Pod koniec marca pojawiły się informacje, że Turcja agresywnie wyprzedaje swoje rezerwy złota w panicznej próbie pozyskania finansowania w dolarach. Reżim Erdogana wykorzystywał kruszec, by powstrzymać lirę przed krachem oraz zapłacić za import energii, której ceny gwałtownie wzrosły wskutek wojny z Iranem. Działania te okazały się jednak dopiero początkiem znacznie szerszej wyprzedaży aktywów.
Gwałtowna likwidacja prowadzona przez Turcję i inne rynki wschodzące stała za brutalnym tąpnięciem cen złota. Kruszec spadł o ponad 1000 dolarów z poziomu bliskiego historycznym maksimom do niskich wartości w okolicach 4000 dolarów w momencie, gdy Ankara zakończyła wyprzedaż większości zapasów. Sprzedaż złota była krokiem podyktowanym wyraźną desperacją kraju, który w ostatnich latach włożył wiele wysiłku w budowę pokaźnych rezerw.

Rekordowy spadek rezerw walutowych
Najnowsze dane banku centralnego potwierdziły skalę szaleńczej fali likwidacji aktywów. Rezerwy walutowe Turcji odnotowały w marcu największy miesięczny spadek w historii, ponieważ wojna z Iranem wywołała globalną wyprzedaż aktywów rynków wschodzących i mocno obciążyła lirę. Zgodnie z danymi o bilansie płatniczym oficjalne rezerwy stopniały o 43,4 miliarda dolarów.

Część tego spadku odzwierciedlała interwencje państwa mające zrównoważyć odpływ kapitału z portfeli inwestycyjnych. Deficyt na rachunku bieżącym wzrósł w marcu do 9,7 miliarda dolarów z 7,3 miliarda w lutym, co było wynikiem gwałtownie rosnących cen surowców. Jako duży importer energii Turcja mocno ucierpiała z powodu wyższych cen ropy i gazu.
Bezpośrednią przyczyną był wzrost notowań spowodowany faktycznym zamknięciem Cieśniny Ormuz i zakłóceniami w światowych dostawach ropy. Globalne banki zaczęły zmieniać swoje dotychczas korzystne prognozy dla liry, powołując się na eksplodujący deficyt na rachunku bieżącym. Jeśli presja inflacyjna się utrzyma, kraj nie będzie miał innego wyjścia, jak przeprowadzić kolejną przyspieszoną dewaluację waluty.

CYNICZNYM OKIEM: Najpierw sprzedaje się złoto z dumą gromadzone latami, potem obligacje, a na końcu zostaje już tylko nadzieja. Tak wygląda obrona waluty bez amunicji.
Eksperci wskazują, że ryzyko pozostaje przechylone w stronę dalszego pogorszenia. „Zakłócenia w łańcuchach dostaw i trwające napięcia regionalne utrzymują ryzyko wzrostowe w prognozach na koniec roku” – powiedział ekonomista ze Stambułu Haluk Burumcekci. Prezes banku centralnego Fatih Karahan zapewniał z kolei, że stosunek deficytu do produktu krajowego brutto będzie „poniżej średnich historycznych”, choć i on uznał istniejące zagrożenia.
Wyprzedaż obligacji do zera
Otwartym pytaniem pozostawało, czy Turcja postąpiła podobnie ze swoimi zasobami amerykańskich obligacji skarbowych. Papiery te są znacznie bardziej płynne, a przez to mniej podatne na poruszenie rynkiem nawet przy sporej likwidacji. Odpowiedź, jak się okazało, brzmi zdecydowanie twierdząco.
Zgodnie z obliczeniami Bloomberga opartymi na danych amerykańskiego Departamentu Skarbu sprzedaż była niemal całkowita. Wartość obligacji posiadanych przez Turcję spadła na koniec marca do zaledwie 1,8 miliarda dolarów z 16 miliardów miesiąc wcześniej. Liczba ta obejmuje papiery banku centralnego oraz innych tureckich podmiotów, w tym przedsiębiorstw.

Spadek zbiegł się w czasie z wyprzedażą na tureckich rynkach po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Bank centralny zacieśnił warunki finansowania oraz wyprzedał aktywa walutowe i złoto, a jego interwencje obejmowały również swapy kruszcu z rezerw. Teraz, gdy wyzbył się większości ostatecznych rezerw dolarowych, swapy te niemal na pewno zmuszą Turcję do oddania złota stanowiącego zastaw.
Skala odwrotu staje się jeszcze wyraźniejsza w dłuższej perspektywie. Jeszcze w lutym 2025 roku tureckie zasoby obligacji wynosiły aż 21 miliardów dolarów, a dekadę temu sięgały szczytowo około 80 miliardów. Wartość ta stale spadała, gdy relacje z USA psuły się wskutek kolejnych sporów politycznych, a Turcja konsekwentnie sprzedawała rezerwy dla podtrzymania płynnej dewaluacji.

CYNICZNYM OKIEM: Bank centralny zastawia złoto, którego zaraz nie odzyska, i sprzedaje obligacje do ostatniego dolara. To nie zarządzanie kryzysem, to licytacja resztek majątku.
Mimo wszystkich interwencji lira pozostaje pod ogromną presją w miarę przeciągania się wojny. Bank centralny podniósł cel inflacyjny na koniec roku do 24% z 16%, po tym jak roczna inflacja przyspieszyła do 32,4%, a rentowność dziesięcioletnich obligacji osiągnęła rekordowe 35,75%. Pozbawiona już złota i obligacji do obrony waluty, Turcja musi liczyć się z gwałtowną i bolesną agonią liry, która spadła z poziomu poniżej 10 za dolara pięć lat temu do rekordowych 45,6 dzisiaj.



