Ukraina zmęczona wojną. Obywatele blokują pobór na ulicach

Strach i nieufność wobec wojska rosną, ale wraz z nimi determinacja ludzi, by stawiać opór

Adrian Kosta
3 min czytania

Po niemal czterech latach wojny z Rosją, coraz więcej Ukraińców odmawia milczenia wobec brutalnych metod poboru do wojska. Coraz częściej w mediach społecznościowych pojawiają się nagrania, na których przechodnie, sąsiedzi i rodziny stają w obronie mężczyzn siłą wcielanych do armii.

Według doniesień portalu Magyar Nemzet, strach i nieufność wobec wojska rosną, ale wraz z nimi – determinacja ludzi, by stawiać opór. Na ulicach ukraińskich miast rekwirowane są samochody cywilne, w których rekruterzy przetrzymują mężczyzn. Z kolei tłumy obywateli blokują drogi, formując żywe tarcze, by uniemożliwić wywózki.

CYNICZNYM OKIEM: Ukraina zaczyna przypominać kraj, w którym armia walczy o żołnierzy, zanim jeszcze ci trafią na front.

Nagrania, które obiegają świat

W jednym z filmów z Iwano-Frankiwska tłum otacza policyjny samochód z zatrzymanym mężczyzną, krzycząc: „Zostawcie go!”. Kobiety stają przed maską auta, by uniemożliwić odjazd. Po kilku minutach konfrontacji – mężczyzna zostaje wypuszczony.

Podobne zdarzenia odnotowano we Lwowie i Użhorodzie. W jednym z nich matka desperacko rzuciła się pod samochód wojskowych, próbując powstrzymać ich przed zabraniem syna. Na innym nagraniu starszy mężczyzna wskakuje na maskę busa rekrutacyjnego, a sąsiedzi nagrywają wydarzenie i dzwonią po pomoc. Tym razem chłopaka udało się uratować.

Niestety, nie każdy ma tyle szczęścia. Pojawiają się nagrania, na których mężczyźni są bici do nieprzytomności lub siłą wpychani do pojazdów. W czerwcu ubiegłego roku węgierski mieszkaniec Zakarpacia, József Sebestyén, miał zginąć podczas przymusowego poboru – sprawę próbowano zatuszować.

Armia w kryzysie zaufania

Ukraińskie TCK – wojskowe komisje mobilizacyjne – stają się symbolem strachu.

Obywatele donoszą o przypadkach, kiedy wojskowi i policja urządzają „obławy” na ulicach, placach zabaw czy w galeriach handlowych.

W listopadzie w Czerkasach matka spacerująca z dziećmi miała być świadkiem, jak czterech funkcjonariuszy podeszło do mężczyzny, przywitało się, po czym jeden z nich uderzył go w twarz i zaciągnął do samochodu.

W centrum Kijowa, w grudniu, świadkowie widzieli, jak uzbrojeni rekruterzy wyciągają człowieka ze sklepu, podczas gdy inni stoją z karabinami w pogotowiu.

Obywatele – coraz bardziej zmęczeni wojną i stratami – zaczynają widzieć w przymusowym poborze nie obronę ojczyzny, lecz zagrożenie dla własnych rodzin.

Strach przed śmiercią na froncie przeradza się w gniew, a społeczne poparcie dla mobilizacji gwałtownie topnieje.

Ukraina, jeszcze niedawno stawiana za symbol oporu wobec agresji, coraz częściej staje się areną walki obywateli z własnym aparatem państwowym. I to może być najtrudniejszy front tej wojny – ten między rozkazem, a sumieniem.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *