Francuskie służby udaremniły próbę ataku terrorystycznego na paryską siedzibę Bank of America przy 51 Rue La Boétie – kluczową lokalizację, w której mieszczą się oddziały BofA Securities Europe SA oraz BofA Europe DAC, pozwalające firmie operować we Francji i w systemie finansowym Unii Europejskiej. Trzech podejrzanych aresztowano, a śledczy wskazują na bezpośredni związek spisku z konfliktem między USA, a Iranem na Bliskim Wschodzie. Budynek znajdował się pod zwiększonym nadzorem po publikacji nagrania wideo przez grupę proirańską, która wskazała bank jako cel powiązany z „interesami syjonistycznymi i izraelskimi”.
Incydent wpisuje się w niepokojący schemat, który rysuje się coraz wyraźniej po obu stronach Atlantyku – model „ataków zdecentralizowanych”, w których media społecznościowe służą do werbowania młodych ludzi jako jednorazowych wykonawców uderzeń w zachodnie cele.

Zapalniczka, kanister i 17-latek ze Snapchata
Francuskie służby udaremniły próbę ataku w sobotę nad ranem, około godziny 3:25-3:30, gdy policjanci z jednostki BAC (Brigade Anti-Criminalité) zauważyli podejrzanego próbującego podpalić urządzenie zapalniczką. Ładunek składał się z 5-litrowego kanistra wypełnionego łatwopalną cieczą, przymocowanego do tuby typu moździerz zawierającej około 650 gramów prochu wybuchowego. Do detonacji nie doszło i nikt nie odniósł obrażeń.

Drugi osobnik, pełniący funkcję obserwatora, zdołał zbiec. Aresztowany 17-latek, pochodzący z Senegalu i mieszkający na przedmieściach Paryża, przyznał, że na miejsce podwiózł go kierowca.
Pierwszy zatrzymany zeznał, że kontakt nawiązano przez Snapchata, a za przeprowadzenie ataku zaoferowano mu 600 euro – równowartość około 690 dolarów. To cena, za którą ktoś był gotów zdetonować ładunek wybuchowy w sercu Paryża.
CYNICZNYM OKIEM: 600 euro za zamach bombowy na siedzibę jednego z największych banków świata. Nawet terroryzm podlega inflacji na odwrót – zleceniodawcy płacą grosze, a wykonawcy ryzykują dożywocie.
Narodowa Prokuratura Antyterrorystyczna wszczęła śledztwo w sprawach usiłowania zniszczenia mienia przez podpalenie w związku z działalnością terrorystyczną, wytwarzania i transportu ładunków wybuchowych w kontekście terrorystycznym oraz udziału w terrorystycznym związku przestępczym.

Europa w najwyższym stanie zagrożenia
Francuski Minister Spraw Wewnętrznych Laurent Nuñez powiedział w stacji BFM TV, że paryski spisek nosi wszelkie znamiona ostatnich incydentów w Holandii i Norwegii, gdzie nieletni lub młodzi mężczyźni byli werbowani i opłacani za przeprowadzanie ataków.
„Mamy tu do czynienia z wyraźnie zaplanowanym działaniem” – podkreślił Nuñez.
Schemat jest alarmująco powtarzalny – młodzi mężczyźni w wieku poborowym, werbowani za pośrednictwem mediów społecznościowych, wykorzystywani jako narzędzia do jednorazowych operacji. Próba ataku w Paryżu następuje zaledwie kilka tygodni po incydencie terrorystycznym inspirowanym przez ISIS w Nowym Jorku, gdzie dwóch zradykalizowanych mężczyzn próbowało zdetonować improwizowany ładunek.
Rzeczniczka Bank of America potwierdziła w rozmowie z Bloombergiem, że firma jest „świadoma sytuacji” i współpracuje z organami ścigania.
CYNICZNYM OKIEM: Snapchat jako platforma rekrutacyjna terroryzmu – twórcy aplikacji obiecywali łączenie ludzi. Nie kłamali, tylko nie doprecyzowali, w jakim celu.
Incydent ma miejsce w czasie najwyższego poziomu zagrożenia terrorystycznego we Francji i szerzej w Europie, gdzie wojna na Bliskim Wschodzie eksportuje przemoc w formie, której nie zatrzymają ani sankcje, ani dyplomacja – wystarczy telefon, aplikacja i nastolatek gotowy zaryzykować wszystko za kwotę, która nie wystarczyłaby na miesięczny czynsz w paryskim przedmieściu.



