W świecie, gdzie każdy chce być wolny, a państwo coraz częściej wchodzi z butami do życia prywatnego, nowe przepisy o zarejestrowanych związkach partnerskich budzą emocje, wątpliwości i – przede wszystkim – pytania o to, kto tak naprawdę zyskuje, a kto traci na tej zmianie. Autor kanału MODA WYSOKA w swoim materiale nie boi się zadawać niewygodnych pytań i nie szczędzi cynizmu, pokazując, że nowy projekt ustawy to nie tylko krok ku równości, ale także potencjalная pułapka dla mężczyzn, którzy nie znają swoich praw.
Zarejestrowana para: ślub bez ślubu, konsekwencje z pełną mocą
„Dzień dobry państwu. Co jeżeli tobie powiem, że możesz brać ślub, nie mając ślubu i będąc po ślubie, nie wiedząc o tym, że jesteś po ślubie, ponosząc jego wszystkie konsekwencje. I wystarczy, że zmienimy tutaj słowo ślub na inne słowo. Nagrywałem odcinki, w których omawiałem jakie są zagrożenia dotyczące tego, gdzie wchodzisz w związek małżeński.”
Projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich, choć formalnie ma służyć ochronie praw par tej samej płci, w praktyce otwiera nowe możliwości – i pułapki – także dla par heteroseksualnych. Zarejestrowana para to nie tylko formalne uznanie związku, ale także pełen zestaw obowiązków i konsekwencji prawnych, które dotychczas były zarezerwowane dla małżeństwa. Podział majątku, alimenty, obowiązek wzajemnej pomocy – wszystko to ma obowiązywać także w związkach partnerskich, choć nie zawsze będzie to jasne dla osób, które zdecydują się na taki krok.
CYNICZNYM OKIEM: Państwo proponuje nową zabawę – „mam ślub, choć go nie mam”, a Ty masz płacić za bilety wstępu, nawet jeśli nie chcesz się bawić.
Dlaczego kobiety chcą ślubu, a mężczyźni powinni się bać?
„I często nie myśli się o tych zagrożeniach, natomiast bardzo interesującym jest podejście wielu pań, ponieważ argumentują one to, że chcą brać ślub, aby wejść w związek małżeński dla bezpieczeństwa, gdyby coś się stało. I wiecie co? I mają one rację.”
Autor przypomina, że kobiety często motywują chęć zawarcia małżeństwa względami bezpieczeństwa – finansowego, emocjonalnego, społecznego. To zrozumiałe, bo prawo stoi po stronie kobiet, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, rozwodu czy rozstania. Mężczyźni natomiast rzadko myślą o własnym bezpieczeństwie, a jeśli już – to zwykle za późno.
„Faktycznie należy brać pod uwagę, że może coś się stać. Tylko dlaczego należy brać wtedy aspekt bezpieczeństwa tej drugiej strony? Bo ty, drogi mężczyzno, w takim razie również przecież powinieneś myśleć o tym, że hm, przecież może się coś stać. Więc również powinieneś myśleć o własnym bezpieczeństwie, ponieważ nie jesteś osobą podrzędną w tej relacji.”
CYNICZNYM OKIEM: W tej grze bezpieczeństwo przypomina parasol – zawsze otwiera się nad jedną stroną, a druga co najwyżej może liczyć na kilka kropel deszczu na głowę.
Historia pana Michała: jak można stracić wszystko, nie mając nic
„Pan Michał napisał taki komentarz. Ja miałem żonę i dwójkę dzieci. Pracowałem na dom, żona zajmowała się dziećmi. Żona po cichu dawała różnym mężczyznom. Ostatnio komentowałem pewien materiał, jego fragmenty, można znaleźć sobie w internecie wpisując sypiała z pięćdziesięcioma mężczyznami.”
Autor przytacza historię pana Michała, która jest klasycznym przykładem tego, jak można stracić wszystko – dom, dzieci, pieniądze, godność – tylko dlatego, że związek się rozpadł, a prawo nie stoi po stronie mężczyzny. Michał pracował na dom, żona zdradzała go z wieloma mężczyznami, a gdy wszystko wyszło na jaw, został przedstawiony jako winny całej sytuacji. Nawet ciąża z innym mężczyzną została mu przypisana jako wina – bo przecież „nie potrafił się zachować jak facet” i nie został przy żonie, gdy ta go zdradzała.
„Ona wszystkim opowiadała, że zostawiłem ją z dwójką dzieci, tak bez powodu. To jest bardzo częste, że przerzuca się na winę, ponieważ czy znalazłaby akceptację, chociaż w przypadku kobiet to i tak pewnie tak, że o, zaniedbywał cię, dlatego skakałaś po innych. Ale byłoby to trudniejsze, aby znaleźć akceptację w momencie, którym powiedziałaby, hm, rozstaliśmy się, ponieważ dziesięciu mężczyzn waliło mnie w momencie, w którym Michał był w pracy. No i on się trochę zirytował i nie chciał już ze mną być. Nie brzmi to atrakcyjnie.”
CYNICZNYM OKIEM: W tym serialu życia mężczyzna zawsze gra złego, nawet jeśli reżyserem jest ktoś inny, a scenariusz pisze los.
„Później, kiedy jej się znudziło skakanie po innych, chciała wrócić. Nie przeszkadzał jej już mój spokojny charakter, opowiadała o miłości, rodzinie, wybaczeniu и prawdziwej próbie, na którą wystawił nas Bóg. Jakie to jest częste. Wystawieni zostaliśmy na próbę, którą przetrwamy. To znaczy, że nasz związek jest bardzo silny.”
Autor pokazuje, jak łatwo jest manipulować emocjami i odpowiedzialnością, gdy związek się rozpada. Kobieta, która zdradzała, chce wrócić, gdy jej się znudziło – i oczekuje, że mężczyzna wybaczy, zapomni i będzie dalej płacił za jej życie. To klasyczny schemat, który powtarza się w tysiącach polskich rodzin.
„Proszę was. Była w siódmym miesiącu z kolejnym, po którym skakała w momencie, w którym pan Michał postanowił ją zostawić. Nawet za te ciąże oskarżyła mnie, że to ja jestem winien, bo nie potrafiłem się zachować jak facet, kiedy dowiedziałem się o jej zdradach i być przy niej, wziąć to na klatę zamiast wyprowadzić się z domu. Czy wy rozumiecie ten absurd?”
CYNICZNYM OKIEM: W tej melodramie miłosnej mężczyzna jest zawsze chłopcem do bicia, nawet jeśli nie znał swojej roli na próbach.
Nowe prawo: zarejestrowana para to nowe małżeństwo, tylko bez ślubu
„I teraz jest petarda, jakby tego było mało. Drugie dziecko okazało się nie moje. Płace, opiekuję się i wychowuję jak dawniej. Ona wstawia opisy na Facebooku o lojalności, miłości, radości życia i odnalezieniu siebie. Odklejona totalnie…. Czasami się zastanawiam czy to ten świat jest taki poje*any, czy to może ja zbyt wszystkim się przejmuje, bo przecież to normalne, jak powtarzała ciągle moja była. I szanowni państwo, dlaczego to przytaczam? Ponieważ ten pan wszedł w relację małżeńską, no miał dwójkę dzieci, tudzież jedno, bо drugie też zaakceptował z panią, która jak dalej się w sekcji komentarzy okazuje, na samym początku była świetna.”
Autor podkreśla, że nowy projekt ustawy o zarejestrowanych związkach partnerskich to de facto nowe małżeństwo, tylko bez ślubu. Zarejestrowana para będzie miała te same prawa i obowiązki co małżeństwo – podział majątku, alimenty, obowiązek wzajemnej pomocy. W praktyce oznacza to, że mężczyzna, który nie chce brać ślubu, może zostać wciągnięty w związek partnerski, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji.
„Jesteś na równi, a dla siebie może nawet ważniejszy. Dlatego też o własne bezpieczeństwo należałoby zadbać. Dlaczego? Bo jak twoja partnerka wspomina, nigdy nic nie wiadomo. I wyjaśnię tobie zaraz, że możesz nawet nie wiedzieć, że poniesiesz wszystkie konsekwencje związane ze ślubem, jeżeli go nie masz. I to może wydarzyć się już niedługo, a prace nad tym trwają.”
CYNICZNYM OKIEM: W tej układance życia miłosnego państwo proponuje nowy element – tylko tym razem to Ty płacisz za wszystkie brakujące klocki.
„Przeczytajmy sobie cel tego projektu. Jest to bardzo ważna informacja dla was, ponieważ możecie się kiedyś wkopać w bardzo duże maliny, jeżeli nie będziecie mieć o tym wiedzy. A wiedza to klucz do lepszego życia. Nadmienię od razu o lepszym życiu, to w opisie tych zajęć tego materiału znajduje się link do zapisów na moje zajęcia.”
Autor przypomina, że cel projektu to wprowadzenie instytucji rejestrowanego związku partnerskiego do polskiego porządku prawnego i wykonanie wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Polska jest zobowiązana do zapewnienia ram prawnych umożliwiających parom tej samej płci odpowiednie uznanie i ochronę ich związku. Jednak w praktyce projekt dotyczy także par heteroseksualnych, które nie chcą brać ślubu, ale chcą mieć prawa zbliżone do małżeństwa.
„Celem projektu jest wprowadzenie instytucji rejestrowanego związku partnerskiego do polskiego porządku prawnego i tym samym wykonanie wyroku europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 12 grudnia 2023. W sprawie Przybylskiej i inni przeciwko Polsce.”
CYNICZNYM OKIEM: W tej nowej opowieści o równości państwo rozdaje karty, ale tylko jedna strona wie, jakie są zasady gry.
Statystyki: coraz więcej związków nieformalnych, coraz mniej małżeństw
„Z narodowego spisu powszechnego z 2021 roku wynika, że w Polsce spada liczba małżeństw, ale rośnie liczba związków nieformalnych. Projekt ustawy reguluje zasady zawierania i ustania rejestrowanego związku partnerskiego, prawa i obowiązki osób pozostających w rejestrowanych związkach partnerskich i podział majątkowy między nimi.”
Autor przytacza dane:
- W 2011 roku było 316,5 tys. związków nieformalnych, w 2021 – 552,8 tys.
- Liczba małżeństw z dziećmi spadła o 41,8% w ciągu dekady.
To pokazuje, że coraz więcej osób wybiera życie w związku bez ślubu, ale nie zawsze zdają sobie sprawę z konsekwencji prawnych takiego wyboru.
„Państwo, w momencie, w którym dokonujesz małżeństwa, to państwo wchodzi z butami do twojego świata, bo kiedy ty rozwodzisz się, to państwo decyduje o tym kto, co i jak. I państwo ma aktualnie problem, że w momencie, w którym ty sobie żyjesz ze swoją partnerką, no to państwo tak naprawdę nie może ci zrobić nic.”
CYNICZNYM OKIEM: W tej statystycznej układance państwo próbuje połączyć kropki, nawet jeśli nie wszystkie pasują do siebie.
Podział majątku, alimenty, obowiązki: czy to naprawdę różni się od małżeństwa?
„Generalnie chodzi o to, że zarejestrowany związek, po prostu będziesz zarejestrowany, że jesteś parą ze swoją partnerką, będzie miał te same konsekwencje, co w momencie, w którym wszedłby związek małżeński. Czyli jak się rozstaniecie, no to będziecie mieli na przykład podział majątku.”
Autor podkreśla, że zarejestrowany związek partnerski to de facto nowe małżeństwo, tylko bez ślubu. Podział majątku, alimenty, obowiązek wzajemnej pomocy – wszystko to będzie obowiązywać także w związkach partnerskich. Intercyza, która miała być zabezpieczeniem, może być łatwo podważona przez sąd, a większość osób jej nie podpisuje.
„Proszę nie wspominać mi tu o intercyzie, bo już wspominałem w korekcyjnym odcinku, w którym wyjaśniałem, że intercyzę można podważyć i to naprawdę bez większych problemów. Druga sprawa jest taka, że naprawdę ona nie zabezpiecza wszystkiego. Trzecia sprawa jest taka, że i tak większość jej nie podpisuje.”
CYNICZNYM OKIEM: W tej grze majątkowej sąd zawsze rozdaje karty, a Ty możesz tylko mieć nadzieję, że nie zostaniesz z pustą talią.
Czy mężczyzna może być zmuszony do związku partnerskiego?
„Natomiast zastanawiałem się nad jedną rzeczą. Jak tu będzie z tym, że przecież musi się to w takim razie różnić od małżeństwa w takim aspekcie samym podejścia. No bo przecież nikt nie zmusi chyba mężczyzny do tego, żeby on poszedł, podpisał jakiś dokument, że wchodzi w taki związek partnerski w momencie, w którym na przykład w związek małżeński nie chciał wejść.”
Autor zastanawia się, czy mężczyzna może być zmuszony do zawarcia związku partnerskiego. W teorii nie, ale w praktyce presja społeczna, marketing i brak wiedzy mogą sprawić, że wielu mężczyzn wejdzie w taki związek bez pełnej świadomości konsekwencji. W Stanach Zjednoczonych w niektórych stanach po kilku latach związku para jest automatycznie uznawana za związek partnerski, co rodzi poważne konsekwencje prawne.
„Ja trochę zarabiam, trochę mam oszczędności, chcę rozwinąć sobie dobrze firmę i tak dalej. No ale no, nie chcę wchodzić z tego powodu w małżeństwo, nie chcę mieć tych wszystkich negatywnych konsekwencji…. To czy taki mężczyzna wejdzie wtedy w związek partnerski? Całkiem możliwe, że tak. Już państwu wyjaśniłem dlaczego ja uważam, że ten mechanizm może zadziałać.”
„Mam nadzieję, że nie zadziała on w taki sposób, w jaki w paru państwach, w szczególności w Stanach Zjednoczonych w paru stanach on funkcjonuje, ponieważ tam jest tak, że w momencie, w którym jesteś na przykład w relacji z kobietą nie wiem pięć lat, to sam czas trwania tego powoduje, że z automatu zostajecie uznani jako związek partnerski i automatycznie normalnie twoja partnerka dziedziczy po tobie majątek i tak dalej, tak dalej, co jest dramatyczne.”
Autor ostrzega przed skutkami promocji związków partnerskich, która skupia się na zaletach, a pomija potencjalne wady. Wystarczy kilka atutów, ładne opakowanie marketingowe i brak wiedzy, by wielu mężczyzn weszło w taki związek bez świadomości konsekwencji.
„Wystarczy dać kilka fajnych etykietek. Wystarczy umieścić na kilku portalach dużych społecznościowych, dużych serwisach. Od dziś nie musisz brać ślubu, żeby wspólnie rozliczać się ze swoją małżonką. Żołnierzu zawodowy, jeżeli chcesz otrzymać podwójne urlopowe, nie musisz już zgłaszać swojej żony. Wystarczy, że zgłosisz swoją partnerkę, która będzie zarejestrowana w urzędzie.”
CYNICZNYM OKIEM: W tej kampanii marketingowej państwo rozdaje cukierki, ale nie mówi, że mogą być zasklepione w środku.
Konstytucja, a ochrona ojcostwa: kto naprawdę jest chroniony?
„A jak sama konstytucja mówi, że w państwie polskim zależy na tym, bo nie wiem czy państwo zdają sobie sprawę, że państwo polskie gwarantuje ochronę macierzyństwa, rodzicielstwa i na tym by się skończyło. Nie ma tam ojcostwa. Nie gwarantuje ochrony temu, kto na przykład jest ojcem samotnie wychowującym dziecko. Tego konstytucja nie przewiduje.”
Autor przypomina, że polska konstytucja gwarantuje ochronę macierzyństwa i rodzicielstwa, ale nie ojcostwa. Ojciec samotnie wychowujący dziecko nie ma takiej ochrony jak matka, a nowe przepisy o związkach partnerskich nie zmieniają tej sytuacji.
„Dlatego uważam, że wszystkie projekty, włącznie z instytucją małżeństwa tak ja będę dzisiaj nazywał, ponieważ uważam, że czymś takim jest, są skierowane raczej na to, aby skupić uwagę na zaletach dla jednej strony, a negatywach dla second strony, jeżeli dochodzi już do pewnego rodzaju konfliktu.”
CYNICZNYM OKIEM: W tej opowieści o równości ojciec jest jak postać z epizodu – pojawia się tylko wtedy, gdy trzeba zapłacić rachunek.
„Także cóż, jeżeli ktoś jest zainteresowany szerszym omawianiem bardzo istotnych aspektów, które nie widzą światła dziennego w aspektach, które są istotne dla funkcjonowania w naszym społeczeństwie, to zapraszam was na moje zajęcia, a ja tymczasem uciekam rozegrać partyjkę tenisa i udanych związków partnerskich. Do usłyszenia.”
Autor kończy przesłaniem: zarejestrowana para to nowe małżeństwo, tylko bez ślubu. To nie tylko krok ku równości, ale także potencjalna pułapka dla mężczyzn, którzy nie znają swoich praw i nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Wiedza to klucz do bezpieczeństwa – zarówno w małżeństwie, jak i w związku partnerskim.
CYNICZNYM OKIEM: W tej nowej erze miłości państwo rozdaje certyfikaty, ale Ty płacisz za oprawę i nie masz prawa do reklamacji.


