Mural upamiętniający Irynę Zarutską, ukraińską uchodźczynię zamordowaną w Charlotte, został ponownie zdewastowany – zaledwie dwa tygodnie po odsłonięciu. Dzieło na trzypiętrowym budynku w chicagowskiej dzielnicy North Center zostało oblane graffiti, co pokazuje nagranie wideo.
Iryna, 23-letnia Ukrainka uciekająca przed wojną, zginęła w sierpniu od ciosów nożem na pokładzie pociągu. Mordercą był Decarlos Brown Jr., ciemnoskóry recydywista z 14 wcześniejszymi aresztowaniami, wypuszczony dzięki polityce demokratów.
CYNICZNYM OKIEM: Wandale niszczą mural Ukrainki, bo przypomina o polityce, którą popierają – wypuszczanie recydywistów na ulice.
Seria wandalizmów w USA
Atak w Chicago wpisuje się w falę niszczenia podobnych dzieł. W Bushwick (Brooklyn) mural oznaczono „F*ck Trump”, na Lower East Side napisano „Wandalizuj to”. W Pensacola zniszczono go trzykrotnie z szyderstwami ze śmierci Iryny.
Kampania murali, wsparta ponad milionem dolarów od Elona Muska i innych, ma przypominać o śmiertelnych skutkach miękkiej polityki kryminalnej. Media establishmentowe bagatelizują rasowy kontekst morderstwa.

Trump kontra „miękkie elity”
Prezydent Donald Trump wielokrotnie cytował morderstwo Iryny, obiecując walkę z „krwiożerczymi przestępcami” uwolnionymi przez lewicę. Mural stał się symbolem porażki demokratów: uchodźczyni uciekająca przed wojną ginie od noża recydywisty.
Lewicowi wandale nie tolerują tej narracji. The Guardian oskarża kampanię o „weaponizację pamięci”. Zapominają, że Iryna ucieleśnia ideał, który deklarują wspierać – uchodźczynię chronioną przed zbrodniami.
W Chicago wandale znów zaatakowali dwa tygodnie po premierze. W Pensacola – trzykrotnie. Brooklyn i Manhattan też ucierpiały.
Mural Iryny to lustro dla lewicy – pokazuje skutki polityki, którą promują. Zamiast refleksji – wandalizm i milczenie mediów.
Iryna Zarutska nie zginęła na darmo. Jej twarz na murach przypomina Amerykanom cenę naiwności. Wandale mogą malować po graffiti, ale prawdy nie zamalują. Dziesięć lat recydywy i jedna Ukrainka – oto rachunek za „współczucie” demokratów.


