W tym tygodniu Waszyngton stał się areną dyplomatycznego maratonu: wysocy rangą przedstawiciele Izraela i Arabii Saudyjskiej zjechali do stolicy USA, gdy administracja Trumpa analizuje opcje ataku na Iran. Według Axios, izraelscy oficerowie wywiadu, w tym szef wywiadu IDF gen. Shlomi Binder, prezentują Amerykanom dane wywiadowcze o irańskich celach, podczas gdy Saudyjczycy – z ministrem obrony Khalidem bin Salmanem – próbują odciągnąć Biały Dom od wojny.
Ali Shamkhani, doradca irańskiego przywódcy najwyższego, ostrzegł na X: „Każde uderzenie USA będzie aktem wojny. Odpowiedź będzie natychmiastowa, totalna i bezprecedensowa – prosto w serce Tel Awiwu.”

Rakiety jako czerwona linia. „Oczyszczony” program nuklearny?
Kluczowym spornym punktem pozostaje arsenał rakiet balistycznych Iranu. USA żądają całkowitego demontażu zdolności rakietowych, które zagrażają Izraelowi. Teheran odmawia, wskazując na brak podobnych ograniczeń dla izraelskiego arsenału – w tym nieoficjalnego programu nuklearnego, który może dosięgnąć Iranu.
Według CNN, rozmowy USA-Iran utknęły w martwym punkcie: Waszyngton stawia ultimatum, Teheran mówi o rozmowach nuklearnych, ale nie o rakietach. Sekretarz stanu Marco Rubio w Senacie użył argumentu prewencji: „Musimy zapobiec irańskim atakom na nasze siły w regionie.”
Turcja dołączyła do ZEA, zamykając przestrzeń powietrzną dla amerykańskich nalotów.
Trump jesienią 2025 twierdził, że irański program nuklearny został „zniszczony” amerykańskimi nalotami. Teraz wraca temat wznowienia wzbogacania uranu – Iran buduje nowe, głębsze podziemne instalacje, blokując dostęp IAEA. Wywiad USA potwierdza próby odbudowy programu.
Reuters donosi, że Trump rozważa precyzyjne uderzenia w siły bezpieczeństwa i przywódców, licząc na wywołanie wewnętrznych niepokojów w Iranie – klasyczna strategia „zmiany reżimu”.
CYNICZNYM OKIEM: „Zniszczony” program nuklearny odradza się pod ziemią. „Ograniczona operacja” kończy się totalną wojną. Historia reżimowych zmian zna te scenariusze na pamięć.
Izrael naciska, Saudyjczycy hamują
Gen. Shlomi Binder spotkał się z Pentagonem, CIA i Białym Domem, prezentując cele do zniszczenia. Khalid bin Salman rozmawia z Rubiem i wysłannikiem Trumpa Steve’em Witkoffem, próbując skierować kryzys na ścieżkę dyplomatyczną.
Turcja i ZEA blokują przestrzeń powietrzną, Arabia Saudyjska gra na czas. Izrael pozostał bez osłony przeciwrakietowej po czerwcowych starciach – stąd presja na całkowite rozbrojenie Iranu.
Komentatorzy porównują obecną sytuację do Wenezueli i Iraku za Busha: uzasadnienia eskalują, aż znajdą się „wystarczająco chwytliwe” dla opinii publicznej. „Wolny Iran” brzmi znajomo jak „Wolny Irak”, „Wolna Libia” czy „Wolna Syria” – zawsze kończyło się chaosem i milionami uchodźców.
Erdogan proponuje mediacje, Arabia Saudyjska gra na czas, Izrael żąda ataku. Trump słucha wszystkich, ale – jak zwykle – zrobi po swojemu.
CYNICZNYM OKIEM: Historia reżimowych zmian uczy jednego: bomby nie budują demokracji. Budują tylko nowych uchodźców i nowych wrogów. Iran wie to najlepiej.


