Na początku kwietnia polska giełda znalazła się w centrum uwagi inwestorów, a indeks WIG, reprezentujący cały rynek akcji, stoi przed historycznym wyzwaniem – przebiciem magicznej granicy 100 000 punktów. To nie tylko symboliczny poziom, ale także test siły polskiego rynku w obliczu globalnych i lokalnych wyzwań. Czy WIG zdoła pokonać tę barierę? Jakie czynniki mogą wpłynąć na jego dalszy rozwój? Odpowiedzi na te pytania szukali eksperci podczas najnowszego odcinka „Loży Giełdowej” prowadzonej przez Piotra Zająca.
Psychologiczna bariera 100 000 punktów: Co stoi na przeszkodzie?
Indeks WIG wielokrotnie zbliżał się do poziomu 100 000 punktów, ale za każdym razem napotykał na silny opór techniczny. Jak zauważa Sobiesław Kozłowski z Noble Securities: „Rynek pokazuje, że miał ochotę, ale za każdym razem, kiedy próbujemy do niego podejść, okazuje się on takim silnym oporem technicznym.”
Na przeszkodzie stoją nie tylko kwestie techniczne, ale także negatywne sygnały makroekonomiczne. „Mieliśmy pomysł jednej z pani minister na temat dodatkowego podatku bankowego oraz słabsze dane gospodarcze za luty – produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna” – dodaje Piotr Zając.
CYNICZNYM OKIEM: Wygląda na to, że 100 000 punktów to dla WIG-u jak Everest dla alpinistów – wszyscy chcą tam wejść, ale pogoda (czytaj: dane makro) zawsze psuje plany.
Banki jako motor wzrostu: Czy paliwa wystarczy na długo?
Jednym z głównych motorów wzrostu polskiej giełdy są banki, które korzystają z dobrych wyników europejskiego sektora finansowego. Jak zauważa Kozłowski: „Stopy dywidend są po 8-9% w bankach, co wspiera sentyment do sektora.” Jednak przyszłość nie wygląda tak różowo. „W kolejnych latach dywidendy mogą być niższe, a brak przyspieszenia akcji kredytowej może schładzać entuzjazm.”
Dodatkowym wsparciem dla rynku był niedawno zatwierdzony europejski fundusz o wartości 500 miliardów euro. Jednak Kozłowski ostrzega przed nadmiernym optymizmem: „Rynek zdyskontował już dużo pozytywnych rzeczy. Pytanie brzmi: pod co jeszcze można grać?”
CYNICZNYM OKIEM: Banki ciągną WIG w górę jak lokomotywa, ale wygląda na to, że paliwo ponownie zaczyna się kończyć. Może czas zmienić maszynistę? 😉
Polska giełda wyróżnia się na tle globalnych rynków dzięki napływowi kapitału do Europy i rynków wschodzących. Marcin Tuszkiewicz z Squaber.com zauważa: „Na początku roku mieliśmy zmianę położenia kapitału – wycofanie z Ameryki i wejście w Europę.”
Jednak ta dysproporcja między Europą, a USA może nie utrzymać się długo. Profesor Krzysztof Borowski z SGH ostrzega: „Jeśli cena ropy utrzyma się na niskim poziomie, Stany Zjednoczone mogą wrócić do wzrostu, co przyciągnie kapitał z powrotem za ocean.”
Inflacyjna puszka Pandory. Prognozy na drugi kwartał: Co dalej z WIG?
Eksperci zwracają uwagę na ryzyko odrodzenia inflacji. Tuszkiewicz podkreśla: „Nośniki energii są podzielone – gaz naturalny urósł o 100% w ciągu roku, podczas gdy ropa pozostaje nisko.” Dodatkowo wojny handlowe i wzrost cen surowców takich jak miedź mogą podsycać presję inflacyjną.
Borowski dodaje: „Reset po Covidzie polega na tym, że kraje przestały zwracać uwagę na inflację. Teraz wydatki na uzbrojenia i inne potrzeby przesuwają ją na dalszy plan.”
Eksperci są zgodni co do jednego – polska giełda ma potencjał do dalszych wzrostów, ale korekta jest nieunikniona. Tuszkiewicz przewiduje: „Oczekuję korekty sentymentu jako okazji do dołączenia do dalszej fali wzrostowej.” Kozłowski wskazuje na potencjał małych i średnich spółek: „One mogą mocniej in plus zaskoczyć.”
Borowski zauważa natomiast rosnące zainteresowanie metalami rzadkimi i miedzią: „Cena miedzi osiąga maksymalne notowania. Jeśli KGHM upora się ze swoimi problemami, kurs może ostro wystrzelić.”
CYNICZNYM OKIEM: Wiele wskazuje na to, że drugi kwartał będzie jak jazda rollercoasterem – dużo emocji i kilka ostrych zakrętów.
Polska giełda stoi przed kluczowym testem. Czy WIG przebije psychologiczną barierę 100 000 punktów? Eksperci są ostrożni w swoich prognozach, wskazując zarówno na szanse, jak i zagrożenia.
Jak podsumowuje Piotr Zając: „Rynek jest bardzo rozpędzony i ciężko go zatrzymać. Hossa może się przedłużyć po korekcie.”



