Amerykańskie akcje odzyskały niedawno tytuł najdroższej wyceny globalnego rynku kapitałowego, napędzane przez procykliczne łagodzenie polityki Rezerwy Federalnej (Fed). To efekt luzowania stóp procentowych i zastrzyków płynności, które pomogły Wall Street wzmocnić pozycję na scenie światowej, mimo rosnących napięć handlowych i politycznych.
Autor poleca: Fed zaczyna luzowanie – to początek końca polityki wysokich stóp?
Kto króluje na giełdzie? Indie, USA czy Bułgaria?
Analiza indeksu MSCI ACWI – mierzącego globalną sytuację na rynkach akcji – pokazuje ciekawą zmianę liderów pod względem wycen. Ostatnie trzy lata to wyraźne przeniesienie korony najdroższego rynku z Indii (w kolorze czarnym na wykresie), które utrzymywały pierwsze miejsce, na Stany Zjednoczone (brązowo).

Indie, choć przewartościowane w poprzednich okresach, konsekwentnie wspierały swoje rynki, ale nie pobiły rekordów z września 2024 roku. W połowie 2025 r. na moment na szczyt wskoczyła również Bułgaria – zaskakujący gracz globalny.
USA przejęły jednak prowadzenie ponownie pod koniec września 2025, mimo wcześniejszych turbulencji wywołanych wprowadzeniem ceł handlowych.
Przewartościowanie na poziomach historycznych
S&P 500, reprezentujący największe spółki amerykańskie, osiągnął wskaźnik P/E, który nie tylko przekroczył niedawny szczyt z lutego, ale jest jednym z najwyższych w historii – na 98. percentylu wartości z prawie 150 lat danych.
Czy to powód do paniki?
Mówi się w kuluarach, że wysoka wycena oznacza bańkę, której koniec musi nastąpić wkrótce. Tymczasem analiza zwrotów skorygowanych o ryzyko pokazuje rzecz zaskakującą:
- S&P 500 i sektor technologiczny plasują się w środku stawki pod względem rocznych zwrotów skorygowanych o ryzyko.
- Dla porównania, złoto, Bitcoin i chińskie akcje mają relacje zwrot-ryzyko na poziomie od 1,8 do 2,4, czyli znacznie wyższe niż amerykańskie indeksy, gdzie jest to około 1 lub nieco poniżej.
Momentum i zmienność – gotowi na wystrzał?
Co więcej, wysokie stosunki zwrot-ryzyko w połączeniu z niską zmiennością rynków zwykle zwiastują gwałtowne i nieprzewidywalne odwrócenia. To zjawisko, kiedy mniejsza zmienność napędza wzrost zaangażowania inwestorów, zwiększając ryzyko samoniszczącego mechanizmu i chaosu na rynku podczas korekty.
Na ten moment nie ma jednak wyraźnych przesłanek, by sądzić, że amerykańskie akcje zanurkują natychmiast – jednak z pewnością rosną poziomy uwagi i ostrożności wśród ekspertów.
CYNICZNYM OKIEM: Wall Street to nie sielanka, a amerykański rynek akcji – choć najdroższy na świecie – to arena, gdzie nieliczni kumple sterują grą. Właściciele dominującej części rynku kapitalizacji to 10% inwestorów, którzy kontrolują 90% bogactwa. W tej szachownicy zwykły inwestor to pionek, czasem przesunięty na szach-mat jednym błędem.
Co powinni robić inwestorzy?
W obliczu tych zjawisk, rozsądni inwestorzy powinni:
- Śledzić wskaźniki zwrotów skorygowanych o ryzyko, a nie tylko czystych wzrostów cen akcji.
- Utrzymywać dywersyfikację, uwzględniając inne aktywa, takie jak złoto czy udział w rynkach rozwijających się o wyższej relacji zwrot-ryzyko.
- Być przygotowani na potencjalne korekty, nie próbując walczyć z silnym trendem wzrostowym, ale zabezpieczając portfel odpowiednimi strategiami.
Najdroższy rynek akcji świata stoi dziś na cienkiej linii między błogosławieństwem polityki monetarnej, a ryzykiem przegrzania i bańki. Polityczne decyzje Fedu, napięcia globalne oraz zmieniająca się dynamika gospodarcza będą testować trwałość tej przewagi.



