Prezydent Donald Trump poinformował swoich doradców, że zamierza przeprowadzić bezpośrednie rozmowy z wenezuelskim prezydentem Nicolasem Maduro, co sygnalizuje możliwy zwrot w dyplomacji między USA, a Wenezuelą. Decyzja ta pojawiła się mimo wciąż rosnącej obecności wojsk amerykańskich na Karaibach oraz intensywnych ataków na domniemane łodzie przemytnicze w regionie.
Trump wysoką presję na Maduro utrzymuje także poprzez uznanie tzw. Kartelu Słońc za zagraniczną organizację terrorystyczną, co formalnie otwiera drogę do działań wojskowych. Jednak według źródeł politycznych, obecnie nie planuje się porwania ani zabicia Maduro, choć opcja ta nie jest całkowicie wykluczona.

Autor poleca: USA uznaje Kartel Słońc za terrorystów. Wenezuela: „To fikcja”
CYNICZNYM OKIEM: Aspekty dyplomatyczne i militarne to często teatr, w którym światowi gracze balansują między eskalacją, a poszukiwaniem negocjacji – Trump zdaje się równoważyć oba te elementy, trzymając rękę na pulsie.
Propozycja Maduro i amerykańskie odrzucenia
Maduro rzekomo zaproponował Trumpowi bezprecedensową umowę, która dawałaby amerykańskim firmom dostęp do ogromnych rezerw ropy Wenezueli, a jednocześnie ograniczyłaby wpływy Chin, Rosji i Iranu. Administracja USA jednak tę propozycję odrzuciła, utrzymując twardą linię wobec wenezuelskiego rządu.
Wenezuela od lat współpracuje z USA w kwestiach deportacji swoich obywateli, co jest jednym z niewielu obszarów kooperacji między zwaśnionymi państwami.
Dyplomacja w cieniu wojny i sankcji
Według anonimowych źródeł, Donald Trump uznawany jest za najbardziej „jastrzębiego” polityka w amerykańskiej administracji wobec Wenezueli, nadrzędnego nad sekretarzem stanu Marco Rubiem czy wiceministrem spraw wewnętrznych Stephenem Millerem.
Zapowiedzi rozmów z Maduro idą w parze z groźbami dalszych działań militarnych, które mają m.in. na celu walkę z przemytem narkotyków z Wenezueli do USA.
Zobacz również: USA szykują nową fazę operacji przeciwko rządowi Wenezueli
Mimo twardej retoryki, Trump nie wyklucza dialogu i stara się zachować polityczny margines manewru. Według doniesień, jest otwarty na negocjacje, choć nie ma jasności co do akceptowalnego kompromisu – prawdopodobnie każda umowa wymagałaby ustąpienia Maduro, co wydaje się mało realne w najbliższym czasie.
Wszystko to odbywa się w cieniu deklaracji o możliwości wysłania sił zbrojnych do Wenezueli, lecz obecnie jest to opcja raczej przypuszczalna niż bezpośrednio planowana.
Wojna o wpływy w Wenezueli trwa zarówno na politycznej, jak i wojskowej arenie, a przyszłość relacji Trump-Maduro może zadecydować o losie całego regionu Karaibów i światowego rynku ropy.


