USA przegapiły moment. Radykalny islam wraca jako problem wewnętrzny

„Otwarty projekt ekspansji na Zachód”

Adrian Kosta
6 min czytania

Tulsi Gabbard, była kongresmenka i obecna dyrektor wywiadu narodowego Stanów Zjednoczonych, ostrzega przed narastającym zagrożeniem ze strony radykalnego islamu. Jej słowa pojawiły się zaledwie kilka tygodni po wypowiedzi Marco Rubio, sekretarza stanu, który mówił o „otwartym projekcie ekspansji islamizmu na Zachód”.

Coraz częstsze sygnały niepokoju

Amerykańska debata o bezpieczeństwie ponownie nabrała tempa po serii incydentów – od ataku afgańskiego imigranta na żołnierzy Gwardii Narodowej w pobliżu Białego Domu, po zamach w Australii i rosnącą liczbę gróźb wobec jarmarków bożonarodzeniowych w Europie.

W ocenie Gabbard to nie przypadkowe akty przemocy, lecz symptomy większego zjawiska – politycznego islamizmu, który rozszerza swoje wpływy w zachodnich społeczeństwach.

„Zagrożenie islamizmu to nie tylko terroryzm, ale ideologia, w której nie ma miejsca na wolność jednostki” – ostrzegła podczas konferencji AmericaFest, organizowanej przez Turning Point USA.

Islamskie „prawo” w amerykańskich miastach?

Gabbard wskazała na niepokojące tendencje: „W tym roku organizacje takie jak Council on American-Islamic Relations (CAIR) ogłosiły plan wykorzystania amerykańskiego systemu prawnego i politycznego do wdrażania zasad szariatu. To się już dzieje w Houston. W Paterson w stanie New Jersey radni sami nazywają swoje miasto ‘pierwszym muzułmańskim miastem w USA’.”

Według Gabbard to nie hipotetyczne zagrożenie, lecz proces realny – oddolne przesuwanie granicy między religią, a prawem.

„Islamizm nie toleruje wolności. Kiedy religia staje się ideologią polityczną, zaczyna narzucać swoje zasady siłą – poprzez prawo lub przemoc.”

Dodała, że fundamentem amerykańskiej tożsamości jest przekonanie, że wolność pochodzi od Boga, a nie od człowieka czy państwa – i właśnie to uderza w samo serce islamistycznej doktryny.

CYNICZNYM OKIEM: Ameryka nadal broni wolności słowa, ale coraz częściej musi tłumaczyć, że nie oznacza to prawa do podpalania kraju w imię religii.

Rubio: islamizm to nie religia, to rewolucja

Podobny ton przybrał Marco Rubio, który w rozmowie z Fox News stwierdził, że „radykalny islam nie chce żyć w pokoju z Zachodem – chce go zastąpić.”

„Wszystkie radykalne ruchy islamskie definiują Zachód, a szczególnie Stany Zjednoczone, jako największe zło na ziemi” – mówił.

„Nie chodzi tylko o jeden kalifat czy region. To ideologia ekspansji – religijno‑polityczna rewolucja, która ma zdominować świat.”

Rubio zwrócił uwagę również na państwowy wymiar islamizmu, wskazując na rolę Iranu w organizowaniu zabójstw i zamachów poza jego granicami. „Dla Teheranu i innych reżimów to nie problem – to narzędzie.”

Według niego Zachód przestał rozumieć naturę zagrożenia. „Islamizm nie potrzebuje armii, bo importuje ją przez nasze granice.”

W kontekście narastających napięć prezydent Donald Trump zdecydował o uznaniu Bractwa Muzułmańskiego (Muslim Brotherhood) za organizację terrorystyczną. W ślad za tym władze Teksasu – gubernator Greg Abbott i prokurator generalny Ken Paxton – rozszerzyły ten status również na CAIR, oskarżając organizację o działalność wywrotową i finansowanie struktur powiązanych z terroryzmem.

Eksperci wskazują, że to ruch symboliczny, ale ważny politycznie. W praktyce CAIR wciąż działa w wielu stanach jako organizacja obywatelska, co wywołuje pytania o skuteczność nowych przepisów.

Otwarte granice i otwarte drzwi

Była oficer CIA Sarah Adams ostrzegała, że „polityka otwartych granic administracji Bidena pozwoliła w ciągu ostatnich lat przekroczyć granicę nawet 10 tysiącom islamskich ekstremistów.”

To dane, które trudno zweryfikować, ale pokazują rosnący niepokój w służbach bezpieczeństwa. Amerykańskie agencje wywiadowcze coraz częściej traktują migrację nie jako problem społeczny, lecz potencjalną infiltrację o podłożu ideologicznym.

Gabbard mówi wprost: „Nie przetrwamy jako wolne społeczeństwo, jeśli nie będziemy go bronić. Wolności słowa nie chroni się przez jej cenzurowanie, tylko przez jej używanie.”

CYNICZNYM OKIEM: Dawniej Ameryka eksportowała demokrację. Dziś próbuje ją importować z nadzieją, że jeszcze działa.

Dyskusja o islamizmie nie jest nowa. Ale teraz, gdy kolejne zamachy wskazują na powiązania z migrantami i spontanicznymi komórkami radykałów, problem przestaje być abstrakcyjny.

Zarówno Gabbard, jak i Rubio twierdzą, że islamizm to nie religia, ale system polityczny, którego celem jest zniesienie sekularyzmu i wolności jednostki.

„Nasze społeczeństwo może istnieć tylko wtedy, jeśli potrafi się bronić przed tymi, którzy nienawidzą wolności” – powiedziała Gabbard. – „Musimy wybierać liderów, którzy naprawdę wierzą w konstytucję i w to, co czyni Amerykę wolną.”

Dla wielu Amerykanów problem radykalnego islamu był tematem odległym – częścią globalnych konfliktów, a nie życia codziennego. Jednak dziś, gdy ostrzeżenia sprzed dekady zaczynają przypominać komunikaty z wiadomości lokalnych, Zachód coraz częściej patrzy w lustro i pyta, czy jego własna tolerancja nie stała się słabością.

zohran

CYNICZNYM OKIEM: Ameryka przez lata wierzyła, że wolność jest zaraźliwa. Teraz odkrywa, że fanatyzm też potrafi się rozprzestrzeniać.

Czy to nowa faza globalnego konfliktu, czy jedynie polityczna fala histerii – na odpowiedź nie trzeba będzie długo czekać. Bo jeśli „wojna z terroryzmem” zaczęła się dwie dekady temu w Iraku i Afganistanie, to dziś coraz częściej przenosi się na ulice Houston, Nowego Jorku czy Brukseli.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *