Waszyngton fabrykuje zgodę na podbój Kuby

Akt oskarżenia jako strona z podręcznika Wenezueli

Adrian Kosta
9 min czytania
Waszyngton fabrykuje zgodę na podbój Kuby

Stany Zjednoczone weszły w nową fazę nacisku na Hawanę, sięgając po naciągane teorie prawne, których wcześniej użyto wobec Wenezueli. Departament Sprawiedliwości postawił w stan oskarżenia 94-letniego Raúla Castro, byłego szefa państwa, który od lat w dużej mierze wycofał się z życia publicznego. Równolegle administracja powołuje się na przepisy antyterrorystyczne, by uzasadnić pozaprawne zatrzymania, będące w istocie porwaniami, oraz by zbudować pretekst do interwencji wojskowej na wyspie. Cała ta konstrukcja opiera się na kruchej podstawie, jaką jest egzekwowanie praw własności z czasów dyktatury Batisty.

W tle prawnych manewrów toczy się codzienne życie zwykłych Kubańczyków, dla których konsekwencje tej polityki są namacalne. Większość ulic Hawany jest niemal pusta, jeśli chodzi o samochody, za to pełna ludzi poruszających się pieszo, na rowerach, rowerach elektrycznych, elektrycznych trójkołowcach czy skuterach. Na większości rogów ulic piętrzą się śmieci, bo regularny wywóz stał się niemożliwy z powodu braku benzyny do śmieciarek. Przeciętna rozmowa zaczyna się dziś od porównywania, kto najdłużej pozostawał bez prądu, a współczucie płynie szerokim strumieniem, gdy mieszkańcy wymieniają się opowieściami o brakach wody, gazu, jedzenia, leków i transportu.

kuba

Akt oskarżenia jako strona z podręcznika Wenezueli

Sąd Najwyższy USA dał zielone światło firmom należącym do kubańskich Amerykanów, posiadającym roszczenia majątkowe na Kubie sprzed 67 lat, do pozywania podmiotów z branży turystycznej, które zarabiały na tej ziemi. Sekretarz stanu Marco Rubio publicznie okazuje coraz większe wzburzenie odmową Kuby poddania się jego żądaniom. Tymczasem zmienność stanowiska Donalda Trumpa pokazuje brak jakiejkolwiek jasnej linii politycznej wobec wyspy, poza taką, która mogłaby przynieść korzyści ekonomiczne jemu lub jego rodzinie.

Akt oskarżenia przeciwko Castro to strona wyrwana z podręcznika zastosowanego wobec Wenezueli na początku tego roku. Tam administracja postawiła w stan oskarżenia urzędującego szefa państwa, Nicolása Maduro, jako prawny pretekst do interwencji wojskowej, którą nazwano stanem wyjątkowym, by nie uznać jej za akt wojny wymagający zgody Kongresu. Przeprowadzono geopolityczny zamach stanu obejmujący międzynarodowe porwanie i działania zbrojne, będące jawnym naruszeniem prawa międzynarodowego oraz Karty Narodów Zjednoczonych.

kuba 2

CYNICZNYM OKIEM: Najpierw mówią o gangach i narkotykach, potem porywają prezydenta, a gdy już siedzi w celi, narkotyki cudownie znikają z oświadczeń. Pretekst zużyty, można sięgnąć po następny.

W przypadku Wenezueli oficjalnym uzasadnieniem było rzekome wspieranie przez państwo przedsiębiorstw przestępczych i gangów. Posłużyło to za usprawiedliwienie pozaprawnego zabicia prawie 200 cywilów w działaniach pirackich na Karaibach. Gdy Maduro został porwany i uwięziony, administracja przestała mówić o siatkach narkotykowych, co najlepiej obnaża doraźny charakter całej narracji.

Na Kubie akt oskarżenia przeciwko Raúlowi Castro stanowi jasną odpowiedź na oczekiwania sił politycznych, które go zamówiły. Ponieważ wyspa nie podporządkowuje się wystarczająco szybko żądaniom Waszyngtonu, administracja nasiliła groźby, przygotowania wojskowe i działania prawne, choć mają one charakter głównie symboliczny. Takie akty oskarżenia służą jako rzekomo stałe fikcje prawne dla zmieniających się pretekstów politycznych.

Eskalacja gróźb Rubio jako przekaz wyborczy

Przez dziesięciolecia Marco Rubio dążył do tego, czego społeczność kubańsko-amerykańska na południowej Florydzie nie zdołała osiągnąć przez niemal 70 lat. Chodzi o zdalne zarządzanie systemem politycznym i gospodarczym Kuby z Miami i Waszyngtonu. To właśnie zdalni właściciele wyspy napędzali i finansowali jego karierę polityczną, prowadząc do momentu, w którym usilnie, choć bezskutecznie, próbuje wmówić Amerykanom, że Kuba zagraża bezpieczeństwu narodowemu.

Ta sprzeczność jest widoczna w niemal każdym aspekcie polityki wobec wyspy. Jednocześnie wmawia się Kubańczykom, że ich rząd jest zbyt słaby, by ich chronić, choć ma być rzekomo groźny dla największego mocarstwa świata. W tym tygodniu Rubio wydał orwellowskie oświadczenie po aresztowaniu przez ICE Adys Lastres Morery, siostry szefa GAESA, kubańskiego podmiotu powiązanego z dużymi sektorami gospodarki wyspy.

Rubio twierdził, że „zbyt długo członkowie rodzin organizacji terrorystycznych, represyjnych reżimów antyamerykańskich i innych złych aktorów mieli wolną rękę, by cieszyć się przywilejami życia w Stanach Zjednoczonych”, jak przekazał w komunikacie. Stany Zjednoczone mają jednak długą tradycję udzielania schronienia terrorystom, dyktatorom i zbrodniarzom wojennym. W szczególności latynoamerykańscy przywódcy, generałowie i agenci wywiadu, którzy wykonywali polecenia USA, podtrzymując brutalne reżimy, znajdowali bezpieczną przystań na południowej Florydzie.

kuba 3

To, co umożliwia międzynarodową współpracę i przetrwanie, to nie tylko naleganie na poszanowanie prawa międzynarodowego, ale też wzmacnianie zdolności rządów poprzez dialog i dyplomację. Administracja Trumpa i Rubio najwyraźniej nie traktuje dyplomacji poważnie, i dotyczy to również Kuby. Zamiast tego próbowała zidentyfikować potencjalną opozycję lub liderów, z którymi mogłaby współpracować, podobnie jak z Delcy Rodríguez w Wenezueli.

Prawdziwa dyplomacja USA wyglądała zupełnie inaczej. Dwanaście lat temu przyniosła Kubie boom aktywności gospodarczej, dobrze prosperujący sektor prywatny, lepiej finansowane instytucje publiczne i fascynującą wymianę kulturalną dla ponad miliona mieszkańców USA. Znaleźli oni na wyspie bogatego partnera kulturalnego, muzycznego, artystycznego i akademickiego.

Trump i Rubio, choć mogą artykułować te same cele, kierują się innymi ukrytymi motywami. Ich celem nie były i nie są możliwości gospodarcze dla Kubańczyków, lecz dobrobyt dla kubańskich Amerykanów, pragnących wywrzeć polityczną i gospodarczą kontrolę nad ziemią, której wielu z nich nigdy nawet nie odwiedziło. Choć Floryda nie odgrywa już znaczącej roli wyborczej w tej polityce, niedawne nagranie Rubio skierowane do narodu kubańskiego miało wyraźnie zmobilizować jego własny elektorat.

CYNICZNYM OKIEM: Wzburzenie sekretarza stanu rośnie proporcjonalnie do potrzeb kampanii. To, co milionom ludzi na wyspie odbiera sen, jego bazie na Florydzie zapewnia rozrywkę.

Wewnątrz wyspy, gdzie sen stał się luksusem

W Hawanie Kubańczycy doświadczają dwoistości istniejącej od pokoleń żyjących pod groźbą amerykańskiej agresji i w codziennej rzeczywistości wojny gospodarczej. Są wyczerpani i sięgnęli dna studni nadziei. Istnieje powiedzenie, że nadzieja umiera ostatnia, lecz mieszkańcy wyspy są dziś na samym końcu swojej zdolności do dostrzegania pełnej nadziei przyszłości.

Codziennie powracają te same pytania. Czy zabrać dzieci do schronu, czy Stany Zjednoczone zbombardują Hawanę, gdzie jest bezpiecznie. Pojawia się też pytanie najtrudniejsze, dlaczego obywatele USA nie powstrzymają własnego rządu.

Podczas gdy Dowództwo Południowe USA wysyła lotniskowiec Nimitz na wody Karaibów, Kubańczycy żyją dalej swoim codziennym życiem. Samochody na benzynę stały się tym, co jeden z mieszkańców nazywa ozdobami garażowymi, jak relacjonuje świadek tych dni. Ludzie szukają elektrycznego trójkołowca, który zabierze ich do pracy lub dziecko do szkoły, albo montują foteliki na rowerach.

W obliczu groźby interwencji i trwającej od czterech miesięcy blokady naftowej nawet sen stał się luksusem. Wiele rodzin gotuje lub pierze ubrania o trzeciej nad ranem, gdy dostają prąd na jedną czy dwie godziny. Jedna z mieszkanek śpi na podłodze ze swoim synem w pobliżu drzwi wejściowych, gdzie powiewy powietrza mogą ich ochłodzić w dusznej spiekocie i wilgoci.

Brak prądu uniemożliwia pompowanie i dystrybucję wody, więc większość ludzi pozostaje bez niej przez wiele dni z rzędu. Inna mieszkanka spędziła 35 dni bez wody, przemieszczając się wraz z matką i małym dzieckiem z domu do domu, aby się wykąpać i uprać ubrania. Niektóre żłobki i przedszkola używają węgla do gotowania obiadów dla niedożywionych dzieci.

Mimo nieustannej groźby dzieci nadal bawią się na ulicy patykami i przebitymi piłkami, a głębokie tradycje duchowe i religijne stają się punktem oparcia, do którego mieszkańcy wracają raz po raz. Wojna ma imię i twarz, a nie tylko bezosobowy rząd. Tutaj żyją miliony ludzi, którzy nie są Stanom Zjednoczonym nic winni, a domagają się jedynie prawa do życia w pokoju, w swojej ojczyźnie, bez względu na to, jak bardzo bywała wadliwa.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *