Od lat przyjmujemy za pewnik, że dzieci z rodzin borykających się z trudnościami finansowymi są bardziej narażone na problemy ze zdrowiem psychicznym. To przekonanie zdaje się oczywiste i intuicyjne – mniej pieniędzy, więcej stresu, słabsza opieka, większe ryzyko kłopotów psychicznych. Tymczasem najnowsze, międzynarodowe badanie z udziałem Uniwersytetu SWPS rzuca zupełnie nowe światło na tę zależność. Okazuje się, że ubóstwo niekoniecznie potęguje zaburzenia psychiczne u dzieci, które mogą pojawiać się niezależnie od zasobności portfela ich rodziców.
Ubóstwo, a zdrowie psychiczne – klasyczny model i jego ograniczenia
W psychologii istnieje tzw. model Family Stress (FSM), według którego stres wywołany brakiem środków wpływa niekorzystnie na zdrowie psychiczne rodziców, a to z kolei przekłada się na problemy z zachowaniem i zdrowiem psychicznym ich dzieci. Z kolei model Context of Stress dodaje, że ubóstwo może nasilać wpływ innych czynników ryzyka.
Choć wiele badań potwierdzało, że dzieci z mniej zamożnych rodzin mają częściej problemy psychiczne, interpretacja tych danych nie była wolna od mankamentów metodologicznych. Nowe badanie postawiło pytanie: czy rzeczywiście poziom dochodu rodziny modyfikuje dwukierunkową relację między zdrowiem psychicznym rodziców i dzieci? Innymi słowy – czy bieda wzmaga te zależności, czy może nie ma na nie wpływu?
Naukowcy z brytyjskiego, tureckiego, brytyjskiego i polskiego uniwersytetu sięgnęli po dane z legendarnego podłużnego badania Millennium Cohort Study – obejmującego ponad 10 tysięcy dzieci i śledzącego je od narodzin do 17 lat. To unikatowy zbiór, który pozwala analizować rozwój psychiczny dzieci na tle rodzinnego statusu materialnego.
Zaskakujące odkrycie: ubóstwo nie wzmacnia wzajemnych relacji stresu i zaburzeń psychicznych
Kontraryzując powszechne teorie, badanie jednoznacznie nie potwierdziło hipotezy, że niski status ekonomiczny wzmacnia negatywny wpływ problemów psychicznych rodziców na zdrowie psychiczne dzieci. Nie zauważono wyraźnego zróżnicowania efektów między rodzinami biedniejszymi a bogatszymi.
– To przewrotne wyniki, które podważają wiele powszechnie przyjętych tez – komentuje prof. Agata Dębowska z SWPS. – Może to być efekt bardziej rygorystycznych metodologii, które wyeliminowały błędy i uprzedzenia wcześniejszych analiz.
CYNICZNYM OKIEM: Okazuje się, że cała ta nagonka na „biedę jako główną przyczynę problemów psychicznych” może być wygodnym mitem, którym łatwo się steruje politycznie, a który w praktyce odwraca uwagę od prawdziwych przyczyn i potrzeby wsparcia wszystkich dzieci – bez względu na to, ile zarabiają ich rodzice.
Badacze przypuszczają, że najważniejszym łącznikiem są bardziej bezpośrednie czynniki – choćby obniżona dostępność emocjonalna rodziców cierpiących na problemy psychiczne. To deficyt uwagi, wsparcia, empatii i stabilności, który może działać niezależnie od tego, czy dom jest bogaty czy biedny.
Choć ubóstwo nie modyfikuje wpływu psychopatologii rodziców na dzieci, to wciąż istnieje związek między niskim status społeczno-ekonomicznym a wyższą częstością problemów psychicznych. Być może nie jest to jednak w pełni kwestia wywołania i nasilenia tych problemów, a prędzej ich częstszego występowania ze względu na większą kumulację różnych stresorów i ograniczony dostęp do zasobów i pomocy.
Kto powinien być priorytetem działań prewencyjnych i terapeutycznych?
Eksperci apelują, by nie dzielić dzieci na biedne i bogate, jeśli chodzi o ich zdrowie psychiczne. Interwencje muszą obejmować wszystkie grupy społeczne – zarówno zamożne, jak i mniej zamożne rodziny.
– Zdrowie psychiczne dzieci i rodziców powinno być traktowane jako wspólna sprawa – podkreśla dr hab. Dębowska. – To nie jest kwestia wybiórcza, lecz uniwersalna.
CYNICZNYM OKIEM: System wsparcia psychicznego zamiast selekcjonować na podstawie portfela, woli wciąż patrzeć bardzo wąsko – kierując pomoc tam, gdzie to „bardziej opłacalne” albo „bardziej medialne”. Tymczasem ludzie cierpią wszędzie, a cierpienia dzieci nie są ani lepsze, ani gorsze, bo ich rodzic ma więcej lub mniej pieniędzy.
Wnioski – zmiana paradygmatu w myśleniu o zdrowiu psychicznym dzieci
- Ubóstwo nie jest jedynym, a być może nawet nie najważniejszym czynnikiem wpływającym na pojawianie się problemów psychicznych u dzieci.
- Zaburzenia psychiczne u dzieci mogą pojawić się niezależnie od poziomu zamożności rodziny.
- Kluczową rolę odgrywają natomiast relacje rodzinne, stan psychiczny rodziców oraz ich emocjonalna dostępność.
- Prewencja i terapia powinny być dostępne i dostosowane do potrzeb wszystkich rodzin, nie tylko tych o najniższych dochodach.
Walka o lepsze zdrowie psychiczne dzieci musi uwzględniać to, co nowe badania ujawniły – nie można już zakładać, że podstawową przyczyną problemów jest brak pieniędzy. Ukrywanie się za „ubóstwem” jako łatwym wyjaśnieniem może prowadzić do niewidzenia realnych, bardziej uniwersalnych potrzeb.
Na zdrowie psychiczne dzieci wpływa całe spektrum czynników, a skupienie się wyłącznie na stratkach materialnych to spore uproszczenie – które światowa nauka zaczyna właśnie odrzucać.
Potrzeba nam teraz szerokiego, wielopłaszczyznowego podejścia – politycznego, społecznego i psychologicznego – by realnie pomagać najmłodszym, bez względu na zasobność rodziny. Bo zdrowie psychiczne nie wybiera portfela, a nikt nie zasługuje na bycie „biednym w duszy”.
A więc następnym razem, gdy ktoś rzuci hasłem „To wina biedy”, zapytaj – może problem jest gdzie indziej, a klucz do rozwiązania nie leży tylko w finansach.


