Japońscy naukowcy z Kumamoto University opublikowali w czasopiśmie „Circulation Reports” wyniki badania, które powinny trafić na biurko każdego menedżera dumnego z czterogodzinnego snu. Zbyt krótki sen jest wyraźnie powiązany z wyższym ryzykiem migotania przedsionków – najczęstszego zaburzenia rytmu serca na świecie – u osób w wieku produkcyjnym, czyli mniej więcej pięćdziesiątolatków aktywnych zawodowo.
Badanie objęło ponad 36 tysięcy uczestników, a do pomiaru czasu snu użyto nie ankiet, lecz obiektywnej metody – siedmiodniowego holterowskiego EKG wyposażonego w akcelerometr rejestrujący rzeczywisty odpoczynek. Wyniki są jednoznaczne: każda dodatkowa minuta snu u dorosłych pracujących wiązała się ze spadkiem ryzyka migotania przedsionków. U osób na emeryturze tej zależności nie stwierdzono.

CYNICZNYM OKIEM: Nauka przez dekady mówiła, że sen jest ważny. Korporacje przez dekady promowały kulturę niedoboru snu jako dowód zaangażowania. Teraz mamy elektrokardiogramy potwierdzające, kto miał rację – i kto zapłaci za to zdrowiem.
Globalna epidemia, którą fundujemy sobie sami
Migotanie przedsionków kardiolodzy opisują już terminem „globalna epidemia” – w ostatnich pięciu dekadach jego rozpowszechnienie wzrosło trzykrotnie, co dokumentuje długofalowe amerykańskie badanie Framingham Heart Study. Starzenie się społeczeństw napędza ten trend, ale nie tłumaczy go w całości. Na liście modyfikowalnych czynników ryzyka – obok nadciśnienia, otyłości, alkoholu i stresu psychicznego – sen właśnie dołącza jako element, który można i należy kontrolować.
Powikłania migotania przedsionków są poważne. Zaburzenie to zwiększa ryzyko niedokrwiennego udaru mózgu pięciokrotnie, a udary związane z AF charakteryzują się wyższą śmiertelnością i większym ryzykiem trwałej niepełnosprawności niż udary o innej przyczynie.

Co mówi nauka, czego nie słucha rynek pracy?
Współautor badania, dr Tadashi Hoshiyama, skomentował wyniki bez owijania w bawełnę: „Niewystarczająca ilość snu może być modyfikowalnym czynnikiem ryzyka sercowo-naczyniowego, zwłaszcza u osób w średnim wieku, narażonych na stres zawodowy i mających wymagający harmonogram dnia”. Dodał, że dbanie o optymalnie długi sen może być kluczową strategią w profilaktyce migotania przedsionków.
Kluczowe słowo to „modyfikowalny” – oznacza ono, że w przeciwieństwie do wieku czy genetyki, długość snu można zmienić. Nadmiar snu nie przynosi jednak dodatkowych korzyści, szczególnie u osób starszych – granica optymalności istnieje w obie strony.
CYNICZNYM OKIEM: Mamy badanie na 36 tysiącach ludzi, holtery, akcelerometry i twarde dane. Jutro rano połowa z nas i tak nastawi budzik o godzinę za wcześnie, bo przecież projekt się nie zrobi sam. Serce zapamięta.
Obecne tempo życia, nadmiar obowiązków i stres zakłócający nocny odpoczynek – to nie są zjawiska nowe. Nowe jest tylko to, że teraz mamy EKG, które pokazuje cenę.


