W jednej z najbardziej dramatycznych i burzliwych chwili na rynku kryptowalut, ledwie dni po tym, jak Bitcoin osiągnął historyczny rekord – ponad 126 000 dolarów – na giełdy runął prawdziwy sztorm wyprzedaży. Wszystko przez tweet prezydenta Donalda Trumpa o nowych taryfach na Chiny i ograniczeniach eksportowych, które wywołały falę zmienności nie tylko na rynkach tradycyjnych, ale przede wszystkim na rynku cyfrowych aktywów.
Bitcoin, Ethereum i katastrofa altcoinów
Październik to od lat miesiąc, kiedy większość kryptowalut spodziewa się wzrostów – i faktycznie, na początku tego miesiąca Bitcoin wzrósł o około 10,5%. Jednak to, co miało być rutynowym rynkowym ruchem, przerodziło się w chaos, gdy BTC spadł do 105 000 dolarów, by potem odbić się lekko powyżej 112 000. Ethereum również nie uszedł bez szwanku, ale to altcoiny doświadczyły najgorszego – niektóre z nich straciły niemal cały swój kapitał.
Wybrane największe spadki brzmią jak lista upadłych marzeń i złamanych nadziei:
- $ATOM z 4 do 0,001 dolara
- $SUI z 3,4 do 0,56 dolara
- $APT z 5 do 0,75 dolara
- $SEI z 0,28 do 0,07 dolara
- $LINK z 22 do 8 dolarów
- $ADA z 0,8 do 0,3 dolara
Top 100 blue chipów kryptowalut straciło nawet 80% wartości w ciągu kilku minut.
Krach likwidacyjny – kto zyskał, a kto stracił fortunę?
Według analityków z @LookOnChain na X (dawne Twitter), ponad 1000 portfeli na platformie Hyperliquid zostało wyczyszczonych do zera podczas tej fali krachu. Ponad 6300 portfeli odnotowało łączne straty przekraczające 1,23 miliarda dolarów; 205 portfeli straciło ponad milion dolarów, a kolejne ponad tysiąc straciło więcej niż 100 tysięcy dolarów.
Jednak z chaosu wyróżniły się duże wygrane – 100 najlepszych traderów na Hyperliquid łącznie zarobiło 1,69 miliarda dolarów, co powoduje, że mniejszość wygranych trzyma fortunę i dominację na rynku. Największy zwycięzca zgarnął ponad 700 milionów dolarów, podczas gdy największy przegrany stracił „tylko” 62,5 miliona dolarów.

Największy w historii likwidacyjny tsunami
Dane z CoinGlass pokazują, że w ciągu zaledwie 24 godzin likwidacje osiągnęły prawie 20 miliardów dolarów, z dominującą większością na pozycjach długich. To wydarzenie opisano jako największe zdarzenie likwidacyjne w historii kryptowalut. W tym czasie ponad 1,6 miliona traderów zostało „odsuniętych” od rynku, z których większość straciła niemal wszystko.
7 miliardów dolarów z tych likwidacji nastąpiło w jednym tylko godzinie handlu w piątek, co ukazuje skalę paniki i wyprzedaży.
CYNICZNYM OKIEM: Rynek, który z założenia miał być wolny od tradycyjnych manipulacji, został zmieciony przez wir masowych likwidacji – prawdziwe tornado zniszczenia, które połknęło tysiące marzeń o szybkim bogactwie.
Czy giełdy grały fair? Apel o regulacje
Prezes Crypto.com, Kris Marszalek, nie krył swojego oburzenia i wezwał do ścisłego śledztwa regulatorów przeciw giełdom, które doznały największych strat. Zapytał publicznie, czy platformy nie ograniczały handlu, nie zawyżały cen lub nie stosowały niewłaściwych praktyk antymanipulacyjnych w trakcie krachu.
Na szczycie listy likwidacji znalazły się platformy:
- Hyperliquid: 10,31 miliarda USD
- Bybit: 4,65 miliarda USD
- Binance: 2,41 miliarda USD
Inne platformy, takie jak OKX, HTX czy Gate, również poniosły poważne straty, choć mniejsze. Płynność ksiąg zleceń pokazała gigantyczną dysproporcję między zleceniami kupna, a sprzedaży, gdzie opór był silny przy poziomie 120 000 dolarów, ale wsparcie – ledwo widoczne, zwiastujące dalsze spadki do 100 000 dolarów.
Rynek reaguje na makroekonomiczne turbulencje i politykę taryf
Analityk Andre Dragosch z Bitwise wskazał, że mimo krachu pojawił się „silny przeciwstawny sygnał zakupu” – indeks sentymentu aktywów kryptowalutowych spadł na najniższy poziom od historycznego wydarzenia z lata 2024 roku.
Z kolei Brian Quinlivan z Santiment zauważył, że pomimo rekordów Bitcoina, entuzjazm inwestorów w mediach społecznościowych był „naprawdę niemal żadny” – co odbiegło od wcześniejszych fal euforii.
Najbardziej dotkniętym okazał się natywny token rodziny Trumpów – WLFI, który po ogłoszeniu taryf spadł o niemal połowę do poziomu poniżej 0,10 dolara, by potem częściowo odbić się do około 0,13 dolara.
David Jeong, CEO Tread.fi, nazwał to rynkiem „czarnego łabędzia”, w którym wielu instytucjonalnych graczy zostało zaskoczonych rozmiarami zmienności i mechanizmów likwidacji pozycji dźwigniowych.
Co dalej? Odbicie czy dalszy chaos?
Eksperci zapowiadają, że najważniejszym wsparciem dla Bitcoina pozostaje poziom 100 000 dolarów, poniżej którego może dojść do ostatecznego załamania trzyletniego cyklu hossy. Według Vincenta Liu z Kronos Research, wyprzedaż została wywołana przez politykę taryf USA-Chiny, ale przede wszystkim napędzana przez nadmierną dźwignię instytucji.
Mądrzy inwestorzy wiedzą jednak, że makroekonomiczne powiązania i zmienność to codzienność – pozostaje obserwować sygnały powrotu do wzrostów na oczyszczonym rynku.
CoinTelegraph zwraca uwagę, że popyt na stablecoiny w Chinach, notujące nieznaczny rabat wobec dolara, może świadczyć o tym, że traderzy zaczęli realizować zyski, ale po spadkach Bitcoina nie uciekają masowo, co może zwiastować stabilizację.
Ta wyprzedaż to największy kataklizm likwidacji w historii kryptowalut – prawdziwy festiwal nieszczęść dla inwestorów na dźwigni i jednocześnie święto kapitału dla tych, którzy grają na krótkich pozycjach i manipulują rynkiem.
To przypomnienie, że w świecie wirtualnych walut emocje i polityka taryf mieszają się z technologią i spekulacją – a na końcu i tak wygrywają najlepiej przygotowani, bezlitośnie czyszcząc portfele niedoświadczonych i chciwych graczy.
Kontrola rynku? Dopiero teraz może nadejść – czy wystarczająco szybko, by zapobiec kolejnym tsunami zniszczenia? Czas pokaże.


