USA budują pancerniki nowej generacji. 40 tys. ton z laserami i atomem

Trump-class: stalowa wizytówka nowej ery amerykańskiej potęgi

Jarosław Szeląg
3 min czytania

Amerykański przemysł stoczniowy znów rośnie w siłę. Huntington Ingalls Industries (HII) – największy producent okrętów wojennych w USA – notuje największy wzrost akcji od dwunastu lat, po tym jak prezydent Donald Trump ogłosił powstanie nowej „Trump-class” – serii nowoczesnych pancerników, które mają wyznaczyć kierunek rozwoju floty do połowy lat 30. XXI wieku.

Na poniedziałkowym wieczornym wystąpieniu Trump zapowiedział budowę dwóch pierwszych jednostek, z planem zakupu 20–25 okrętów w kolejnych latach. Każdy z nich ma ważyć 30–40 tysięcy ton, a jego arsenał obejmie pociski hipersoniczne, elektromagnetyczne działa szynowe oraz lasery energetyczne. Co więcej, „Trump-class” ma przenosić nuklearne pociski manewrujące odpalane z morza, nad którymi Pentagon prowadzi obecnie prace.

trump (2)

CYNICZNYM OKIEM: Ameryka buduje pancerniki XXI wieku – nie po to, by nimi płynąć, lecz by świat wiedział, że wciąż potrafi uderzyć. Stal i duma to dwie waluty, którymi imperia płacą za swoje sny o potędze.

Kurs na rekordy – na morzu i na giełdzie

Wieść o „Trump-class” wystrzeliła kurs HII o 10% w zaledwie dwie doby, a analitycy Goldmana podnieśli prognozę cenową akcji z 356 do 384 dolarów. Spółka już wcześniej korzystała na trendzie renesansu przemysłu obronnego – jej papiery są dziś na historycznych maksimach, a cały indeks S&P Aerospace & Defense zbliża się do rekordu.

Huntington Ingalls Industries

W tym roku akcje HII wzrosły o 87%, co oznacza najlepszy wynik od 2013 roku, kiedy zwyżka sięgnęła 107%. W praktyce to powrót do logiki zimnowojennej – państwo zamawia, przemysł produkuje, rynek dziękuje.

HII

Sekretarz Marynarki Wojennej John Phelan ujawnił przy tym, że armia planuje też nową klasę fregat na bazie projektu HII Legend-Class, co jeszcze bardziej wzmacnia pozycję koncernu w krajowej produkcji okrętowej.

Nowa doktryna oceanów

Program „Trump-class” wpisuje się w szerszą strategię przebudowania ” amerykańskich sił zbrojnych – koncentracji na obronie zachodniej hemisfery i przygotowaniach do dekady 2030.

Nowe pancerniki mają stać się pływającymi centrami dowodzenia, wokół których koncentrowane będą zarówno autonomiczne drony morskie, jak i tradycyjne jednostki.

CYNICZNYM OKIEM: „Trump-class” to nie tylko nazwa okrętu. To marka polityczna, stalowa deklaracja siły i przypomnienie, że w świecie pełnym niepokoju łatwiej sprzedać bezpieczeństwo niż pokój.

Nowe pancerniki mają wypłynąć w 2030 roku – dokładnie wtedy, gdy świat będzie potrzebował symbolu, że ocean jeszcze należy do Ameryki.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *