Amerykańskie bombowce B-52, strategiczne maszyny zdolne przenosić ponad 31 ton uzbrojenia, regularnie przeprowadzają loty w pobliżu wybrzeży Wenezueli, demonstrując siłę i gotowość w kontekście potencjalnej operacji zmiany reżimu wymierzonej w prezydenta Nicolása Maduro. Te pokazowe loty bombowców odbywają się mniej więcej raz w tygodniu od ponad miesiąca, a piloci celowo utrzymują włączone transpondery, by sygnał ich obecności był jasny i widoczny dla wszystkich.
W ostatnim locie startującym z bazy Minot w Dakocie Północnej, bombowiec B-52 przeleciał około 80 kilometrów od stolicy Wenezueli, Caracas, eskortowany przez myśliwce F/A-18 z lotniskowca USS Gerald Ford – najpotężniejszego okrętu wojennego USA. Lot ten był częścią większej operacji „Południowa Włócznia”, oficjalnie mającej walczyć z kartelem narkotykowym, ale obserwatorzy zauważają, że siły te są tak rozbudowane, iż ich prawdziwym celem może być przygotowanie do potencjalnego uderzenia na Wenezuelę.

CYNICZNYM OKIEM: Pokaz siły, który zamiast odstraszać, może doprowadzić do eskalacji. Zamiast ukrytych działań mamy widowiskowy teatr na Karaibach – gra nerwów i polityczna szarża, gdzie bombowiec B-52 jest symbolem nie tylko mocy, ale też niepewności.
Wzajemne prowokacje i militarne napięcia
Wieści o zbrojnej eskalacji pojawiają się w cieniu doniesień o tajnych operacjach USA na terenie Wenezueli oraz o uznaniu związanego z Maduro Kartelu Słońc za organizację terrorystyczną. Z jednej strony Biały Dom podtrzymuje, że dyplomacja jest nadal możliwa, a rozmowy prezydentów Trumpa i Maduro mogą się odbyć.
Z drugiej jednak strony, amerykańskie siły zbrojne zgrupowały najpotężniejsze zasoby wojskowe w regionie od dekad, w tym nowoczesne myśliwce F-35, okręty podwodne oraz elitarne oddziały.
Wenezuela, wspierana przez Rosję i Chiny, przygotowuje się do ewentualnej obrony przed uderzeniem. Czas pokaże, czy napięcie przerodzi się w konflikt zbrojny, czy też pozostanie kolejnym epizodem w politycznej walce o kontrolę nad regionem Karaibów i kluczowymi zasobami.
Według emerytowanego generała sił powietrznych Davida Deptuli, te „pokazowe ataki bombowców” są manifestacją „poważnych zamiarów” i „wysokich zdolności” – zarówno pod względem wytrzymałości, ładowności, zasięgu jak i precyzji. To demonstracja siły, którą USA chcą wyraźnie pokazać nie tylko Wenezueli, ale całemu światu.
W ten sposób Stany Zjednoczone wysyłają jasny, choć niebezpieczny sygnał, że nie cofają się przed eskalacją presji na rząd Nicolása Maduro, balansując między dyplomacją, a militarną demonstracją siły.


