Większość Niemców żąda masowych deportacji imigrantów

Nowy sondaż pokazuje radykalną zmianę nastrojów

Adrian Kosta
5 min czytania

Niemcy mówią „dość”. Dziesięć lat po kryzysie uchodźczym 2015 roku, który Angela Merkel nazwała testem europejskiego humanizmu, większość społeczeństwa chce zatrzymać imigrację i odesłać przybyszów do domów. Nowy sondaż YouGov, opublikowany przez Welt, pokazuje radykalną zmianę nastrojów – to symboliczny koniec tzw. „Willkommenskultur”, kultury powitania, która dominowała w niemieckiej polityce przez dekadę.

CYNICZNYM OKIEM: Niemcy w końcu zrozumieli, że „otwarte granice” działają tylko w reklamie Unii Europejskiej.

Zaufanie wyparowało – statystyka jest bezlitosna

Według sondażu aż 81 procent Niemców uważa, że napływ nielegalnych migrantów był w ostatnich 10 latach „zdecydowanie zbyt duży”. Tylko 5 procent respondentów uznało, że poziom migracji był „odpowiedni”. To kompletny zwrot w nastrojach w kraju, który w 2015 roku otworzył drzwi dla setek tysięcy uchodźców.

Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące legalnej imigracji – 57 procent Niemców uważa, że do kraju przybyło zbyt wielu przybyszów nawet w ramach oficjalnych procedur.

Dla porównania, tylko jedna czwarta ankietowanych uznaje obecną liczbę legalnych migrantów za właściwą.

CYNICZNYM OKIEM: Dziesięć lat temu mówiono, że Niemcy mają „miejsce dla wszystkich”. Dziś nie mają go nawet dla samych siebie.

Najbardziej szokujący jest jednak fakt, że ponad połowa Niemców (53 procent) opowiada się teraz za całkowitym moratorium na imigrację oraz masowym odsyłaniem migrantów do krajów pochodzenia. To, co jeszcze kilka lat temu było hasłem skrajnej prawicy, stało się opinią większości społeczeństwa.

W badaniu aż 88 procent ankietowanych popiera deportację osób, które przybyły głównie po świadczenia socjalne, a 85 procent chce odesłać do krajów pochodzenia tych, którzy przybyli nielegalnie.

Co ciekawe, Niemcy wciąż rozróżniają między grupami migrantów. Trzy czwarte (74 procent) sprzeciwia się deportacji lekarzy, 73 procent – wykwalifikowanych pracowników, a 66 procent – zagranicznych studentów.

Zatem społeczeństwo mówi jasno: nie chodzi o ksenofobię, lecz o poczucie elementarnej kontroli.

Integracja – narodowa porażka

Według raportu, 80 procent Niemców uważa, że nielegalni imigranci nie zostali skutecznie zintegrowani z niemieckim społeczeństwem. Nawet w odniesieniu do migrantów przybyłych legalnie, 54 procent badanych wskazuje, że proces integracji zakończył się niepowodzeniem.

Nie chodzi tylko o kulturę czy wartości, ale o realne problemy infrastrukturalne: brak mieszkań, przepełnione szkoły, przeciążony system socjalny i wzrost przestępczości.

Sondaż pokazuje, że 79 procent Niemców uważa, że nielegalni imigranci nie podzielają wartości niemieckiego społeczeństwa, a ponad połowa twierdzi to samo o migrantach przypływających legalnie.

CYNICZNYM OKIEM: Okazuje się, że „integracja” w niemieckim wydaniu działa tylko w folderach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – w rzeczywistości łączy jedynie frustrację, rachunki i zamieszki.

Jak zauważa Frieder Schmid, analityk YouGov, Niemcy są dziś „zmęczeni” tematem migracji. „Widzimy ogromne poczucie przesytu. Ludzie obserwują realne przeciążenie szkół, szpitali i rynku mieszkaniowego, dlatego postrzegają imigrację jako obciążenie, a nie szansę” – mówi.

Wspiera to argument ekonomiczny: od 2015 roku do Niemiec przybyło około 6,5 miliona migrantów, z czego 2,8 miliona to osoby ubiegające się o azyl. W efekcie system socjalny kraju kosztuje dziesiątki miliardów euro rocznie, a mieszkania i miejsca w szkołach stają się coraz większym luksusem.

To dlatego nawet wyborcy umiarkowani zaczynają popierać twardsze rozwiązania, nie ufając już elitom, które przez lata przekonywały, że „imigracja się opłaca”.

CYNICZNYM OKIEM: Gospodarka Niemiec się wali, a rząd pyta, czy to wina pogody. Społeczeństwo już zna odpowiedź.

Kiedyś moralny obowiązek, dziś ciężar codzienności

Słynna „Willkommenskultur”, symbol czasów Angeli Merkel, opierała się na przesłaniu empatii i europejskiej solidarności. Dziś nawet 75 procent Niemców uważa, że nielegalna migracja była dla kraju „zdecydowanie zła”.

Dla porównania – tylko 10 procent Niemców popiera obecnie liberalną politykę imigracyjną.

Ten spadek akceptacji to nie tylko efekt zmęczenia, ale i kryzysu bezpieczeństwa: rosnąca przestępczość, wzrost zamachów terrorystycznych, niepokoje społeczne w miastach i upadek poczucia porządku.

CYNICZNYM OKIEM: Niemcy przez lata uczyli migrantów niemieckich wartości. Teraz sami próbują sobie przypomnieć, jakie one były.

Paradoksalnie, Niemcy – przez lata uznawane za najbardziej otwarte społeczeństwo w Europie – dziś mają najsilniejsze nastroje antyimigracyjne w regionie. Według sondażu European Political Monthly, żaden inny kraj (nawet Francja czy Włochy) nie wykazuje tak wysokiego poparcia dla ograniczenia migracji.

Ta zmiana wpisuje się w rosnącą falę nieufności wobec unijnej polityki migracyjnej. Dopóki Bruksela proponuje „rozdzielanie odpowiedzialności”, a nie realne rozwiązania, kraje członkowskie będą stawiać na narodowe strategie przetrwania.

Dwie dekady temu Niemcy wierzyli, że integracja to inwestycja w przyszłość. Dziś coraz więcej z nich traktuje ją jak rachunek bez pokrycia.

„Nie mamy już miejsca” – to zdanie, które w 2015 roku byłoby politycznym samobójstwem, dziś staje się programem.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *