Tybetański mistrz ujawnia prawdę o wewnętrznym spokoju

Przyjaźń ze sobą zamiast wewnętrznej wojny

Adrian Kosta
5 min czytania
Tybetański mistrz ujawnia prawdę o wewnętrznym spokoju

Rozmowy o duchowości i równowadze wewnętrznej rzadko obywają się bez gotowych recept na szczęście. Tym razem jest inaczej. Materiał, którego gospodarzem jest Ken Honda, japoński autor i mówca specjalizujący się w relacji człowieka z pieniędzmi i spokojem, przynosi rozmowę z gościem szczególnym – wysokiej rangi tybetańskim mistrzem duchowym, przedstawionym jako bliski powiernik samego Dalajlamy. Honda zadaje pytanie pozornie proste, lecz w istocie fundamentalne: jak odnaleźć spokój. Odpowiedź, którą otrzymuje, przewraca do góry nogami popularne wyobrażenie o wewnętrznej walce, bo zamiast zachęcać do zwyciężania nad samym sobą, namawia do czegoś zupełnie odwrotnego.

Mistrz zaczyna od zdefiniowania pojęcia, które łatwo wypowiedzieć, a trudno zrozumieć. „Spokój to jak harmonia, wolność od konfliktu, a główny spokój, jaki możemy znaleźć, to spokój wewnątrz nas samych” – tłumaczy gość programu. Jego zdaniem to właśnie spokój umysłu nazywamy spokojem wewnętrznym. Jest on tak istotny, ponieważ pojawia się dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje walczyć z samym sobą. Tam, gdzie toczy się taka walka, panuje konflikt, a nie spokój.

Przyjaźń ze sobą zamiast wewnętrznej wojny

Mistrz odwołuje się do jednej z nauk Buddy, którą uznaje za wyjątkowo mocną. Brzmi ona, że „gdziekolwiek idziesz, tam jesteś”.

Z tej prostej obserwacji wyprowadza praktyczny wniosek dotyczący relacji człowieka z samym sobą. Trzeba spojrzeć w lustro i przyjąć, że widziana tam osoba odpowiada za własne szczęście i cierpienie.

Skoro od siebie uciec się nie da, jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest zaprzyjaźnienie się z tą osobą. Jak ujmuje to mistrz, „muszę żyć z tą osobą bez względu na wszystko”. W przeciwnym razie życie zamienia się w nieustanny konflikt między własną dobrą, a złą stroną.

Logika tego wywodu jest konsekwentna i nie pozostawia miejsca na półśrodki. Tam, gdzie toczy się wojna wewnętrzna, nie może istnieć spokój. Konflikt ten da się przezwyciężyć wyłącznie poprzez zaprzyjaźnienie się ze sobą.

CYNICZNYM OKIEM: Cała branża rozwoju osobistego sprzedaje walkę z własnymi słabościami jako drogę do sukcesu. Mistrz spokojnie ją demontuje. Najtrudniejszy przeciwnik to ten, którego nie da się pokonać, bo jest tobą.

Aby zilustrować swoją myśl, gość programu sięga po znaną przypowieść rdzennych Amerykanów, którą jednak postanawia opowiedzieć inaczej, niż zwykle się ją kończy. W klasycznej wersji syn pyta ojca, który z dwóch psów drzemiących w człowieku zwycięży – dobry czy zły.

Odpowiedź ojca w pierwotnej wersji wydaje się domykać całą naukę. „Ten, którego karmisz więcej” – miał powiedzieć ojciec, wskazując, że silniejsza staje się ta strona, którą człowiek pielęgnuje na co dzień.

Większość przekazów na tym poprzestaje, lecz mistrz uważa, że to wcale nie jest koniec tej historii. Jego zdaniem postawienie sprawy w kategoriach zwycięstwa jest błędem już u samych podstaw.

Dlaczego zwycięstwo nie jest celem?

Mistrz dochodzi tu do sedna swojej nauki, które zarazem odróżnia ją od popularnych wersji przypowieści. Cel nie polega na pokonaniu złej strony. „My nie chcemy wygrać. Jeśli masz tę postawę wygrywania, to dojdzie do walki” – wyjaśnia gość, podkreślając, że prawdziwym celem jest wprowadzenie przyjaźni między obiema stronami.

Aby pokazać, dlaczego zwycięstwo nigdy nie jest trwałe, mistrz rozwija przypowieść o nieoczekiwanym ciągu dalszym. Kiedy dobry pies stanie się bardzo silny, zacznie znęcać się nad słabszym, złym psem. Wtedy w człowieku rodzi się współczucie dla pokonanego.

Ten odruch litości uruchamia jednak całą sekwencję od nowa. Człowiek staje po stronie złego psa, zaczyna karmić go bardziej, a dobrego mniej. W efekcie role się odwracają i walka rozpoczyna się na nowo, tyle że w drugą stronę.

Konkluzja jest więc nieunikniona i wynika wprost z tej dynamiki. Tak długo, jak myślenie organizuje idea zwycięstwa, walka pozostaje walką bez końca. Jedynym wyjściem z tego błędnego koła jest porzucenie samej rywalizacji.

CYNICZNYM OKIEM: Karmienie wyłącznie dobrego psa brzmi jak pewny przepis na sukces, a kończy się tym, że dobry pies zostaje tyranem. Nawet cnota, gdy zwycięża bezwzględnie, staje się przemocą.

Stąd wynika ostateczne zadanie, jakie stawia przed człowiekiem tybetański mistrz. Trzeba uznać w sobie istnienie obu psów, a następnie doprowadzić do tego, by się zaprzyjaźniły. To właśnie ten stan, wolny od wewnętrznego konfliktu, jest prawdziwym spokojem, którego od początku dotyczyło pytanie Kena Hondy. Rozmowa pozostaje wartościowa właśnie dlatego, że zamiast obiecywać łatwe zwycięstwo nad sobą, proponuje coś trudniejszego, lecz trwalszego – pogodzenie się z pełnią własnej natury.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *