Biały Dom nie pozostawia wątpliwości, gdzie widzi energetyczną przyszłość Ameryki. Propozycja budżetowa na rok fiskalny 2027 przyznaje Departamentowi Energii niemal 54 miliardy dolarów, z czego blisko 80% – czyli około 45 miliardów – ma trafić na programy związane z energią jądrową i odstraszaniem nuklearnym. To wzrost o prawie 5 miliardów dolarów w porównaniu z rokiem 2026 i najwyraźniejszy sygnał, że administracja Trumpa traktuje atom jako fundament amerykańskiej polityki energetycznej i obronnej jednocześnie.

Retoryka towarzysząca budżetowi jest równie ostra co same liczby. Administracja chwali się redukcją wydatków rzędu 2,7 miliarda dolarów, osiągniętą poprzez – jak to oficjalnie określono – „drastyczne cięcia inicjatyw związanych z Zielonym Nowym Przekrętem oraz wykorzenienie ideologicznych programów dotyczących różnorodności, równości i inkluzywności”. Termin „Green New Scam” pojawia się wprost w oficjalnym dokumencie budżetowym, co pokazuje, jak dalece polityczna narracja przeniknęła do języka federalnych finansów.

Modernizacja arsenału pochłania miliardy
Lwia część nuklearnego budżetu trafia do Narodowej Administracji Bezpieczeństwa Jądrowego. NNSA otrzymuje 32,8 miliarda dolarów – wzrost o 3,6 miliarda, czyli 12% rok do roku. Środki mają wesprzeć modernizację głowic bojowych, programy przedłużania żywotności uzbrojenia, technologię reaktorów morskich nowej generacji oraz zespoły reagowania na awarie jądrowe.
Te inwestycje obronne mają też cywilny wymiar. Działania w obszarze obronności nuklearnej napędzają produkcję paliwa typu HALEU – niskowzbogaconego uranu o wysokiej zawartości izotopu U-235 – co przynosi bezpośrednie korzyści komercyjnym łańcuchom dostaw paliwa do reaktorów.
CYNICZNYM OKIEM: Nic tak nie napędza cywilnej energetyki jak wydatki na broń masowej zagłady – atom pokojowy najlepiej rośnie w cieniu atomu bojowego.
Program Zarządzania Środowiskowego otrzymał 8,2 miliarda dolarów, choć to spadek o 386 milionów wobec poprzedniego poziomu. Około 3 miliardów celowanych jest w ośrodek Hanford w stanie Waszyngton – miejsce obciążone dziedzictwem Projektu Manhattan i zbrojeń z okresu zimnej wojny. Inicjatywy te mają zmniejszyć długoterminowe zobowiązania federalne i przygotować skażone grunty pod potencjalne przyszłe wykorzystanie przemysłowe lub jądrowe.
Budżet zawiera też tajemniczą pozycję – 3,5 miliarda dolarów na „szybkie wdrożenie stabilnej mocy podstawowej”. Nie podano dalszych wyjaśnień, co dokładnie obejmuje ta inicjatywa, ale zakłada się, że jest to kombinacja programów związanych z energią jądrową oraz geotermalną – dwoma preferowanymi przez obecną administrację metodami generowania energii.
CYNICZNYM OKIEM: 3,5 miliarda dolarów bez wyjaśnienia, na co dokładnie – w Waszyngtonie nazywają to „szybkim wdrożeniem”, wszędzie indziej nazywaliby to brakiem transparencji.
Cywilne programy jądrowe, takie jak demonstracje zaawansowanych reaktorów i prace nad cyklem paliwowym, wydają się być włączone do budżetu poza NNSA lub wspierane poprzez celowe fundusze na moc podstawową. Propozycja kontynuuje wyraźny schemat – priorytetyzację odstraszania nuklearnego i opiekę nad dziedzictwem atomowym, nawet kosztem drastycznych redukcji w innych obszarach wydatków energetycznych.



