Ponad 40 proc. polskich firm narzeka na zatory płatnicze jako poważną przeszkodę w działalności – wynika z badania MIK. Stabilny problem od 2022 roku (40–50 proc. wskazań), ustępuje tylko rosnącym kosztom pracy, niepewności gospodarczej i cenom energii. Oceniany podobnie jak brak rąk do pracy.
Najgorzej transport i logistyka (TSL): w lutym 2026 aż 54 proc. firm z branży wskazuje zatory jako trzecią barierę (po kosztach płac i niepewności). Niskie marże, długie terminy, presja gigantów i stałe koszty paliwa tworzą pułapkę. Usługi radzą sobie najlepiej – tylko 29 proc. narzeka.
CYNICZNYM OKIEM: TSL wozi towary za granicę, a kontrahenci wożą ich po górce – klasyka polskiego biznesu.
Rekordowe długi – 46 mld zł zaległości
Dane BIG Info Monitora potwierdzają koszmar: na koniec listopada 2025 zaległości firm sięgnęły 46,2 mld zł, średnio 152 tys. zł na niesolidnego dłużnika (+17 tys. zł r./r.). Mimo to płynność finansowa trzyma się mocno – wskaźnik MIK powyżej neutralnego od 2021 roku, ponad połowa firm ma zapas na >3 miesiące.
75 proc. przedsiębiorców planuje w 2026 działania antyzatorowe:
- skrócenie cyklu faktura–wpływ gotówki,
- szybsza reakcja na opóźnienia,
- samodzielna windykacja przy pierwszych sygnałach.

CYNICZNYM OKIEM: Firmy czekają na kasę, fiskus na podatki – jedni mają 46 mld długów, drudzy – niedofinansowanie.
Ustawa kontra rzeczywistość
Państwo interweniuje: krótsze terminy zapłaty, ulga na złe długi, prawo do zerwania umowy przy opóźnieniach, wyższe odsetki ustawowe. Dobre na papierze, ale w praktyce kontrahenci-duzi gracze dyktują warunki. Zatory to rakotwórczy nowotwór gospodarki – hamują inwestycje, nakręcają inflację kosztów i erodują zaufanie.
TSL krwawi najmocniej – kierowcy jeżdżą, a kasa siedzi w szufladach. Usługi, elastyczne, omijają pułapkę. Polskie firmy mają płynność, ale zatory to bomba z opóźnionym zapłonem – gdy pęknie, pociągnie branże w dół. Czas na realne egzekucje, nie tylko akty prawne. Biznes w Polsce to nie sprint, lecz maraton z plecakiem cudzych długów.



