Administracja Donalda Trumpa idzie dalej w swoich zabiegach o przejęcie kontroli nad Grenlandią.
Jak informuje Reuters, Biały Dom rozważa wypłatę jednorazowych dotacji dla mieszkańców wyspy – nawet 100 tysięcy dolarów na osobę – w zamian za poparcie secesji od Danii i przystąpienia do Stanów Zjednoczonych.
Pomysł ma charakter wyjątkowo kontrowersyjny: według źródeł bliskich administracji rozważane kwoty wahają się od 10 tys. do 100 tys. dolarów. Przy populacji 57 tysięcy mieszkańców całkowity koszt operacji wyniósłby około 5,7 miliarda dolarów – tyle samo, ile Stany Zjednoczone przeznaczają rocznie na pomoc wojskową dla Izraela i Egiptu.
CYNICZNYM OKIEM: Trump nie kupił Grenlandii w 2019 roku, więc teraz chce kupić jej obywateli detalicznie.
Złote argumenty i geopolityka Arktyki
Premier Grenlandii Jens-Frederik Neilsen ostro zareagował na doniesienia, pisząc: „Dość już tych fantazji o aneksji. Grenlandia nie jest przedmiotem handlu”. Równie jednoznaczne stanowisko zajęła Kopenhaga.
Wspólne oświadczenie Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Polski i Wielkiej Brytanii głosi, że „jedynie Grenlandia i Dania mogą decydować o swojej przyszłości”. Europejscy przywódcy uznali pomysły z Waszyngtonu za próbę rozmontowania integralności terytorialnej sojusznika w NATO.
Trump tłumaczy, że Ameryka potrzebuje Grenlandii ze względów strategicznych. Wyspa ma kluczowe znaczenie dla kontroli północnego Atlantyku, a także bogate złoża metali ziem rzadkich niezbędnych dla przemysłu zbrojeniowego i energetycznego.
„Potrzebujemy Grenlandii z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Dania sobie z tym nie poradzi” – powiedział prezydent podczas lotu Air Force One.
Waszyngton rozważa również bardziej subtelny wariant – zawarcie umowy w formule Compact of Free Association (COFA), podobnej do tej, jaką Stany mają z wyspami Pacyfiku. Takie porozumienie dawałoby USA niemal pełną kontrolę nad obronnością i infrastrukturą wyspy w zamian za szeroką pomoc finansową i gospodarczą.
CYNICZNYM OKIEM: W amerykańskiej wersji „wolne stowarzyszenie” zawsze kończy się tak samo – pełną zależnością strategiczną.
Siła po Wenezueli
Według źródeł Reutersa, część doradców Białego Domu chce wykorzystać „momentum” po udanej akcji militarnej w Wenezueli do zintensyfikowania polityki ekspansji.
Propozycja „premii secesyjnych” ma być testem, czy mieszkańcy Grenlandii są gotowi poprzeć nową formę amerykańskiej dominacji – tym razem z bankowym przelewem zamiast czołgu.
Stany Zjednoczone twierdzą, że preferują „rozwiązanie dyplomatyczne”, ale nie wykluczają wariantu siłowego. Cytowany przez Reutersa urzędnik mówi wprost:
„To nie jest kwestia jeśli, ale kiedy. Grenlandia jest zbyt strategiczna, byśmy zostawili ją innym.”
Jeśli więc Trump naprawdę spróbuje zapłacić za secesję wyspy, będzie to pierwszy przypadek w historii, gdy granice geopolityczne przesuną się nie czołgami, lecz czekami.


