Kiedy w 2015 roku setki tysięcy Syryjczyków ruszyły przez Bałkany do Europy, Syria liczyła nieco ponad 20 milionów mieszkańców. Iran ma ich 90 milionów. Premier Węgier Viktor Orbán wykonał prostą arytmetykę i ostrzega Europę przed kryzysem migracyjnym, wobec którego fala z 2015 roku może wyglądać jak próba generalna.
Przez Turcję, Bałkany, pod płot
Orbán nie owija w bawełnę. Na Bliskim Wschodzie trwa teraz wojna. Iran to kraj liczący 90 milionów ludzi. Jeśli stamtąd wyruszą, następna jest Turcja, a potem są już tutaj, na Bałkanach, pod naszym płotem – powiedział na forum w Sopronie. Przed kwietniowymi wyborami na Węgrzech buduje kampanię wokół hasła pokoju i zdolności do odmawiania przyjmowania migrantów.
Na platformie X premier opublikował film z urywkami kryzysu z 2015 roku i dodał: przedłużający się konflikt może wywołać nowe fale masowej migracji, płynącej z Iranu do Turcji, przez Bałkany, aż do naszej granicy. Dodał, że dostawy LNG z Kataru zostały tymczasowo wstrzymane, a ceny energii rosną – skok sięga nawet 50 procent. Podobne ruchy cenowe przewiduje na rynku ropy.
CYNICZNYM OKIEM: Orbán ma niezawodny instynkt polityczny – potrafi zamienić każdy globalny kataklizm w argument wyborczy. Wojna w Iranie, migracja, ceny gazu – wszystko prowadzi do jednej konkluzji: głosujcie na mnie. Płot na granicy robi za uniwersalną odpowiedź na każde pytanie.
Prawica europejska mówi jednym głosem
Orbán nie jest jedynym, który bije na alarm. Niemiecka Alternatywa dla Niemiec opublikowała komunikat, w którym domaga się, aby rząd federalny podjął wszelkie środki ostrożności wobec ewentualnych ataków terrorystycznych i zapobiegł powtórce niekontrolowanej migracji. AfD stwierdziła wprost, że deeskalacja musi być najwyższym priorytetem, a głównym interesem Niemiec jest ochrona bezpieczeństwa wewnętrznego.
Europejskie partie prawicowe zajęły wspólne stanowisko – wojna z Iranem to nie tylko kwestia geopolityki, ale bezpośrednie zagrożenie dla wewnętrznej stabilności kontynentu. Od migracji przez ceny energii po ryzyko terroryzmu – konsekwencje konfliktu mogą uderzyć w Europę szybciej niż jakikolwiek pocisk.
CYNICZNYM OKIEM: Europa przez dekadę nie potrafiła rozwiązać kryzysu migracyjnego wywołanego wojną w kraju liczącym 20 milionów ludzi. Teraz stoi przed perspektywą powtórki z krajem czterokrotnie większym – i jedynym planem jest nadzieja, że płot Orbána wytrzyma.
Dodatkowym problemem są dostawy energii. Węgry już teraz odczuwają skutki odmowy Zełenskiego w kwestii ponownego otwarcia rurociągu Drużba. Wojna zabija ludzi, wstrząsa gospodarką, może powodować wielkie problemy – podsumował Orbán. Musimy zachować rozsądek – dodał – to nie jest czas na podejmowanie ryzyka. Pytanie, czy ktokolwiek w Europie go słucha.



