Technicznie rzecz biorąc, Peter Tchir z Academy Securities nie jest ekonomistą – jak sam przyznaje, jedynie odgrywa go w telewizji, występując w CNBC i Bloomberg TV. Nie jest też strategiem wojskowym, ale jak zauważa, każdy na rynku i w korporacyjnej Ameryce jest obecnie w pewnym stopniu zmuszony, by nim zostać. Academy Securities dysponuje unikalnym zasobem – Grupą Wywiadu Geopolitycznego złożoną z emerytowanych generałów, admirałów i oficerów wywiadu, z którymi Tchir prowadził w ostatnim tygodniu niezliczone rozmowy. Iran wysuwa się na pierwszy plan każdej konwersacji z klientami, a poniższa analiza ma oddawać aktualny konsensus tej grupy. Wszelkie błędy i nadinterpretacje, jak zastrzega autor, są wyłącznie jego winą.
Interesującym tłem dla tej analizy jest fakt, że prezydent Trump zaczął próbować formułować narrację w duchu: „reżim zmienił się tak bardzo, że przypomina to zmianę władzy” – co sugeruje poszukiwanie politycznego sposobu na ogłoszenie sukcesu bez faktycznego zakończenia konfliktu. Po tygodniu, który Tchir określa jako „maniakalny”, rynki rozpaczliwie potrzebują czegoś więcej niż retoryki – potrzebują wiarygodnych dowodów na nadchodzące rozwiązanie.

Cieśnina Ormuz – pytanie warte 150 dolarów za baryłkę
Najważniejszą kwestią operacyjną pozostaje normalizacja ruchu tankowców przez cieśninę Ormuz, a Academy Securities celowo unika słów „zamknięta” lub „otwarta”, ponieważ nie oddają one sedna problemu. Nie chodzi bowiem o otwarcie cieśniny, lecz o przekonanie kapitanów i właścicieli statków, że mogą przez nią przepływać tak, jak dawniej. To rozróżnienie fundamentalne i często pomijane w medialnych uproszczeniach.
Z wojskowego punktu widzenia istnieje niewiele dowodów na to, że cieśnina została gęsto zaminowana. Statki się przedostają – możliwe, że znają lokalizację min, ale równie prawdopodobne jest to, że min jest po prostu stosunkowo niewiele. Okręty typu Littoral Combat Ship przypisane do 5. Floty zostały zaprojektowane dokładnie do tego rodzaju zagrożeń, wyposażone w systemy przeciwminowe i wsparcie śmigłowców.
Głównym zagrożeniem pozostają rakiety, pociski manewrujące i drony – szczególnie te wystrzeliwane blisko brzegu. Czas od startu, przez wykrycie, do przechwycenia ma kluczowe znaczenie. Im bliżej znajduje się broń w momencie startu, tym mniej czasu na reakcję. Marynarka Wojenna USA jest na to zaprojektowana – system walki AEGIS powstał właśnie po to, by bronić amerykańskie jednostki przed takimi atakami.
Dlaczego więc nie widzimy patroli Marynarki Wojennej w cieśninie? To pytanie warte – jak określa je Tchir – 100 lub 150 dolarów za baryłkę. Odpowiedź jest wielowarstwowa. W każdej sytuacji bojowej istnieje równowaga między ryzykiem a nagrodą. Jakie jest ryzyko patrolowania cieśniny dziś w porównaniu z uderzeniem w inne cele w Iranie? Jaki jest kompromis dla amerykańskich marynarzy, pilotów, a nawet samych okrętów?
Ostrożność może wynikać z realnych obaw o to, jak wiele jednostek broni Irańczycy są w stanie wycelować w cieśninę. Część jednostek wymaganych do patrolowania może być zaangażowana gdzie indziej – do regionu wysyłani są dodatkowi marines, spadochroniarze z 82. Dywizji Powietrznodesantowej i kolejne okręty. Ocena Grupy Wywiadu Geopolitycznego jest taka, że dojdziemy do momentu patrolowania cieśniny – może za kilka dni, może później – ale dopiero wtedy, gdy stosunek ryzyka do nagrody zostanie uzasadniony.
CYNICZNYM OKIEM: Odblokowanie ropy jest priorytetem gospodarczym i politycznym, ale nie powinno determinować decyzji wojskowych. Innymi słowy – Wall Street chciałoby, żeby marynarze ryzykowali życie, bo spready się rozszerzają. Oto hierarchia wartości w pigułce.
Przekonać handlowców, by popłynęli za Marynarką
Nawet gdy Marynarka Wojenna zacznie regularnie patrolować cieśninę, przekonanie statków handlowych do przepłynięcia to zupełnie inna sprawa. Teoretycznie możliwe jest sformowanie konwoju z osłoną lotniczą i eskortowanie jednostek cywilnych. Ale potrzeba będzie wielu dni demonstrowania zdolności Marynarki do pływania bez bycia zaatakowaną, zanim większość statków handlowych w ogóle pomyśli o próbie.
Jak trafnie zauważa Tchir, dla większości załóg handlowych i kapitanów to „tylko praca”. Prawdopodobnie otrzymują dodatkowe wynagrodzenie za czas oczekiwania na przeprawę, więc nie czują takiej presji czasu jak rynek. Plan ubezpieczeniowy, który zlecił wdrożyć prezydent, pomoże bardziej właścicielom niż załogom – a o statusie tego programu wspieranego przez rząd USA, którego ubezpieczycielem jest firma Chubb, wiadomo niewiele.
Jest jeszcze aspekt czysto logistyczny. Wiele statków towarowych wkrótce będzie musiało zawinąć do portu – 30 dni manewrowania w zatoce wyczerpuje zapasy żywności i paliwa. Porty docelowe mogą nie być w stanie przyjąć ich wszystkich naraz, co dodatkowo ogranicza tempo normalizacji ruchu.
Wojna asymetryczna – tania broń kontra milionowe systemy
Koncepcja jest prosta i brutalna – mała, tania broń, zwrotna i łatwa do ukrycia, przeciwko dużym, drogim systemom. Ukraina, najpierw dzięki fabryce w Wielkiej Brytanii, a teraz dzięki umowie w Zatoce na dostawy dronów, pokazuje, jak wiele nauczyła się przez trzy lata wojny z Rosją.
Problemy są poważne. Zestrzeliwanie obiektów kosztujących tysiące za pomocą środków kosztujących miliony to kosztowne przedsięwzięcie, ale nie najgorsze. Ważniejszą kwestią jest produkcja i uzupełnianie zapasów – być może zużyto już roczną produkcję niektórych systemów rakietowych, a może nawet więcej. Okręty wypływają w morze z ograniczoną ilością uzbrojenia, a konieczność szybszego uzupełniania zapasów może hamować operacje.
Rakiety balistyczne są stosunkowo łatwe do wykrycia, a ich wyrzutnie są ociężałe. Ale taktyka irańska opiera się na cyklu: wyjdź z jaskini, odpal, uciekaj z powrotem do systemu tuneli. Trudno całkowicie powstrzymać to zagrożenie bez żołnierzy na ziemi – i to prawdopodobnie dlatego pojawiają się doniesienia o możliwym desancie wojsk na irańskie wybrzeże.
Są jednak i pozytywne sygnały. Armia USA rozwija drony od lat, a tempo zintensyfikowało się podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej. Generał w stanie spoczynku Tata, przed rozpoczęciem procesu zatwierdzenia na stanowisko Podsekretarza Wojny, był silnie skoncentrowany na dronach. W czasie konfliktu rzeczy, które w pokoju miałyby trudności z akceptacją lub finansowaniem, mogą zmienić się gwałtownie. Tchir spodziewa się szybkiego postępu w liczbie i możliwościach amerykańskich dronów w regionie.
Osobna uwaga dotyczy Europy – gdyby Tchir był Europą, założyłby konsorcjum dronowe i zaczął produkcję tak szybko, jak to możliwe, omijając na razie drogi sprzęt wojskowy. Jest też kwestia strategiczna: USA mogą nie chcieć ujawniać wszystkiego, co posiadają, ponieważ Chiny uważnie obserwują amerykańską armię i uczą się, jak sprzęt działa w rzeczywistych warunkach – jak głęboko sięgają bomby penetrujące, przed czym obrona jest łatwa, a co nie działa.
CYNICZNYM OKIEM: Ameryka nie pokazuje najlepszego sprzętu, bo Pekin patrzy. Iran jest więc nie tyle wrogiem, ile poligonem doświadczalnym z widownią w Pekinie. Wojna jako pokaz handlowy – z prawdziwymi ofiarami.
Zagrożenia z flank i widmo globalnej recesji
Huti do tego weekendu siedzieli cicho, ale ich zaangażowanie mogłoby otworzyć kolejne problemy z żeglugą wokół Morza Czerwonego i zmusić USA do rozproszenia sił. Saudyjski rurociąg naftowy jest niezwykle pomocny, ale ekstremalnie wrażliwy – dla Iranu i Hutich może okazać się zbyt kuszącym celem. Pozytywnym sygnałem jest natomiast brak poważnych ataków cybernetycznych i działalności terrorystycznej – być może USA wykonały świetną robotę w identyfikowaniu i niszczeniu irańskich uśpionych komórek.
W pewnym momencie pojawią się kwestie humanitarne. Duża część regionu importuje żywność, Iran importuje żywność, a nie jest jasne, ile transportów dociera na miejsce. Pytanie, kto na co pozwoli i czy Chiny się zaangażują, może nadać wydarzeniom zupełnie nowy obrót.
Tchir porusza również prowokacyjną tezę: czy obecny konflikt jest elementem szerszej strategii uderzenia w Chiny poprzez ograniczenie dostępu do ropy? Najpierw ropa wenezuelska, potem irańska, być może rosyjska jako trzecia – jako sposób na odparcie chińskiej kontroli nad metalami ziem rzadkich i minerałami krytycznymi. Jeśli ta narracja jest prawdziwa, USA będą musiały kontynuować konflikt, dopóki w Iranie nie nastąpi realna zmiana. Pasuje to do poglądu, że administracja chciałaby, by amerykańskie firmy uzyskały dostęp do irańskiego sektora energetycznego.
Grupa Wywiadu Geopolitycznego dyskutuje o przejściu ze starego modelu „jeśli coś zepsuliśmy, to naprawialiśmy” do nowego: „jeśli coś zepsuliśmy, możemy wrócić i zepsuć to jeszcze raz”. Zostawiłoby to region w stanie dezorientacji, ale niektóre przekazy z Białego Domu mają właśnie taki ton.
Kruchość łańcuchów dostaw i gospodarki jest realna. Koncepcja „pracujących biednych” zaczyna być dyskutowana – ludzie z dobrą pracą, których nie stać na godne życie, to początek zupełnie innego rodzaju recesji. Dla recesji wynikających z utraty miejsc pracy istnieje gotowy plan działania. Ta nowość jest znacznie groźniejsza. Recesja w Azji poza Chinami i w Europie nie jest jeszcze scenariuszem bazowym Tchira, ale jak przyznaje – być może tylko dlatego, że nie miał czasu o tym pomyśleć. Szkody zostały już wyrządzone i przenikają całą globalną gospodarkę, nawet jeśli porozumienie nadejdzie w nadchodzących tygodniach.
Piątkowy poranek mógł być szczytem kapitulacji i strachu przed inflacją, a piątkowe popołudnie momentem, w którym rynek zdecydował się pomyśleć o ryzyku recesji. Rynek kredytowy w piątek wyglądał słabo, a rozszerzające się spready na długu korporacyjnym to nowy powód do niepokoju. Jeśli rynek kredytowy stanie się bardziej negatywny, pojawia się poważne ryzyko spadkowe dla akcji. Tchir kończy nutą ostrożnego optymizmu – ma nadzieję, że statki zaczną przepływać przez cieśninę wcześniej, niż rynek się spodziewa. Choć, jak sam przyznaje, nie tak jest spozycjonowany.



