W 2021 roku szefowa do spraw zrównoważonego rozwoju w Deutsche Banku, Desiree Fixler, sądziła, że zarobi miliony po tym, jak ujawniła nadużycia. Twierdziła, że bank nie przestrzegał swojego celu polegającego na uwzględnianiu kryteriów ESG we wszystkich decyzjach inwestycyjnych – czyli czynników środowiskowych, społecznych i ładu korporacyjnego.
Fixler pracowała w ramieniu zarządzania aktywami banku, DWS Group, i została świadkiem amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, która w 2023 roku nałożyła na tę jednostkę karę w wysokości 19 milionów dolarów. Gdyby rzeczywiście otrzymała nagrodę od komisji w wysokości od 10 do 30 procent, kwota ta opiewałaby na miliony dolarów. Stało się jednak inaczej – z powodu tego, że Fixler, która została zwolniona, pobiegła do „Wall Street Journal” przed udaniem się do regulatora, komisja odmówiła jej wypłaty.

Wirecard w funduszu ładu korporacyjnego
„Wall Street Journal” informował o obawach byłej menedżerki dotyczących biznesu ESG Deutsche Banku już wcześniej, w artykule z sierpnia 2021 roku. Fixler powiedziała dziennikowi, że DWS wprowadzało inwestorów w błąd co do sposobu włączania kryteriów ESG do procesu inwestycyjnego.
DWS informowało klientów, że każdy zespół inwestycyjny brał pod uwagę czynniki ESG przy podejmowaniu decyzji. Sygnalistka odkryła jednak przypadek, w którym Wirecard AG, niemiecki dostawca usług płatniczych, trafił do aktywnie zarządzanego funduszu ESG, który z założenia miał promować firmy o dobrym ładzie korporacyjnym. Spółka zbankrutowała w wyniku jednego z największych skandali oszukańczych w historii niemieckiej giełdy.
Fixler złożyła skargę do regulatora trzy dni po ukazaniu się artykułu. Później spędziła ponad 100 godzin, objaśniając pracownikom komisji program ESG Deutsche Banku oraz sposób, w jaki firmy inwestycyjne weryfikują ryzyka ESG w spółkach publicznych, jak przyznała w wywiadzie.
CYNICZNYM OKIEM: Branża ESG sprzedawała moralność w pakietach z opłatami za zarządzanie, a w portfelu „dobrego ładu korporacyjnego” trzymała Wirecard. Sygnalistka, która to ujawniła, dostała w nagrodę zamknięte drzwi i pouczenie o procedurach.
Spór o definicję „dobrowolności”
W decyzji odmownej dotyczącej wniosku Fixler o nagrodę regulator przyznał, że wszczął dochodzenie w oparciu o jej wypowiedzi dla dziennika. Komisja nie uznała jednak jej współpracy za „dobrowolną”, ponieważ nie zgłosiła się do regulatora jako pierwszego adresata informacji.
„W przypadku, gdy składający roszczenie przekazuje informacje mediom, a pracownicy komisji dowiadują się o zarzutach z mediów, składający roszczenie nie przekazał informacji komisji” – napisała amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Wykładnia ta odcięła sygnalistkę od wielomilionowej premii.
Fixler i jej prawnik, Stephen Kohn, twierdzą, że definicja „dobrowolności” stosowana przez regulatora nie jest zgodna z potocznym rozumieniem tego terminu. Ich zdaniem zniechęca to sygnalistów do korzystania z tradycyjnych metod nagłaśniania nieprawidłowości, czyli mediów.
Była menedżerka DWS nie kryje rozczarowania interpretacją przepisów. „To strzał ostrzegawczy dla każdego sygnalisty, który myśli o udaniu się do prasy” – powiedziała Fixler. Jej sprawa może realnie wpłynąć na przyszłe decyzje osób posiadających wiedzę o nadużyciach w sektorze finansowym – zwłaszcza tych, które rozważają, czy zaufać dziennikarzom, czy od razu pukać do drzwi regulatora.
Cała historia stawia również poważne pytania o kondycję modnego do niedawna nurtu zrównoważonych inwestycji. Sprawa pokazuje, jak łatwo etykieta ESG może maskować ryzyka, które miała eliminować, a sygnalistka, która próbowała to nagłośnić, zamiast nagrody otrzymała lekcję proceduralnego rygoru.



