Waszyngton ostrzega Londyn – wolność słowa nie jest brytyjską własnością

Administracja Donalda Trumpa zapowiedziała, że „nic nie jest wykluczone”

Adrian Kosta
7 min czytania

Nowy front wojny o wolność słowa otworzył się tam, gdzie jeszcze niedawno nikt by go nie przewidział – między Wielką Brytanią, a Stanami Zjednoczonymi. Administracja Donalda Trumpa zapowiedziała, że „nic nie jest wykluczone” w odpowiedzi na „autorytarne praktyki” rządu Keira Starmera, który – jak twierdzą Amerykanie – prowadzi wojnę z wolnością w internecie.

CYNICZNYM OKIEM: Brytyjczycy wymyślili liberalizm, Amerykanie go skolonizowali, a teraz Londyn próbuje go na powrót znacjonalizować.

Ofcom kontra Musk. Waszyngton: nic nie jest wykluczone

Wszystko zaczęło się od decyzji brytyjskiego regulatora Ofcom, który ogłosił śledztwo w sprawie platformy X (dawniej Twitter) oraz jej sztucznej inteligencji Grok. Według komunikatu, Grok mógł być używany do tworzenia nagich lub seksualizowanych wizerunków osób, w tym nieletnich, co zostanie potraktowane jako naruszenie przepisów ustawy Online Safety Act.

Ofcom dodał do ogłoszenia element niemal symboliczny – zablokował możliwość komentowania posta na platformie X, czym tylko dolał oliwy do ognia.

Tymczasem rząd Starmera miał rozważać całkowity zakaz działalności X w Wielkiej Brytanii, uzasadniony tym, że sieć nie usuwa wystarczająco szybko „nielegalnych lub szkodliwych” treści.

Dla zwolenników wolności słowa to było przekroczenie rubikonu.

Jako pierwsza głos zabrała Sarah B. Rogers, amerykańska podsekretarz stanu ds. dyplomacji publicznej. W wywiadzie dla GB News stwierdziła otwarcie, że jeśli brytyjski rząd zablokuje dostęp do X, Stany Zjednoczone użyją „pełnego arsenału narzędzi,” tych samych, które wykorzystują do omijania cenzury w krajach autorytarnych.

Zapewniamy swobodny internet w Iranie – i tak samo możemy zrobić w Wielkiej Brytanii,” powiedziała Rogers, odnosząc się do satelitów Starlink działających w krajach objętych blokadą. Dodała: „Skoro Keir Starmer mówi, że nic nie jest wykluczone w walce z X, to my odpowiadamy – nic nie jest wykluczone, gdy chodzi o wolność słowa.

Dla Londynu to niewygodna deklaracja. Dotąd amerykańskie protesty przeciw brytyjskim regulacjom miały charakter dyplomatycznych aluzji. Teraz pojawiła się zapowiedź realnych działań technologicznych.

CYNICZNYM OKIEM: Rząd, który blokuje Muska, może wkrótce tłumaczyć się z tego… przed jego satelitą.

Polityka zamiast bezpieczeństwa. X jako ostatni bastion

Starmer tłumaczy restrykcje troską o bezpieczeństwo kobiet i dzieci w sieci. Jednak amerykańska sekretarz Rogers odpowiedziała na to wyjątkowo ostro:

„Gdyby brytyjski rząd naprawdę dbał o bezpieczeństwo kobiet, zająłby się gangami pedofilskimi, a nie chatbotem AI.”

To bezpośrednie nawiązanie do głośnych afer w miastach północnej Anglii, gdzie politycy Partii Pracy byli oskarżani o lekceważenie przestępstw seksualnych z obawy przed „rasowym napięciem.”

Według Rogers, starmerowska polityka „wybiórczej moralności” wykorzystuje AI‑afery jako przykrywkę dla politycznego kneblowania dyskusji.

Rząd w Londynie uważa, że nowe prawo ma chronić obywateli, ale krytycy twierdzą, że chodzi o zniszczenie jedynej platformy, na której można otwarcie krytykować władzę.

To właśnie na X pojawiają się tzw. community notes – notatki społeczności demaskujące fałszywe lub wprowadzające w błąd wypowiedzi polityków. Starmer, jak zauważają komentatorzy, regularnie trafia do tych adnotacji, co psuje jego wizerunek „technokratycznego reformatora”.

Nic dziwnego więc, że X stało się wrogiem numer jeden. Politycy Partii Pracy przerysowują temat „AI-pornografii”, zamiast przyznać, że boją się otwartej dyskusji.

Trumpowski cień nad Tamizą

Amerykańska reakcja nie jest przypadkowa. Trump i jego wiceprezydent JD Vance uczynili z walki o wolność słowa jeden z filarów swojej prezydentury. Przypominają też, że sam Trump był ofiarą cenzury – usunięty z Twittera w 2021 roku po zamieszkach na Kapitolu.

Rogers przypomniała wypowiedź rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, który przyrównał cenzurę Trumpa do praktyk Putina. „Trzeba brać takie porównania na serio,” powiedziała, „bo kiedyś próbowano uciszyć naszego prezydenta dokładnie tak, jak robią to autorytarne reżimy.”

Dla konserwatywnych Amerykanów historia zatacza więc pełne koło: teraz to Brytyjczycy ograniczają głos liderów politycznych – i robią to w imię bezpieczeństwa.

CYNICZNYM OKIEM: Imperium, w którym wolność słowa narodziła się z prasy drukarskiej, dziś chce ją dusić ustawą o bezpieczeństwie online.

Waszyngton nie ukrywa, że jest gotów pójść dalej niż słowa. Oficjalne źródła z Departamentu Stanu potwierdzają, że rozważane są działania wobec brytyjskiego rządu, jeśli X zostanie formalnie zablokowany. W grę mają wchodzić „rozwiązania techniczne gwarantujące dostęp obywateli do nieocenzurowanego internetu.”

Jednocześnie w administracji Trumpa trwają prace nad programem ochrony wolności cyfrowej, który przewidywałby bezpośrednie wsparcie dla użytkowników platform objętych rządową cenzurą.

To oznacza, że Londyn mógłby niedługo trafić do jednego grona z… Iranem i Chinami – krajami, wobec których Stany Zjednoczone wykorzystują swoje technologie komunikacyjne, by otwierać zamknięte sieci.

Starmer w defensywie

Starmer, którego poparcie spadło już do 11 procent, broni się, że jego działania to konieczność w „erze AI i dezinformacji.” Ale w praktyce coraz częściej wygląda to na desperacką próbę kontroli narracji.

Laburzyści tracą grunt pod nogami, a X – z jego memami, komentarzami i obnażającymi manipulacje notatkami – stał się lustrzanym odbiciem ich własnych błędów.

Ofcom zapowiada dalsze analizy sprawy, choć wielu obserwatorów przypomina, że regulator, który bada jedną firmę technologicznie, a ignoruje wszystkie inne generatory AI, działa wybiórczo – by nie powiedzieć: na zamówienie.

CYNICZNYM OKIEM: W Wielkiej Brytanii cenzura zawsze ma twarz troskliwego urzędnika, który „robi to dla twojego dobra.”

Najgłośniejsza od lat interwencja USA pokazuje, że związek Londynu i Waszyngtonu nie jest już jednolity w sprawie wolności. Dla Trumpa wolność słowa to geopolityczne narzędzie, dla Starmera – zagrożenie dla porządku.

Jeśli Starmer rzeczywiście zdecyduje się zablokować X, Amerykanie mogą odpowiedzieć nie dyplomacją, lecz technologią. Wtedy okaże się, że nawet nad nowym „cyfrowym żelaznym murem” da się rozpiąć amerykańskie satelity – a tam, gdzie prawo zakazuje mówić, zawsze znajdzie się sygnał, który to prawo ominie.

CYNICZNYM OKIEM: Brytyjski premier chce zakazać platformy, która śmieje się z jego cenzury. Historia zna takich przywódców – zwykle kończyli jako hasztag.

stramer

Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *