Departament Stanu USA ogłosił, że przekaże do 100 milionów dolarów w ramach zagranicznej pomocy na inicjatywę państw G7 dotyczącą naprawy konstrukcji ochronnej elektrowni jądrowej w Czarnobylu, uszkodzonej w wyniku rosyjskich ataków. Kwota ta stanowi 20 procent z szacowanych przez G7 kosztów w wysokości 500 milionów dolarów na renowację Arki New Safe Confinement. Waszyngton w oświadczeniu z 29 kwietnia wezwał jednocześnie pozostałych partnerów z G7 oraz Europy, aby poszli w jego ślady i podjęli „znaczące zobowiązania finansowe w celu podzielenia ciężaru tych niezbędnych napraw”. To sygnał, że amerykańska administracja nie zamierza w pojedynkę finansować ochrony radioaktywnego dziedzictwa katastrofy sprzed czterech dekad, choć dotychczas wykładała na nie najwięcej.
Elektrownia w Czarnobylu, położona na Ukrainie, była w 1986 roku miejscem największej katastrofy nuklearnej w historii, kiedy eksplodował reaktor nr 4, uwalniając materiał radioaktywny w całej Europie. Choć ostatni z reaktorów wyłączono w 2000 roku, miejsce to nadal pozostaje niezwykle newralgiczne. Jak przypomina Departament Stanu, przez trzy dekady Stany Zjednoczone wraz z partnerami z G7 przewodziły wysiłkom na rzecz zabezpieczenia materiałów jądrowych, przekazując łącznie ponad 365 milionów dolarów na budowę Arki New Safe Confinement, która zabezpiecza główne obszary reaktora.

CYNICZNYM OKIEM: Trzy dekady, prawie pół miliarda dolarów i jeden dron, żeby udowodnić, że nawet najlepiej zaprojektowana arka nie jest odporna na wyobraźnię agresora.
Sarkofag, arka i piętnaście metrów dziury
Bezpośrednio po katastrofie władze radzieckie wzniosły nad zniszczonym reaktorem nr 4 tak zwany Obiekt „Ukrycie”, popularnie nazywany sarkofagiem. Konstrukcja ta nigdy nie była planowana jako rozwiązanie trwałe, a jej projektowany okres eksploatacji wynosił zaledwie około 20 lat. Jej zadaniem było obniżenie poziomu promieniowania, zminimalizowanie uwalniania radionuklidów do atmosfery oraz zapobieganie skażeniu wody.
W latach 1998-2016 zaprojektowano i zbudowano nową strukturę, czyli NSC, która przykryła stary sarkofag. Arkę formalnie oddano do użytku w 2019 roku. Została zaprojektowana tak, aby przez 100 lat zapewniać bezpieczne środowisko dla demontażu Obiektu „Ukrycie” oraz kontroli wysoce radioaktywnych materiałów – paliwa jądrowego, stopionego paliwa przypominającego lawę, radioaktywnego pyłu i pozostałości konstrukcyjnych. Jak czytamy w raporcie Greenpeace, projekt i funkcjonowanie NSC miały zapobiegać uwalnianiu materiałów radioaktywnych w ciągu wielu dekad wymaganych do przeprowadzenia tych prac.
W lutym 2025 roku NSC została uderzona przez obiekt, który Ukraina zidentyfikowała jako rosyjski dron dalekiego zasięgu. Moskwa zaprzeczyła, twierdząc, że nie atakuje infrastruktury nuklearnej, i oskarżyła Ukrainę o zainscenizowanie incydentu. Uderzenie w północno-zachodnią część arki stworzyło otwór o powierzchni około 15 metrów kwadratowych, a doraźne naprawy zewnętrzne nie zdołały w pełni przywrócić funkcji ochronnych konstrukcji.
Cztery lata do nieodwracalnej korozji
Greenpeace ostrzega, że uszkodzenie zwiększa ryzyko uwolnienia radioaktywności do środowiska, zwłaszcza w przypadku zawalenia się starego sarkofagu. „Demontaż niestabilnego Obiektu »Ukrycie« nie jest możliwy bez napraw NSC” – stwierdzono w raporcie. Zawalenie się sarkofagu miałoby znaczące konsekwencje, w tym problemy z promieniowaniem wewnątrz arki, dodatkowe koszty finansowe oraz wzrost całkowitej zbiorowej dawki promieniowania dla pracowników.
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju zainicjował program finansowania w celu przywrócenia funkcjonalności NSC i wyznaczył rok 2030 jako termin zakończenia napraw. Bank ostrzegł, że bez interwencji konstrukcja stanie w obliczu nieodwracalnej korozji w ciągu czterech lat – co czyni z deklaracji Waszyngtonu element wyścigu z czasem, a nie kurtuazyjnego gestu solidarności.
CYNICZNYM OKIEM: Arka miała przetrwać sto lat, ale nie przewidziano w specyfikacji rosyjskiego drona. W kosztorysach inżynierowie liczą beton i stal, a nie geopolityczne kaprysy sąsiada.
Greenpeace zwraca uwagę, że trwające działania wojenne w regionie Czarnobyla, w tym zagrożenie ze strony rosyjskich rakiet i dronów, sprawiają, że rozpoczęcie głównych prac inżynieryjnych w celu naprawy arki jest „niemal niemożliwe”. Trudność polega więc nie tyle na pozyskaniu pieniędzy, ile na fizycznej możliwości prowadzenia robót w strefie regularnie ostrzeliwanej. Każdy kolejny miesiąc zwłoki przybliża moment, w którym konstrukcja przestanie nadawać się do remontu.
Eric Schmieman, inżynier, który napisał raport oraz brał udział w projektowaniu i budowie NSC, podkreślił, że niemal niemożliwe jest zrozumienie przez ludzi skali zabójczych warunków panujących wewnątrz starego sarkofagu. „Tony wysoce radioaktywnego paliwa jądrowego, pyłu i gruzu. Moi koledzy i ja spędziliśmy lata na badaniach wewnątrz ruin 4. reaktora w Czarnobylu. Zaprojektowaliśmy i zbudowaliśmy New Safe Confinement, aby chronić środowisko oraz ludność Ukrainy i Europy” – powiedział Schmieman. Inżynier zaapelował o pilne podjęcie wszelkich środków, aby przywrócić w jak największym stopniu krytyczne funkcje obiektu, co w jego ocenie nie jest już kwestią preferencji budżetowych, lecz koniecznością bezpieczeństwa kontynentu.



