Na pokładzie USS Gerald R. Ford, największego lotniskowca marynarki wojennej USA, doszło do potężnego pożaru, który okazuje się znacznie poważniejszy niż wcześniej ujawnił Pentagon. Incydent wywołał chaos na okręcie w samym środku aktywnej misji wojennej, a jego szczegóły dopiero teraz wychodzą na jaw dzięki relacjom The New York Times.
Pożar wybuchł w głównej pralni okrętu w zeszły czwartek, a jego ugaszenie zajęło ponad 30 godzin. Zanim udało się opanować ogień, ponad 600 marynarzy i członków załogi straciło swoje łóżka i od tego czasu sypia na podłogach i stołach. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) oświadczyło, że dwóch marynarzy poddano leczeniu z powodu obrażeń niezagrażających życiu, jednak osoby przebywające na okręcie donosiły, że dziesiątki członków personelu ucierpiały z powodu wdychania dymu.

Okręt i załoga na granicy wytrzymałości
Pożar natychmiast wywołał pytania, czy lotniskowiec został trafiony w irańskim ataku dronów lub rakiet, jak twierdził Teheran. Pentagon zapewnia, że był to jedynie nieszczęśliwy wypadek. Sceptycy reagują jednak z niedowierzaniem na dużą liczbę poważnych incydentów klasyfikowanych jako „wypadki”.
CENTCOM stwierdził, że pożar „nie spowodował uszkodzeń napędu okrętu, a lotniskowiec pozostaje w pełni operacyjny”. Jednostka o napędzie nuklearnym rzeczywiście prowadzi całodobowe operacje myśliwców w ramach operacji „Epic Fury” – trwających intensywnych bombardowań lotniczych irańskich miast.
CYNICZNYM OKIEM: Sześćset osób śpi na stołach, dziesiątki wdychały dym, pożar gasili półtora dnia – ale okręt jest „w pełni operacyjny”. Pentagon opanował sztukę optymizmu do perfekcji.
Załoga i okręt są skrajnie wyczerpani. Lotniskowiec wchodzi w dziesiąty miesiąc służby, zmierzając do rekordowego czasu misji. Załoga została poinformowana, że rozmieszczenie potrwa do maja, co oznaczałoby cały rok na morzu – dwukrotność normalnej długości misji. Wcześniej okręt operował na Karaibach w ramach operacji przeciwko Maduro w Wenezueli.
Były rzecznik bezpieczeństwa narodowego w administracji Bidena, kontradmirał John F. Kirby, przyznał wprost:
„Okręty też się męczą i zużywają w trakcie długich misji. Nie można eksploatować jednostki tak długo i tak intensywnie, oczekując, że ona i jej załoga będą działać z najwyższą wydajnością”.
4500 ludzi za murem ciszy
Na pokładzie znajduje się około 4500 członków załogi. Zgodnie ze standardami podczas wrażliwych misji i w czasie wojny obowiązuje blokada komunikacyjna, co znacząco utrudnia dziennikarzom uzyskanie informacji i cytatów z pierwszej ręki.
CYNICZNYM OKIEM: Blokada komunikacyjna to elegancka nazwa na sytuację, w której prawda o stanie okrętu jest lepiej chroniona niż sam okręt przed irańskimi dronami.
Obecnie Waszyngton posiada dwie grupy uderzeniowe lotniskowców stanowiące trzon operacji w Iranie – USS Abraham Lincoln oraz USS Gerald R. Ford. Działają one wraz z co najmniej tuzinem innych wspierających okrętów wojennych, w tym niszczycielami typu Arleigh Burke. Pytanie, jak długo wyczerpane załogi i eksploatowane ponad miarę okręty wytrzymają tempo operacji, pozostaje jednak bez odpowiedzi.


