Wojna w Iranie rozjeżdża chińską gospodarkę: cel 4,5% wzrostu wisi na włosku

Tworzywa sztuczne, eksport i podwójny potrzask Państwa Środka

Jarosław Szeląg
11 min czytania
Wojna w Iranie rozjeżdża chińską gospodarkę: cel 4,5% wzrostu wisi na włosku

Trwająca już ponad dwa miesiące wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela przeciwko irańskiemu reżimowi przestała być wyłącznie problemem Bliskiego Wschodu. Druga co do wielkości gospodarka świata płaci za nią coraz bardziej dotkliwą cenę, a analitycy ostrzegają, że ogłoszony przez Radę Państwa Chin cel wzrostu gospodarczego na poziomie od 4,5 do 5 procent w 2026 roku – najniższy od początku lat dziewięćdziesiątych, jeśli pominąć okres pandemii – może okazać się nieosiągalny. Pekin po raz pierwszy od dekad otwarcie sygnalizuje brak wiary we własną gospodarkę, a wojna w Iranie systematycznie odbiera mu kolejne dźwignie sterowania.

Kontekst jest nerwowy. Donald Trump w wywiadzie dla portalu Axios z 29 kwietnia oświadczył, że będzie kontynuował blokadę Iranu, dopóki Teheran nie zgodzi się na porozumienie rozwiewające obawy dotyczące jego programu nuklearnego. Cena baryłki ropy Brent na krótko skoczyła powyżej 120 dolarów, osiągając czteroletnie maksimum, po czym spadła do 114 dolarów, a w niedzielne popołudnie oscylowała wokół 108 dolarów. Każdy ruch tego wskaźnika odbija się rykoszetem w fabrykach od Dongguanu po Nankin.

chiny
Kobieta robi zdjęcie dzielnicy finansowej Lujiazui po drugiej stronie rzeki Huangpu z promenady Bund w Szanghaju w Chinach, 5 marca 2026 r. Jade Gao/AFP via Getty Images

CYNICZNYM OKIEM: Pekin chwali się największymi na świecie zapasami ropy, blisko 1,4 miliarda baryłek, a mimo to drży na każdą wypowiedź amerykańskiego prezydenta. Strategiczna rezerwa wygląda imponująco w komunikatach prasowych, ale nie obroni marży producenta plastikowych miednic w Zhangmutou.

Tworzywa sztuczne, eksport i podwójny potrzask Państwa Środka

Pierwsze wstrząsy widać w bardzo konkretnym miejscu. Rosnące koszty ropy wywołały wzrost cen tworzyw sztucznych w południowych Chinach, co przełożyło się na spadek marż zysku i wywołało paniczną falę zakupów w łańcuchu dostaw w Zhangmutou w Dongguan – najważniejszym w kraju ośrodku handlu tworzywami sztucznymi. Według raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju z 2025 roku Chiny pozostają największym na świecie producentem, konsumentem i eksporterem gotowych wyrobów z tworzyw sztucznych, więc każde drgnienie cen surowca uderza w fundament przemysłu.

Tsai Ming-fang, profesor ekonomii przemysłowej na Uniwersytecie Tamkang na Tajwanie, w rozmowie z The Epoch Times tonuje optymizm dotyczący buforu w postaci rezerw. Według amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej chińskie zapasy ropy w grudniu 2025 roku wynosiły blisko 1,4 miliarda baryłek i nadal rosły w 2026 roku, ale jak stwierdził ekspert, zawirowania na chińskich rynkach tworzyw sztucznych pokazują, że konflikt już teraz odbija się na eksporcie produktów przemysłowych. „Gwałtownie rosnące ceny energii w niestabilnych finansowo krajach, takich jak Indonezja, Tajlandia i Wietnam, ograniczają wydatki konsumpcyjne, co ciągnie w dół chińskie wysyłki eksportowe” – powiedział Tsai. Dodał, że „jeśli konsumenci nie uznają tych chińskich towarów za produkty pierwszej potrzeby, wolumen wysyłek z Chin w naturalny sposób będzie dalej spadał”.

Stawka jest ogromna, bo Indonezja, Tajlandia i Wietnam należą do Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej, czyli największego partnera handlowego Chin. Obroty handlowe między Chinami a ASEAN osiągnęły 6,82 biliona juanów, czyli 999 miliardów dolarów, w pierwszych jedenastu miesiącach 2025 roku, a chiński eksport do tego bloku wyniósł w tym samym okresie 4,29 biliona juanów, co odpowiada 628 miliardom dolarów i wzrostowi o 14,6 procent rok do roku.

Alicia Garcia-Herrero, główna ekonomistka do spraw Azji i Pacyfiku w Natixis Research, mówi wprost o „podwójnym potrzasku”. Chiński motor eksportowy zmaga się jednocześnie z wyższymi kosztami transportu wywołanymi zakłóceniami w Cieśninie Ormuz oraz słabnącymi rynkami zbytu w Azji Południowo-Wschodniej. „To nie jest jeszcze krawędź przepaści, ale presja kierunkowa na chiński eksport jest wyraźnie spadkowa, szczególnie w branży elektronicznej, maszynowej i dóbr konsumpcyjnych średniej klasy” – oceniła ekspertka. Liu Meng-chun z Instytutu Badań Ekonomicznych Chung-Hua w Tajpej dodaje, że „w 2025 roku Unia Europejska wyprzedziła Stany Zjednoczone jako drugi największy kierunek eksportu z Chin, ale konflikt podsycił presję cenową w całym regionie, zjadając marże zysku chińskich firm”. Dane chińskiej Generalnej Administracji Celnej potwierdzają tę diagnozę – eksport drugiej co do wielkości gospodarki świata wzrósł w marcu zaledwie o 2,5 procent rok do roku, co oznacza gwałtowny spadek z 21,8-procentowej ekspansji odnotowanej w styczniu i lutym.

Salony samochodowe pustoszeją, młodzież bez pracy

Konsumpcja krajowa, na którą Pekin liczył jako amortyzator, sama potrzebuje ratunku. Sprzedaż detaliczna pojazdów pasażerskich w Chinach spadła w marcu o 15 procent rok do roku, do poziomu 1,648 miliona sztuk, jak wynika z danych Chińskiego Stowarzyszenia Samochodów Osobowych. Łączna sprzedaż w pierwszym kwartale 2026 roku wyniosła 4,226 miliona sztuk i była o 17,4 procent niższa niż rok wcześniej. Branżowy organ przyznał, że „przedłużający się pat w kryzysie na Bliskim Wschodzie wywołał gwałtowny wzrost międzynarodowych cen ropy, hamując uwalnianie potencjału konsumpcyjnego”.

Garcia-Herrero zauważyła, że popyt krajowy w Chinach był nadwyrężony jeszcze przed wybuchem wojny w Iranie, a obecny szok energetyczny tylko pogłębia regres. Wysokie ceny ropy przekładają się bezpośrednio na koszty transportu i produkcji, ograniczając siłę nabywczą gospodarstw domowych i niszcząc zaufanie konsumentów. Statystyki to potwierdzają – chiński wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł w marcu o 1 procent rok do roku, co oznacza spadek o 0,3 punktu procentowego wobec lutego, według danych Narodowego Biura Statystycznego.

chiny2
Recepcjonistka siedzi obok modelu Leapmotor T03 wystawionego w salonie w Hangzhou w prowincji Zhejiang we wschodnich Chinach, we wtorek, 14 maja 2024 r. Caroline Chen/AP Photo

Wskaźnik cen producentów wzrósł w marcu o 0,5 procent w porównaniu z rokiem poprzednim, odwracając lutowy spadek o 0,9 procent i odnotowując pierwszy wzrost po czterdziestu jeden kolejnych miesiącach spadków, ale Tsai studzi entuzjazm. „Odbicie wskaźnika cen producentów wynika z przeniesienia kosztów energii spowodowanych konfliktem, a nie z jakiegokolwiek realnego ożywienia wydatków krajowych” – stwierdził, dodając że „najnowsze dane wskazują, iż Chiny prawdopodobnie wciąż zmagają się z wewnętrzną inwolucją”. Pojęcie inwolucji opisuje cykl, w którym chińskie firmy coraz zacieklej rywalizują o kurczącą się pulę konsumentów, co obniża ceny i zyski bez generowania realnego wzrostu gospodarczego.

Liu ostrzega, że erozja zarówno wydatków krajowych, jak i wzrostu eksportu zada silny cios chińskiemu rynkowi pracy. „Sektor eksportowy tradycyjnie oferował ogromne możliwości zatrudnienia, ale powolny handel zagraniczny ogranicza obecnie wzrost płac” – powiedział, dodając że „stopa bezrobocia może dalej rosnąć, ukryte bezrobocie stanie się bardziej wyraźne, a rynek pracy będzie się nadal kurczyć”. Stopa bezrobocia wśród osób w wieku od 16 do 24 lat, z wyłączeniem studentów, wzrosła w marcu do 16,9 procent, wobec 16,1 procent w lutym – to dane opublikowane przez chińskie Narodowe Biuro Statystyczne 21 kwietnia.

CYNICZNYM OKIEM: Państwo Środka latami eksportowało wszystko, włącznie z tanim optymizmem, a teraz okazuje się, że bez taniej ropy nawet plan pięcioletni nie zechce się zwinąć. Inwolucja brzmi naukowo, w praktyce oznacza, że jedna fabryka próbuje zjeść drugą.

Bruksela dokłada do pieca, Pekin liczy margines błędu

Do listy kłopotów Pekinu dochodzi jeszcze unijna ofensywa regulacyjna. Komisja Europejska przedstawiła 4 marca ustawę Industrial Accelerator Act, nakładającą rygorystyczną kontrolę zagranicznych inwestycji przekraczających 100 milionów euro, czyli 117 milionów dolarów, w sektorach odpowiadających za ponad 40 procent światowych zdolności produkcyjnych – takich jak pojazdy elektryczne, baterie, energia słoneczna i surowce krytyczne. Posunięcie to, powszechnie postrzegane przez analityków jako wymierzone w Chiny, wywołało ostrą reakcję Pekinu, który uznał te ramy za „dyskryminujące” i stanowiące „poważne bariery inwestycyjne”.

Tsai uważa, że decyzja Pekinu o obniżeniu celu wzrostu odzwierciedla brak wiary we własną gospodarkę, a przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie tylko pogorszył perspektywy. „O ile główni partnerzy handlowi Chin – w tym Afryka, Azja Południowo-Wschodnia i Unia Europejska – nie zwiększą radykalnie importu, osiągnięcie celu wzrostu wyznaczonego przez Pekin wydaje się coraz mniej prawdopodobne” – ocenił, dodając, że „nowe przepisy z Unii Europejskiej nakładają dodatkową presję na chińską gospodarkę”. Trzy ciosy – blokada Iranu, słabnący ASEAN i unijne sito inwestycyjne – trafiają w Chiny niemal jednocześnie.

Garcia-Herrero podzieliła diagnozę kolegi z Tajpej i stwierdziła, że osiągnięcie wzrostu na poziomie 4,5 procent pozostaje „możliwe na papierze”, ale margines błędu znacznie się zawęził. „Pekin zachowuje istotne narzędzia polityki gospodarczej – stymulację fiskalną, ukierunkowane łagodzenie polityki pieniężnej i strategiczne rezerwy energii. Jednak skuteczne wykorzystanie ich przeciwko zewnętrznemu szokowi inflacyjnemu jest innym wyzwaniem niż zarządzanie cyklami krajowymi” – powiedziała. Jeśli blokada Cieśniny Ormuz potrwa dłużej niż do drugiego kwartału, korekta celu w stronę 3,8 do 4,2 procent stanie się „coraz bardziej prawdopodobna”, prognozuje ekspertka, dodając w podsumowaniu, że „cel 4,5 procent zależy teraz w dużej mierze od harmonogramu zakończenia konfliktu, nad którym Chiny nie mają kontroli”.

I tu pojawia się gorzka konstatacja. Druga gospodarka świata, która od dekad budowała wizerunek niezależnego potęgi przemysłowej, w decydującym momencie 2026 roku okazuje się pasażerem cudzej wojny. Stopa bezrobocia młodych zbliża się do 17 procent, sprzedaż samochodów leci w dół o kilkanaście procent, eksport ledwo dyszy, a kluczowy parametr makroekonomiczny zależy od tego, kiedy dokładnie amerykański prezydent uzna, że Iran wystarczająco długo już krwawi. Pekin posiada armię urzędników, biliony juanów rezerw i najbardziej imponującą flotę kontenerowców na świecie, lecz nie ma jednego – guzika do wyłączenia bliskowschodniego konfliktu. A bez niego komunikat z Rady Państwa o celu od 4,5 do 5 procent wzrostu z każdym tygodniem coraz bardziej przypomina pobożne życzenie ubrane w język statystyki państwowej.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *