Donald Trump ponownie rozsadził sojuszniczą lojalność jednym wywiadem. W rozmowie z Fox News stwierdził, że Stany Zjednoczone „nigdy nie potrzebowały NATO”, a europejscy sojusznicy „trzymali się z dala od frontu” w Afganistanie. Słowa te, w ustach przywódcy kraju, który sam wciągnął sojusz do dwudziestoletniej wojny, uderzyły jak granat dyplomatyczny.
Fala oburzenia przetoczyła się przez Europę, a najmocniej zareagował premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. „To obraźliwe i po prostu oburzające” – powiedział, przypominając, że 457 Brytyjczyków zginęło w Afganistanie jako część amerykańsko‑natowskiej koalicji. Dodał, że „nie dziwi go, iż te słowa wywołały tak głęboki ból” i zażądał od Trumpa przeprosin.
CYNICZNYM OKIEM: Ameryka ma krótką pamięć. Europa ma długie listy poległych.
Wojna, o której nikt nie chce pamiętać
Brytyjskie media, od BBC po „The Guardian”, przypominają milionom widzów kontekst: to właśnie USA po zamachach 11 września uruchomiły art. 5 NATO, a 51 państw – członków i partnerów – odpowiedziało wspólną akcją. 24 kraje poniosły straty, w tym Kanada (158 ofiar) i Wielka Brytania, która wysłała setki żołnierzy na front.
W mediach pojawiły się archiwalne nagrania z Helmandu i Kandaharu, gdzie brytyjscy, niemieccy i kanadyjscy żołnierze walczyli ramię w ramię z Amerykanami. Na X (dawnym Twitterze) użytkownicy z całej Europy pokazują zdjęcia poległych i przypomnienia, że nawet książę Harry służył w Afganistanie.
CYNICZNYM OKIEM: NATO w praktyce wygląda jak polisa, której klauzule Ameryka czyta dopiero po zakończeniu wojny.
Wspólnota zapomniana
Trump, krytykowany już wcześniej za podważanie sensu sojuszu, trafił w nerw, który od dawna drży w europejskich stolicach – pytanie, czy USA rzeczywiście są partnerem, czy tylko przywódcą podpisanym dużym fontem na cudzej ofierze.
Premier Starmer ostrzegł, że słowa prezydenta USA podważają morale i zaufanie w samej strukturze NATO. Downing Street nazwało jego komentarze „po prostu błędnymi.”
Ale pod powierzchnią oburzenia kryje się ciche przekonanie: Trump powiedział to, co wielu w Waszyngtonie naprawdę myśli.
CYNICZNYM OKIEM: Z perspektywy Europy ta historia ma morał prosty jak amerykański slogan – „Jesteśmy razem… dopóki to Ameryce się opłaca.”
Afganistan – po dwóch dekadach okupacji – znów należy do talibów. USA wycofały się w pośpiechu w 2021 roku, zostawiając sojuszników w politycznym i moralnym chaosie. Teraz Trump dorzuca do tego retoryczne „nigdy was nie potrzebowaliśmy.”
Dla rodzin żołnierzy, którzy tam zginęli, brzmi to jak policzek. Dla polityków jak wstęp do nowej ery – ery nieufności wobec amerykańskiego przywództwa.
CYNICZNYM OKIEM: „Pax Americana” znów pokazuje, że pokój oparty na wdzięczności ma termin ważności krótszy niż prezydencka kadencja.


