Wojna z Iranem finansowana kartą kredytową. Amerykanie zapłacą rachunek

Największe wykupy obligacji w historii USA i nikt o tym nie mówi

Jarosław Szeląg
3 min czytania
dolar inflacja deficyt Schiff stagflacja

Debata między inwestorem Peterem Schiffem, a Michaelem Everym z Rabobanku, obnażyła fundamentalną przepaść w myśleniu o amerykańskiej gospodarce wojennej. Pytanie brzmiało prosto – czy konflikt z Iranem przyspieszy upadek dolara, czy wzmocni amerykańską hegemonię? Odpowiedzi, moderowane przez profesora Cornell Dave’a Colluma, nie mogły być bardziej rozbieżne.

Schiff, wierny szkole austriackiej, nie owija w bawełnę. „Sama wojna z natury okaże się proinflacyjna… będzie kosztować mnóstwo pieniędzy, których nie mamy” – stwierdził. Przy zerowych planach podniesienia podatków ścieżka jest dla niego oczywista – rosnące deficyty, słabnący dolar i stopy procentowe idące w górę jednocześnie.

Deficyty, dług i widmo stagflacji

„Po prostu wygenerujemy większe deficyty budżetowe” – powiedział Schiff, rysując obraz fiskalnej spirali śmierci.

„Będziemy musieli pożyczyć więcej pieniędzy na sfinansowanie wojny… Fed zmonetyzuje ten dług, ponieważ rynki nie będą w stanie go wchłonąć”.

Liczby, które przytoczył, są bezlitosne. Odsetki od długu są już drugą pozycją w amerykańskim budżecie i wkrótce wyprzedzą wydatki na Social Security. Departament Skarbu już teraz prowadzi największe w historii operacje wykupu obligacji, desperacko próbując stłumić rosnące stopy.

CYNICZNYM OKIEM: Ameryka finansuje wojny kartą kredytową od dekad, a potem dziwi się, że rachunek rośnie. Jedyna innowacja to coraz kreatywniejsze nazwy dla drukowania pieniędzy.

Schiff przewiduje powrót czegoś, co nazywa „inflacyjną depresją”. Wyższe koszty energii, żywności i półproduktów napędzają inflację, podczas gdy gospodarka hamuje. „Wzrost PKB w czwartym kwartale wyniósł 0,7%… w całym 2025 roku było to 2,5%”.

Szczególnie ponury jest jego scenariusz dla rynku nieruchomości. „Moglibyśmy bardzo łatwo odnotować 30-procentowy spadek cen domów w całym kraju” – ostrzegł, wskazując na rosnące ryzyko niewypłacalności, egzekucji komorniczych i napięć w całym systemie bankowym.

Króliki z kapelusza kontra austriacka szkoła

Michael Every z Rabobanku prezentuje zupełnie inną filozofię. W jego ocenie poświęcenie ekonomiczne nie jest skutkiem ubocznym wojny, lecz jej wymogiem. USA muszą przekierować zasoby z konsumpcji na produkcję wojenną, nawet kosztem obniżenia poziomu życia.

„Wojnę ostatecznie wygrywa się… odpowiednią liczbą kul” – powiedział.

Every wierzy, że Trump może „wyciągnąć królika z kapelusza” i wyjść z konfliktu z silniejszą pozycją dolara. Jego argument jest strategiczny – inne kraje już przygotowują się do konfliktu, gotowe narzucić kontrolę i poświęcić efektywność. Odmowa zrobienia tego samego oznacza przegraną.

CYNICZNYM OKIEM: Jeden mówi, że wojna zniszczy gospodarkę, drugi – że trzeba ją zniszczyć samemu, żeby wygrać. Jedyne, co łączy obie prognozy, to gwarancja, że przeciętny Amerykanin zapłaci rachunek.

Schiff odpowiedział historyczną analogią, nazywając konflikt z Iranem wojną z wyboru. „Spójrzcie, co zrobiliśmy podczas II wojny światowej. Cała nasza produkcja została przekierowana… nic nie można było kupić… wszystko było racjonowane. Cała gospodarka cierpiała z powodu wysiłku wojennego”. Różnica jest taka, że tamta wojna była egzystencjalna – ta, zdaniem Schiffa, nie jest warta niepotrzebnego ciężaru ekonomicznego.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *