Benjamin Franklin ostrzegał, że ten kto chce obalić wolność narodu, musi najpierw zdławić swobodę wypowiedzi. Dziś, w erze bezprecedensowej ilości fake newsów, manipulacji, propagandy i operacji psychologicznych, rozpoznanie prawdziwych zagrożeń stało się niemal niemożliwe dla przeciętnego człowieka. A jednak stawka jest egzystencjalna – przetrwanie zachodniej cywilizacji.
Elon Musk zaproponował niedawno prosty test lakmusowy pozwalający odróżnić dobrych od złych: sprawdź, która strona ogranicza wolność słowa. Hitler, Stalin, Mussolini – wszyscy stosowali silną cenzurę i surowe restrykcje wypowiedzi. To jeden z najwyraźniejszych znaków identyfikujących czarne charaktery historii.
Komisja Europejska kontra wolność
Niedawno Komisja Europejska – elitarne, niewybieralne ciało faktycznie rządzące Unią – nałożyła na platformę X i osobiście na Elona Muska grzywnę w wysokości 140 milionów euro za rzekome złamanie „prawa” wymagającego transparentności mediów społecznościowych. Jak zauważył Michael Shellenberger, celem Komisji Europejskiej, podobnie jak rządów Wielkiej Brytanii, Brazylii i Australii, jest cenzurowanie obywateli amerykańskich. Europa nie zadowala się własnym samobójstwem kulturowym – chce pociągnąć za sobą całą zachodnią cywilizację.
Co szczególnie uderzające, Unia Europejska obecnie bezpośrednio narusza traktat NATO, na mocy którego Stany Zjednoczone są militarnie zobowiązane do obrony Europy. Traktat wymaga od państw członkowskich wolności słowa oraz wolnych i uczciwych wyborów. Tymczasem Francja i Niemcy aktywnie i nielegalnie uniemożliwiają kandydatom politycznym start w wyborach z powodów ideologicznych – głównie ich sprzeciwu wobec masowej migracji. Rumuński sąd najwyższy, ze wsparciem Komisji Europejskiej, unieważnił wyniki wyborów pod pretekstem nieudowodnionej rosyjskiej ingerencji, po tym jak zwyciężył nacjonalistyczny i populistyczny kandydat na prezydenta.
CYNICZNYM OKIEM: Wyobraźmy sobie absurd tej sytuacji. Amerykańscy podatnicy finansują obronę Niemiec, tysiące amerykańskich żołnierzy stacjonuje na niemieckiej ziemi, a jednocześnie można tam trafić do więzienia za „zły tweet”. Jak długo amerykańska tolerancja wytrzyma ten paradoks? Przyjaźń opiera się na wspólnych wartościach, ale jakie wartości łączą społeczeństwa, gdy jedno więzi ludzi za słowa o zamknięciu granic, a drugie anuluje wybory, bo wynik się nie podoba?
Amerykańska wyjątkowość wobec europejskiej apatii
J.D. Vance postawił sprawę jasno: przyjaźń między USA, a Europą opiera się na wspólnych wartościach. Nie ma wspólnych wartości, gdy ludzie lądują w więzieniu za postulowanie zamknięcia granic. Nie ma wspólnych wartości, gdy anuluje się wybory, bo wynik jest niewygodny. Nie ma wspólnych wartości, gdy rządzący tak bardzo boją się własnych obywateli, że muszą ich uciszać.
Europejczycy wskazują, że kontynent ma więcej mieszkańców niż Rosja, sugerując niemożność podboju. To jednak nie o „order of battle” chodzi w armii. Liczba ludzi nie ma znaczenia, jeśli nie cenią wolności na tyle, by ryzykować życie dla jej obrony.
Książka „While Europe Slept” trafnie diagnozuje różnicę mentalności: Amerykanie, przy wszystkich swoich głupstwach i wulgaryzmach, naprawdę wierzą w walkę o wolność, nawet nieznajomych w odległych miejscach o językach, których nie znają i kulturach, które uznają za absurdalne. W ich rozumieniu obrona cudzej wolności to obrona własnej. To amerykański sentymentalizm wobec wolności, którego wielu zachodnich Europejczyków po prostu nie potrafi pojąć. Mieszkańcy Starego Kontynentu są szczerze niezdolni zrozumieć kraju, którego ludzie traktują wolność na tyle poważnie, by za nią umierać.
Symptomy europejskiego końca. Mroczna prognoza
Niedawno „wandale” – eufemizm dla imigrantów – zaatakowali jarmark bożonarodzeniowy w Erbach w Niemczech, bijąc i torturując dwa osły oraz defekując w kościele. To relatywnie łagodny incydent; przynajmniej nikt nie został ranny ani zabity, jak to często bywa.
We wczesnych latach 90. Niemcy były czystym, uporządkowanym i malowniczym krajem; nawet lasy wyglądały, jakby były skrupulatnie utrzymywane. Życie tam stanowiło wspaniałe doświadczenie pełne dobrych wspomnień. Niestety – Niemcy, wraz z Francją, Wielką Brytanią, Irlandią, Szwecją i prawdopodobnie większością zachodniej Europy są skończone. Kaput, over, finito Benito, dead Fred.
Profesor historii wojskowości mieszkający w Wielkiej Brytanii maluje ponury obraz przyszłości. Twierdzi, że nie ma politycznego rozwiązania problemu i nie widzi scenariusza, który nie skutkowałby masowymi ofiarami – szacuje je na 23 000 do 500 000 tylko w Wielkiej Brytanii. Przewiduje, że przemoc rozpocznie się nagle i szybko rozszerzy na sąsiednie kraje.
Czas rozwiać iluzje i zmierzyć się z rzeczywistością. Stany Zjednoczone powinny ograniczyć straty i pozwolić większości Europy spaść w supernową rozbrojenia, surowej cenzury, niekończącej się wojny, masowej imigracji finansowanej przez podatników, średniowiecznego fanatyzmu religijnego, szalejącej przestępczości i terroryzmu, zorganizowanego gwałtu nieletnich na skalę przemysłową, upokorzenia i zastraszania, alarmizmu ekologicznego, socjalizmu opiekuńczego, dusznej biurokracji, korupcji, deindustrializacji i deagraryzacji, cyfrowej waluty banku centralnego, utraty prywatności, masowych wydatków rządowych, deficytów, długu, kryzysów walutowych, finansowych, gospodarczych i zadłużenia państwowego oraz kulturowego i społecznego wyginięcia.
Ostatnia deska ratunku. Najcieńsza nić cywilizacji
Kongresmen Thomas Massie właśnie przedstawił projekt ustawy o wystąpieniu USA z NATO. Dla złagodzenia ciosu Stany Zjednoczone mogłyby zaoferować hojną politykę azylową – bez świadczeń socjalnych – dla Europejczyków pragnących uciec przed tym płonącym śmietnikiem i żyć w normalnym, cywilizowanym kraju. Analogicznie do polityki wobec farmerów burskich z RPA, którzy byli systematycznie mordowani.
Liczba uchodźców przyjmowanych każdego miesiąca mogłaby z czasem maleć, aby zapewnić przyjmowanie tylko najbardziej ideologicznie kompatybilnych ludzi zamiast hord rozczarowanych lewicowców, którzy w końcu zrozumieli, że etatyzm nie działa. To również wzmocniłoby słabnącą demografię Ameryki, pozwalając jej odpierać barbarzyńców przez nieco dłuższy czas.
Wielki Reset jest szybko implementowany w większości reszty świata. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że zachodnia cywilizacja faktycznie wisi na włosku, który obecnie biegnie prosto przez platformę X i Elona Muska.
Jeśli Komisja Europejska odniesie sukces w cenzorowaniu X i innych amerykańskich stron internetowych, zachodnia cywilizacja się kończy. Bez wolności słowa i prawa do dzielenia się ideami oraz odkrywania prawdy niemożliwe staje się powstrzymanie tyranii. We współczesnej wojnie przeciwnicy najpierw starają się wzajemnie dekapitować eliminując przywództwo – zamach w świecie polityki – oraz ich zdolność widzenia i komunikacji, czyli cenzurę. Po osiągnięciu tego celu o wiele łatwiej jest rozbroić – kontrola broni – i zniszczyć lub podporządkować wroga.
Komisja Europejska nie chce ograniczać wypowiedzi z troski o demokrację czy prawdę. Chce cenzurować ludzi, ponieważ zamierza ich zniewolić.
Bitwa o Zachód
Obecna bitwa między Komisją Europejską, a platformą X przypomina bitwę o Anglię po rozpoczęciu II wojny światowej: jeden mały kraj – lub strona internetowa – stoi samotnie przeciwko natarciu imperium regionalnego, które wydawało się nie do powstrzymania. Może to tylko zbieg okoliczności, że Niemcy były lub są jednym z głównych agresorów w każdym przypadku.
Podobnie jak bitwa o Anglię, los zachodniej cywilizacji zależy od wyniku tej bitwy. Zapamiętajcie te słowa.
Europa stoi przed wyborem między wolnością, a niewolą, między otwartym dyskursem, a totalitarną kontrolą myśli. Komisja Europejska wybrała już swoją stronę – tę, którą historia nieubłaganie potępia. Pytanie brzmi: czy Stany Zjednoczone będą nadal finansować i bronić kontynentu, który świadomie odrzuca fundamentalne wartości, na których opiera się zachodnia cywilizacja? Czy będą kontynuować subsydiowanie własnej kulturowej i politycznej śmierci?
Odpowiedź na te pytania zadecyduje nie tylko o przyszłości sojuszu transatlantyckiego, ale o przetrwaniu samej idei wolności w XXI wieku. Jeśli wolność słowa upadnie w Europie i zostanie stłumiona w Ameryce przez europejskie instytucje, barbarzyńcy nie będą musieli łamać bram – zostaną zaproszeni przez tych, którzy powinni ich powstrzymywać.


