Rosyjskie miasta i społeczności w całym kraju przygotowują się do sobotnich obchodów Dnia Zwycięstwa upamiętniających II wojnę światową, dlatego służby bezpieczeństwa są już w stanie najwyższej gotowości. Szczególne środki ostrożności wprowadzono w rejonie Moskwy, biorąc pod uwagę, że niszczycielskie transgraniczne ataki ukraińskich dronów nie ustają, a w ostatnim czasie wręcz przybrały na sile.
W piątek ruch lotniczy na 13 lotniskach w południowej Rosji został zawieszony po tym, jak drony uderzyły w budynek regionalnego centrum nawigacji powietrznej w Rostowie nad Donem, co potwierdziło rosyjskie Ministerstwo Transportu. Był to kluczowy ośrodek kontroli ruchu lotniczego dla całego regionu, więc wyłączenie go z eksploatacji miało znaczący wpływ na sytuację w przestrzeni powietrznej.

Pusta przestrzeń powietrzna nad południową Rosją
Regionalne media wymieniły długą listę unieruchomionych portów lotniczych. Wstrzymano loty do i z lotnisk w Astrachaniu, Władykaukazie, Wołgogradzie, Gelendżyku, Groznym, Krasnodarze, Machaczkale, Magas, Mineralnych Wodach, Nalczyku, Soczi, Stawropolu i Eliście.
Resort transportu wyjaśnił przebieg samego incydentu w komunikacie publikowanym za pośrednictwem komunikatora Telegram. „Regionalne centrum kontroli ruchu lotniczego w Rostowie nad Donem, które zarządza ruchem lotniczym w południowej Rosji, zostało tymczasowo wyłączone z użytku ze względu na uderzenie ukraińskiego drona” – poinformowało ministerstwo. Dodano również, że personel jest bezpieczny, a stan urządzeń jest oceniany, by ustalić, czy operacje mogą zostać przywrócone.
Według wydawanego w Amsterdamie dziennika „Moscow Times” sytuacja przewoźników stała się krytyczna już w pierwszych godzinach. „Linie lotnicze Aeroflot, Pobeda, Nordwind i Rossiya poinformowały, że korygują swoje piątkowe rozkłady lotów i będą musiały odwołać niektóre połączenia” – przekazała redakcja. Co najmniej 14 tysięcy pasażerów utknęło z powodu opóźnień i odwołań lotów, jak podało Stowarzyszenie Operatorów Turystycznych Rosji.
Władze próbowały improwizować transport zastępczy w trybie awaryjnym. Rosyjski minister transportu Andriej Nikitin poprosił główne linie lotnicze o koordynację działań z państwowymi Kolejami Rosyjskimi i Zjednoczoną Dyrekcją Transportu, aby zorganizować pociągi i autobusy do przewozu pasażerów z odwołanych lotów.
CYNICZNYM OKIEM: Rosja świętuje zwycięstwo nad Niemcami sprzed osiemdziesięciu lat, jednocześnie odsyłając 14 tysięcy pasażerów na dworce kolejowe, bo nie potrafi obronić własnej przestrzeni powietrznej w 2026 roku.
Kreml grozi Kijowowi przy nieuznawanym zawieszeniu broni
Skala piątkowej operacji ukraińskiej była wyjątkowa nawet jak na obecne realia konfliktu. Tego samego dnia w różnych sektorach kraju przechwycono ponad 260 dronów, co sugeruje, że łącznie wysłano ich co najmniej kilkaset. Po raz kolejny niektóre z nich dotarły aż do regionu Permu w górach Ural.
Fale dronów nadlatują mimo faktu, że Rosja jednostronnie ogłosiła zawieszenie broni w związku z obchodami Dnia Zwycięstwa upamiętniającego pokonanie Niemiec w II wojnie światowej. Rozejm obowiązuje w dniach 8-10 maja, jednak Ukraina go nie uznała, co oznacza brak jakichkolwiek wiążących zobowiązań strony kijowskiej.
Mimo braku wzajemności Kreml utrzymuje narrację o trwającym zawieszeniu broni. Ministerstwo Obrony zachowuje się tak, jakby rozejm był oficjalny i trwał, ogłaszając w piątkowym porannym oświadczeniu, że od północy odnotowało 1365 naruszeń ze strony Ukrainy. Liczba ta ma najwyraźniej posłużyć propagandowemu uzasadnieniu kolejnych działań odwetowych.
Stolica Rosji szykuje się tymczasem do uroczystości w atmosferze realnego zagrożenia. Kreml ostrzega ukraińską stolicę, nakazując zagranicznym dyplomatom ewakuację, na wypadek gdyby ukraińska armia próbowała zakłócić sobotnie uroczystości w Moskwie i na Placu Czerwonym.
Rosyjscy przywódcy postawili sprawę bardzo jasno w komunikatach kierowanych do Kijowa. Ostrzegli, że ukraińska stolica zostanie poddana bezprecedensowemu bombardowaniu, jeśli prezydent Zełenski wyda rozkaz jakichkolwiek ataków dronów na Moskwę. Sam ukraiński przywódca w swoich wypowiedziach na początku tygodnia zdawał się grozić właśnie takim scenariuszem podczas nadchodzących wydarzeń.



