Wyspa Chark to samobójcza misja, o której Trump marzy od 1988 roku

USA rozważają rozmieszczenie brygady bojowej z 82. Dywizji Powietrznodesantowej

Adrian Kosta
6 min czytania
Chark desant Iran 82Dywizja marines

Eskalacja konfliktu z Iranem nabiera tempa, a Waszyngton rozważa scenariusze, które jeszcze niedawno wydawały się abstrakcyjne. Stany Zjednoczone analizują możliwość rozmieszczenia elitarnych wojsk powietrznodesantowych w regionie Zatoki Perskiej, a w kręgach jastrzębi rośnie presja na przeprowadzenie operacji zajęcia irańskiej wyspy Chark – strategicznego punktu eksportu ropy. Wszystko to dzieje się w atmosferze dyplomatycznego chaosu, w którym Trump chwali się rozmowami z Teheranem, a irańscy przywódcy kategorycznie zaprzeczają, by jakikolwiek dialog miał miejsce.

New York Times ujawnił w poniedziałek, że wysocy rangą urzędnicy wojskowi rozważają rozmieszczenie brygady bojowej z 82. Dywizji Powietrznodesantowej oraz części personelu sztabu dowodzenia dywizji w celu wsparcia amerykańskich operacji w Iranie. Brygada bojowa to około 3000 dodatkowych elitarnych żołnierzy, którzy dołączyliby do tysięcy marines będących obecnie w drodze z Japonii i San Diego.

Marines u bram, spadochroniarze w pogotowiu

Pierwsza grupa marines ma dotrzeć do regionu Bliskiego Wschodu w piątek – termin, który nieprzypadkowo zbiega się z ogłoszoną przez Trumpa pięciodniową przerwą w atakach na irańską infrastrukturę energetyczną. Amerykańscy urzędnicy zastrzegają, że planowanie dotyczące jednostek powietrznodesantowych jest na razie jedynie fazą przygotowawczą, która nie została jeszcze formalnie zlecona przez Pentagon ani dowództwo CENTCOM.

Jednak prawdziwym tematem, który elektryzuje analityków i komentatorów, jest potencjalna operacja przejęcia wyspy Chark. Scenariusz zakłada atak około 2500 żołnierzy z 31. Jednostki Ekspedycyjnej Piechoty Morskiej, która zmierza do regionu.

Lotnisko na wyspie Chark zostało uszkodzone podczas ostatnich amerykańskich nalotów. Byli amerykańscy dowódcy oceniają, że bardziej prawdopodobne jest najpierw wprowadzenie marines, których inżynierowie bojowi mogliby szybko naprawić pasy startowe i infrastrukturę lotniskową. Po naprawie lotniska Siły Powietrzne mogłyby zacząć transportować sprzęt, zapasy i dodatkowych żołnierzy samolotami C-130.

Żołnierze z 82. Dywizji Powietrznodesantowej mieliby wspierać marines w tym scenariuszu. Zaletą spadochroniarzy jest błyskawiczność – mogą przybyć z dnia na dzień. Wadą jest brak ciężkiego sprzętu, w tym silnie opancerzonych pojazdów, które zapewniałyby ochronę w przypadku irańskiego kontrataku.

CYNICZNYM OKIEM: Plan brzmi elegancko na slajdach w Pentagonie – szybki desant, naprawa lotniska, zaopatrzenie z powietrza. W rzeczywistości to propozycja wysłania żołnierzy setki mil w głąb wrogiego terytorium z nadzieją, że przeciwnik będzie grzecznie czekał.

Misja samobójcza czy strategiczny gambit?

Wyspa Chark leży setki mil w głębi Zatoki Perskiej i cieśniny, gdzie Iran kontroluje linię brzegową i może ostrzeliwać każdą jednostkę z lądu. Pentagon twierdzi, że osłabia irańską obronę wzdłuż wybrzeża, ale według większości źródeł możliwości samej potęgi powietrznej są ograniczone. Desant powietrzny lub śmigłowcowy wiąże się z ogromnym ryzykiem.

Publikacja Responsible Statecraft, prowadzona przez Instytut Quincy’ego i reprezentująca nurt realistyczny w polityce zagranicznej, nie owijała w bawełnę – nazwała ten plan misją samobójczą.

Wyspa Chark nie jest nowym pomysłem na mapach planistów Pentagonu. Prezydent Jimmy Carter rozważał jej zbombardowanie lub zajęcie podczas kryzysu zakładników w 1979 roku, ale ostatecznie zrezygnował. Co zdumiewające, w 1988 roku sam Donald Trump zasugerował zajęcie wyspy Chark – uczynił to podczas trasy promującej swoją książkę „Art of the Deal”.

Dziś pomysł wraca za sprawą Michaela Rubina, uczonego z American Enterprise Institute i byłego urzędnika Tymczasowych Władz Koalicyjnych w Iraku. Rubin twierdzi, że zajęcie wyspy to „oczywista oczywistość” i przedstawił tę operację urzędnikom Białego Domu.

Responsible Statecraft rysuje jednak obraz daleki od optymizmu. Dla żołnierzy mających pecha otrzymać taki rozkaz operacja ta plasowałaby się gdzieś pomiędzy misją samobójczą a samowolnie wywołanym kryzysem zakładników. Wyspa ma pięć mil długości, znaczną populację cywilną i wymagałaby utrzymania w nieskończoność – przy zerowym elemencie zaskoczenia.

Teoretycznie Trump ma do dyspozycji ponad 10 000 żołnierzy w nadchodzących tygodniach. Dostępne jednostki to 1200-osobowy batalionowy zespół desantowy piechoty morskiej z nadchodzącej MEU, brygada gotowości 82. Dywizji Powietrznodesantowej, 75. Pułk Rangerów oraz regularne bataliony armii stacjonujące w Kuwejcie. 82. Dywizja właśnie odwołała zaplanowane manewry, co podsyciło spekulacje o możliwym skierowaniu na Bliski Wschód.

Nawet w scenariuszu udanego zajęcia wyspy natychmiast pojawia się pytanie, które powinno spędzać sen z powiek planistom – co dalej? Stany Zjednoczone musiałyby ją utrzymywać, czekając na polityczną kapitulację Teheranu, co analitycy oceniają jako mało prawdopodobne. Obrona strategicznej wyspy tak głęboko na irańskim podwórku, z wszystkimi wyzwaniami logistycznymi, niosłaby ze sobą zupełnie nowy wymiar trudności.

CYNICZNYM OKIEM: Trump obiecywał, że nigdy nie wyśle amerykańskich żołnierzy na ziemię. Teraz rozważa wysłanie ich na wyspę. Technicznie to nie ziemia, to piasek otoczony wodą – więc obietnica dotrzymana.

Cały rozwój sytuacji prowadzi do jednego niepokojącego wniosku. Ameryka jest coraz bliżej scenariusza „butów na ziemi” – tej jednej rzeczy, której Trump wielokrotnie obiecywał nigdy nie robić. Rozbieżność między retoryką o pokojowych rozmowach a militarnymi przygotowaniami rośnie z każdym dniem, a wyspa Chark staje się symbolem konfliktu, w którym ambicje polityczne mogą przeważyć nad trzeźwą oceną ryzyka.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *