USA ograniczają zaangażowanie w NATO, ale nie chcą rozbijać sojuszu

„Ciągłe gadanie bez działania” w Brukseli frustruje waszyngtońskich urzędników

Adrian Kosta
3 min czytania

Amerykańska administracja przekazała, że USA nie zamierzają „rozmontować NATO”, choć przyszłość amerykańskiej obecności wojskowej w Europie stoi pod znakiem rewizji. Podczas zbliżającego się szczytu ministrów obrony w Brukseli amerykańską delegację poprowadzi Elbridge Colby, główny strateg Pentagonu znany z poglądów, że Europę trzeba oduczyć zależności od amerykańskiego parasola bezpieczeństwa.

USA – jak wyraźnie wynika z wypowiedzi Colby’ego – planują ograniczyć część sił rozmieszczonych na kontynencie oraz poddać przeglądowi „nuklearny parasol” NATO. Decyzje te wpisują się w strategię prezydenta Donalda Trumpa, który stawia na dominację w Zachodniej Hemisferze i oczekuje, że Europejczycy przejmą inicjatywę w obronie własnego terytorium.

CYNICZNYM OKIEM: Ameryka nie zdradza Europy. Po prostu pyta, kiedy ta wreszcie zapłaci za swoje ubezpieczenie.

Sojusz w cieniu rodzicielskiej metafory

Amerykański ambasador przy NATO Matthew Whitaker ujął sprawę dosadnie. „Kiedy dzieci są małe, polegają na rodzicach. Ale z czasem powinny znaleźć pracę. Tak widzę Europę – wciąż ją kochamy, ale czas dorosnąć.”

Whitaker podkreślił, że Stany Zjednoczone nadal wspierają swoich sojuszników, jednak „ciągłe gadanie bez działania” w Brukseli i Paryżu frustruje waszyngtońskich urzędników. Jego zdaniem wydatki obronne rzędu 5 proc. PKB w niektórych państwach „nie przekładają się na realne zdolności wojskowe”.

Tymczasem raport Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa jasno stwierdza: „Era amerykańskiego parasola bezpieczeństwa dobiegła końca. Europa rozwijała się w jego cieniu, teraz musi nauczyć się funkcjonować bez niego.”

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy nawet raporty dyplomatyczne brzmią jak list z terapii rodzinnej, wiadomo, że w domu transatlantyckim nie ma już zgody co do podziału rachunków.

Nuklearna niezręczność i rosyjska mantra

W rezygnacji USA z niektórych funkcji w NATO kryje się jednak polityczny haczyk – nikt nie chce dotknąć realnej kwestii amerykańskiej broni atomowej w Europie. Fiński minister obrony Antti Häkkänen przyznał, że choć czas rozmawiać o „większej europejskiej roli w odstraszaniu nuklearnym”, nie ma dziś alternatywy dla amerykańskich głowic.

Tymczasem Siergiej Ławrow zapewnił, że Rosja „nie ma zamiaru atakować Europy”, ostrzegając jednak, że jakikolwiek atak na jej terytorium spotka się z „pełnowymiarową odpowiedzią”.

W tej układance Stany Zjednoczone powoli wycofują się z pozycji opiekuna, a Europa ma po raz pierwszy od dekad szansę – lub konieczność – stać się samodzielnym graczem.

I choć w NATO głośno powtarza się, że „sojusz trwa”, to w ciszy gabinetów rodzi się pytanie, czy bez Ameryki nie stanie się tylko wspólnotą dorosłych dzieci z pustą lodówką i wielkim długiem za ochronę.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *