Wojna z Iranem złamała najtrwalszy odruch na Wall Street

Inwestorzy przestali kupować dołki

Jarosław Szeląg
6 min czytania

Na Wall Street istniał przez ostatnie lata jeden niemal niezawodny mechanizm: każda przecena była okazją do zakupów i inwestorzy detaliczni rzucali się na tańsze akcje z entuzjazmem godnym wyprzedaży w Black Friday. Po wybuchu wojny z Iranem ten schemat się załamał – po raz pierwszy od ponad roku inwestorzy detaliczni nie rzucili się do kupowania dołków.

Według najnowszego raportu JPMorgan Retail Radar tygodniowe zakupy spowolniły o około trzydzieści procent, przerywając passę z lutego, który mimo sezonowych trendów był trzecim najlepszym miesiącem w historii pod względem aktywności detalicznej. To fundamentalna zmiana w porównaniu z kwietniem 2025 roku, kiedy brutalna przecena indeksu S&P 500 w ramach tak zwanego Dnia Wyzwolenia wywołała rekordowy zryw zakupowy. Tym razem nie było gwałtownej fali wyprzedaży likwidacyjnej, która mogłaby zadziałać jak sygnał okazji – i być może właśnie brak wyraźnego „dna” sprawia, że inwestorzy zachowują wzmożoną ostrożność, nie wiedząc, gdzie kończy się spadek, a gdzie zaczyna szansa.

Kurs indeksu SP500 na tygodniowym interwale czasowym
Kurs indeksu S&P500 na tygodniowym interwale czasowym

CYNICZNYM OKIEM: Inwestor detaliczny przez lata kupował każdy dołek jak uzależniony od promocji klient supermarketu. Wystarczyła jedna prawdziwa wojna, żeby odkrył, że nie każda przecena to okazja – niektóre to dopiero początek.

Rotacja zamiast ucieczki – AI wciąż na tronie

Przepływy ogółem spadły do 6,7 miliarda dolarów w tygodniu od 5 do 11 marca, poniżej dwunastomiesięcznej średniej wynoszącej 7,1 miliarda tygodniowo. Inwestorzy detaliczni ograniczyli tygodniowe napływy do funduszy ETF o 22 procent, przerywając trzymiesięczną serię stałego wsparcia rynku. Zakupy poszczególnych akcji również osłabły, a poniedziałek był dniem o największej sprzedaży netto pojedynczych akcji od miesiąca. Mimo tego wycofania selekcja spółek pozostała zaskakująco optymistyczna – inwestorzy ponownie zajmowali pozycje w technologicznych gigantach, jednocześnie agresywnie redukując ekspozycję na sektor energetyczny.

To paradoks warty uwagi. W czasie wojny, która zamknęła Cieśninę Ormuz i wywindowała ropę powyżej stu dolarów za baryłkę, inwestorzy detaliczni sprzedawali netto akcje energetyczne za 325 milionów dolarów, w tym Exxon Mobil za 62 miliony. Zamiast tego finansowali zakupy spółek z branży AI i technologii, wlewając 603 miliony dolarów w sektor technologiczny – z Nvidią na czele z napływem 399 milionów, Broadcomem za 178 milionów i Oracle za 172 miliony. W ramach tak zwanej Wspaniałej Siódemki kupowano Nvidię, Microsoft, Teslę i Metę, a sprzedawano Amazona, Apple’a i Alphabet.

Jedynym miejscem, gdzie energia przyciągała kapitał, był fundusz ETF oparty na ropie WTI – USO – który zanotował bezprecedensowe napływy na poziomie 9,1 odchylenia standardowego powyżej normy, podczas gdy fundusz sektorowy XLE notował ponadprzeciętne odpływy. Inwestorzy detaliczni nie tyle ignorowali wojnę, co grali ją bardzo selektywnie – stawiali na czystą ekspozycję na cenę ropy przez USO, jednocześnie pozbywając się akcji firm naftowych, których marże w warunkach zakłóceń łańcucha dostaw stają się nieprzewidywalne. Aktywność na opcjach USO skoczyła ponad czterokrotnie powyżej typowego wolumenu obrotu.

Cień 2022 roku i pytanie o trwałość wycofania

JPMorgan porównuje obecne zachowanie do sytuacji z 2022 roku podczas rosyjskiej inwazji na Ukrainę – początkowe kilka tygodni kupowania akcji energetycznych i funduszy ETF, krótki zwrot w stronę trendu spadkowego, a następnie powrót do zakupów netto w miarę rozwoju konfliktu. Jeśli analogia się potwierdzi, obecne wycofanie może okazać się przejściowe – inwestorzy detaliczni historycznie wracali do kupowania, gdy konflikt przechodził z fazy szoku do fazy nowej normalności.

Ale są istotne różnice. Wojna z Iranem bezpośrednio uderza w infrastrukturę energetyczną, od której zależy globalny łańcuch dostaw, podczas gdy konflikt ukraiński odcinał przede wszystkim europejskie dostawy gazu. Zamknięcie Ormuz ma potencjał do wywołania znacznie szerszych i trudniejszych do odwrócenia zakłóceń. Inwestorzy detaliczni zdają się to rozumieć, wybierając strategię selektywnej rotacji zamiast hurtowego kupowania wszystkiego, co spadło – a sam fakt, że schemat „buy the dip” nie zadziałał automatycznie, sugeruje, że poziom niepewności przekroczył próg, przy którym refleks zakupowy wyłącza się na rzecz kalkulacji ryzyka.

CYNICZNYM OKIEM: Inwestor detaliczny wyprzedaje Exxona i kupuje Nvidię w czasie wojny o ropę. Bo po co stawiać na surowiec, który napędza świat, skoro można postawić na chip, który go symuluje.

Struktura przepływów pokazuje rynek w stanie zawieszenia. Fundusze dłużne – wielosektorowe i krótkoterminowe – przyciągały setki milionów dolarów, co wskazuje na rosnący apetyt na bezpieczeństwo. Jednocześnie spółki typu growth i cykliczne wciąż znajdowały nabywców, a fundusze dywidendowe zanotowały napływy 211 milionów dolarów.

To portfel inwestora, który jedną ręką zabezpiecza się przed katastrofą, a drugą stawia na to, że technologia przezwycięży geopolitykę. Najbliższe tygodnie pokażą, która z tych rąk okaże się mądrzejsza – ale jedno już wiadomo: era bezrefleksyjnego kupowania każdego spadku dobiegła końca, przynajmniej do momentu, gdy inwestorzy zobaczą coś, co choćby przypomina plan zakończenia wojny, której koszty rosną szybciej niż akcje Nvidii.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *