smart Summon nie oznacza jednak końca kłopotów regulacyjnych Tesli. Firma wciąż znajduje się pod nadzorem aktywnego dochodzenia dotyczącego funkcji Full Self Driving, które rozpoczęło się w październiku po serii wypadków. Początkowo obejmowało 2,88 miliona pojazdów, ale w połowie marca zostało rozszerzone do około 3,2 miliona aut. Biuro Badania Wad ocenia obecnie zdolność systemu FSD do prawidłowego wykrywania pogorszonych warunków drogowych oraz dawania kierowcom wystarczającej ilości czasu na reakcję – a to znacznie poważniejsza sprawa niż otarcia na parkingach.



