Kilka dni temu Sąd Okręgowy w Warszawie, pod przewodnictwem sędziego Dariusza Łubowskiego, odmówił ekstradycji podejrzanego o wysadzenie gazociągów Nord Stream do Niemiec – decyzja, która wywołała gwałtowne reakcje polityczne, przede wszystkim ze strony Węgier, choć konsekwencje mogą rozlać się na całą Europę.
Uzasadnienie wyroku – „sprawiedliwa wojna obronna” i brak jurysdykcji
Sędzia Łubowski podkreślił, że „przedmiotem postępowania nie było ustalenie winy”, a jedynie ocena, czy istnieje podstawa do wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez ten kraj. Ponadto wskazał brak jurysdykcji nad zdarzeniem, które miało miejsce na międzynarodowych wodach, gdzie – według jego słów – Niemcy nie mają prawa decydować.
Co więcej, zasugerował, że jeśli mieści się to w ramach działań, które można określić jako „sprawiedliwą wojnę obronną”, to dywersja na infrastrukturę krytyczną agresora – jak Nord Stream – nie powinna być traktowana jak sabotaż kryminalny.
Protesty i oskarżenia ze strony Węgier
Decyzja ta rozgniewała ministra spraw zagranicznych Węgier Petera Szijjarto, który na X skomentował:
„Skandaliczne: jeśli komuś nie podoba się infrastruktura w Europie, może ją wysadzić. Polska nie tylko wypuściła terrorystę, ale świętuje jego wyczyn.”
Mimo że Węgry formalnie nie biorą bezpośredniego udziału w tej sprawie, mają liczne powody do niezadowolenia. Bułgarski rurociąg Druzhba, z którego znaczna część ropy trafia do Węgier, również padł ofiarą sabotażu, co oddala ich od partnerów z UE i NATO.
Werdykt polskiego sądu odzwierciedla szerszą, strategiczną pozycję Polski. Poprzez przeciwstawianie się presjom Niemiec i niektórych instytucji unijnych, Polska kreuje nowy model suwerenności i wpływów.
Ten precedens, który może być wykorzystany przez inne kraje UE, podważa jednocześnie zasadę solidarności w obliczu wspólnych zagrożeń energetycznych i politycznych.
Czy Polska świętuje wyczyn terrorysty?
Idea wcześniejszego wsparcia ze strony ministra Radosława Sikorskiego, który popierał operacje wymierzane w rosyjską machinę wojenną, zyskuje teraz nowy wymiar – istnieje prawdopodobieństwo, że „Magyar”, czyli podejrzany o sabotaż, niedługo odwiedzi Warszawę.
Ta perspektywa bulwersuje i dzieli Europę, spychając ją na skraj jeszcze większych podziałów.
CYNICZNYM OKIEM: Ta sprawa to mecz polityczny o najwyższej stawce, gdzie praworządność zostaje podporządkowana interesom narodowej geopolityki i cynicznym rozgrywkom. Polska, szukając mocnej pozycji wobec Niemiec i Rosji, używa sądowych orzeczeń do budowania narracji, która może eskalować konflikty i podważać zaufanie europejskich sojuszników.
Polski wyrok w sprawie podejrzanego o zamach na Nord Stream przyniósł już polityczne napięcia, które mogą jeszcze bardziej polaryzować Europę.
To, czy decyzja sądu okaże się historycznym momentem obrony suwerenności, czy punktem zapalnym dla nowych podziałów, zależy od tego, jak dalsze kroki polityczne i prawne będą się rozwijały w nadchodzących miesiącach.
Europejska scena polityczna i energetyczna stoi przed poważnym testem, jakiego po 1989 roku jeszcze nie widziała.


