Unia Europejska stoi przed dylematem, który powtarza się z uporczywą regularnością – każdy kolejny konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w europejskie rachunki za prąd, a Bruksela reaguje pakietem obietnic i propozycji. Tym razem przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła plan obowiązkowych obniżek podatków od energii elektrycznej oraz celowych dotacji, mających chronić konsumentów i przemysł przed gwałtownie rosnącymi kosztami energii napędzanymi wojną w Iranie. Zapowiedź padła 19 marca po posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli.
Liczby tłumaczą powagę sytuacji. W pierwszej połowie 2025 roku średnie ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w UE wynosiły 28,72 euro za 100 kilowatogodzin, a udział podatków i danin w rachunku wzrósł z 24,7 do 27,6 procent w ciągu zaledwie jednego półrocza. Von der Leyen wskazała na absurd, w którym energia elektryczna bywa opodatkowana nawet 15-krotnie wyżej niż gaz. „Tak być nie może” – stwierdziła wprost.

Anatomia europejskiego rachunku za prąd
Na cenę energii elektrycznej w UE składają się cztery elementy – i Komisja chce reformować każdy z nich. Same koszty energii stanowią średnio 56 procent rachunku, opłaty sieciowe to kolejne 18 procent, a podatki i daniny średnio około 15 procent. Resztę dopełnia system uprawnień do emisji dwutlenku węgla.
Różnice między państwami członkowskimi są przepastne. Niemcy płacą najwięcej – 38,35 euro za 100 kWh, tuż za nimi Belgia i Dania. Najniższe stawki odnotowano na Węgrzech, Malcie i w Bułgarii.
Koszty gwałtownie wzrosły w Luksemburgu, Irlandii i Polsce, natomiast spadły w Słowenii, Finlandii i na Cyprze.
CYNICZNYM OKIEM: Europa co kilka lat przeżywa szok energetyczny, za każdym razem obiecuje reformy i za każdym razem jest równie zaskoczona kolejnym rachunkiem. Definicja szaleństwa w wykonaniu 27 państw.
Von der Leyen podkreśliła, że bezpośrednim skutkiem konfliktu irańskiego dla Europy są wyższe ceny, a nie fizyczne zakłócenia dostaw. UE utrzymuje zróżnicowane źródła importu gazu – Norwegia odpowiada za 31,1 procent, Stany Zjednoczone za 25,4 procent, Rosja wciąż za 13,1 procent, a Afryka Północna za 12,8 procent. Dostawy amerykańskiego LNG potroiły się od 2021 roku, osiągając prawie 58 procent z ponad 140 miliardów metrów sześciennych importowanego skroplonego gazu.
System emisyjny na celowniku – Włochy grożą zawieszeniem
Komisja zapowiedziała również przegląd systemu handlu uprawnieniami do emisji, który wymaga od firm zakupu pozwoleń na każdą wyemitowaną tonę CO2. Urzędnicy dążą do zakończenia przeglądu do lipca, ale państwa członkowskie są głęboko podzielone co do głębokości reform.
Włoski minister przemysłu Adolfo Urso poszedł najdalej, sugerując zawieszenie całego systemu ETS jako „reakcję awaryjną”, gdyby nie udało się szybko uzgodnić zmian. Według szacunków branżowych rezygnacja z systemu mogłaby obniżyć ceny prądu o 25 do 30 euro za megawatogodzinę.
Komisja planuje też poluzować przepisy o pomocy państwa, aby umożliwić większe wsparcie dla wrażliwych konsumentów i przemysłów energochłonnych, oraz zreformować opłaty sieciowe dla ciężkiego przemysłu.
CYNICZNYM OKIEM: System ETS miał ratować klimat, a teraz sam potrzebuje ratunku. Kiedy rachunki za prąd gryzą wyborców, cele emisyjne nagle stają się „elastyczne” – ekologia kończy się tam, gdzie zaczyna się polityka.



