Rząd Polski przygotowuje się do ograniczenia dostępu obywateli Ukrainy do części świadczeń zdrowotnych w Polsce. Powodem jest chęć oszczędności oraz próba ukrócenia zjawiska określanego jako „turystyka medyczna”, czyli korzystania z polskiej opieki zdrowotnej przez osoby, które nie są objęte ubezpieczeniem zdrowotnym.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opracowało nową wersję ustawy dotyczącej pomocy medycznej dla Ukraińców, która po zatwierdzeniu pozwoli zaoszczędzić szacunkowo około 30 milionów złotych w okresie od października 2025 do marca 2026. Jest to kolejne podejście do tematu – wcześniejszą ustawę, dającą rozbudowane przywileje zdrowotne dla uchodźców, prezydent Karol Nawrocki zawetował, argumentując, że łamie ona zasadę równości wobec prawa.
CYNICZNYM OKIEM: W dobie kryzysu finansów publicznych każdy złoty wymaga cięcia, ale strach przed utratą humanitarnej twarzy pokazuje, że polityka to balansowanie na cienkiej linie.
Opinie lekarzy i skala „turystyki medycznej”
Przedstawiciele środowiska lekarskiego potwierdzają, że sytuacje, gdzie obywatele Ukrainy korzystają z polskiej opieki zdrowotnej bez ubezpieczenia, rzeczywiście się zdarzają.
Jak mówi Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej i rezydent onkologii klinicznej z Lublina, „w naszym środowisku każdy z nas się z tym spotkał” – np. pacjent odbiera telefon i przyznaje, że właśnie przekroczył granicę. Dostarczanie u nas dokumentacji medycznej z Ukrainy też nie jest rzadkością.
Mimo tych incydentów, nie ma dowodów na to, aby zjawisko miało skalę masową. Problem leży bardziej w chronicznym niedofinansowaniu systemu opieki zdrowotnej w Polsce niż w nadużyciach cudzoziemców.
Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę Fundusz Pomocy przeznaczył na leczenie uchodźców ponad 2 miliardy złotych. W samym 2024 roku wydatki przekroczyły 747 milionów złotych, z czego największą część pochłaniają podstawowa i specjalistyczna opieka medyczna, stomatologia oraz refundacje leków.
Z drugiej strony, dane ZUS wskazują, że na polskim rynku pracy legalnie jest zatrudnionych ponad 787 tysięcy Ukraińców, którzy odprowadzają składki społeczne i emerytalne, co powinno współfinansować opiekę zdrowotną, z której korzystają.
Konflikt pojawia się jednak przy tych osobach, które mimo braku ubezpieczenia korzystają z publicznych zasobów bez dodatkowego wkładu finansowego.
CYNICZNYM OKIEM: System, który szczyci się gościnnością i wsparciem, zmaga się z praktycznym pytaniem – kto za to płaci i gdzie jest granica wytrzymałości publicznych finansów?
Polityka i przyszłość – czy cięcia będą skuteczne?
Nowa ustawa, będąca odpowiedzią na rosnące koszty i presję na budżet państwa, może zmniejszyć zakres świadczeń dla nieubezpieczonych obywateli Ukrainy. To wywołuje pytania o skuteczność takich działań w kontekście ochrony zdrowia, praw człowieka oraz rosnących napięć społecznych.
Przeciwnicy zmian zwracają uwagę, że ograniczenia mogą pogorszyć dostęp do opieki medycznej dla najbardziej potrzebujących i wprowadzić dalsze komplikacje w zarządzaniu kryzysem migracyjnym i humanitarnym.
Rząd stoi też przed koniecznością balansowania pomiędzy humanitarną odpowiedzialnością, a racjonalnymi ograniczeniami budżetowymi, co nie będzie zadaniem łatwym ani pozbawionym kontrowersji.
Rosnąca luka między potrzebami, a zasobami polskiego systemu opieki zdrowotnej uwidacznia poważne wyzwania związane z opieką nad ukraińskimi uchodźcami.
Mimo że turystyka medyczna dla nieubezpieczonych osób rzeczywiście się zdarza, jest to zaledwie jedna strona medalu – prawdziwym problemem są chroniczne braki finansowe systemu i potrzeba zrównoważonej polityki zdrowotnej.
W nadchodzących miesiącach należy uważnie obserwować, jak zmiany legislacyjne wpłyną na dostępność usług medycznych, a przede wszystkim na społeczną stabilność i solidarność w Polsce wobec uchodźców.
Racjonalność ekonomiczna i wrażliwość społeczna muszą znaleźć sposób, by współistnieć, zanim wyczerpane zasoby uniemożliwią pomoc tym, którzy jej naprawdę potrzebują.


