Dwa tygodnie po wybuchu wojny z Iranem bilans zaczyna przybierać konkretne kształty. Pentagon potwierdził w poniedziałek, że około 200 amerykańskich żołnierzy zostało rannych, a do zdarzeń dochodziło w bazach i obiektach rozmieszczonych w siedmiu krajach. Oficjalna liczba ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy wynosi 13 osób. W oświadczeniu zaznaczono, że „zdecydowana większość” obrażeń była „lekka” i że ponad 180 żołnierzy powróciło już do służby. Konflikt wkracza właśnie w trzeci tydzień, a prezydent Trump, zapytany wprost, czy wojna wkrótce się zakończy, odpowiedział krótko – „nie sądzę”, dodając że „nie w tym tygodniu”. Potwierdził, że kampania wojskowa trwa z pełną siłą.
Jednocześnie Iran odrzucił wszelkie doniesienia o kontaktach dyplomatycznych z USA, nazywając je „fałszywymi”. Strona irańska twierdzi, że ostatni kontakt z amerykańskim wysłannikiem Stevenem Witkoffem miał miejsce jeszcze przed amerykańskim atakiem. Ceny ropy wzrosły natychmiast po tym zaprzeczeniu.
Dron nad legendarnym hotelem w Bagdadzie
Symbolicznym momentem poniedziałkowego wieczoru stał się atak drona na hotel Al-Rasheed w centrum Bagdadu – kultowy budynek położony w Zielonej Strefie, w którym mieszczą się misje dyplomatyczne Unii Europejskiej i Arabii Saudyjskiej. W hotelu stacjonują również zachodni pracownicy, w tym personel firm naftowych.

Dron uderzył w dwa ostatnie piętra budynku, wywołując potężny pożar i kłęby gęstego dymu. Atak jest powszechnie postrzegany jako jedno z najbardziej symbolicznych uderzeń na iracką stolicę od czasu wybuchu wojny.
Jak dotąd żadna grupa nie przyznała się do odpowiedzialności. Siły bezpieczeństwa rozmieszczone natychmiast po eksplozji twierdzą, że wybuch spowodował jedynie szkody materialne i nie zgłoszono ofiar.
Al Jazeera donosiła o stanie paniki na miejscu zdarzenia, zwracając uwagę, że hotel znajduje się niedaleko ambasady USA, która sama została trafiona niecałe 48 godzin wcześniej.
CYNICZNYM OKIEM: Hotel z misjami dyplomatycznymi dwóch mocarstw, zachodni pracownicy naftowi i „jedynie szkody materialne”. Bagdad wraca do swojej ulubionej dyscypliny – udawania, że wszystko pod kontrolą, gdy płoną górne piętra.
Iran ostrzega, Ormuz dławi się
Wcześniej tego samego dnia Iran wystosował otwarte ostrzeżenie – amerykańskie firmy, interesy i strefy przemysłowe w całym regionie mogą zostać zaatakowane. Wezwano osoby postronne do opuszczenia potencjalnych celów. Iran stwierdził wprost, że uderzy w „kryjówki” sił amerykańskich, nawet jeśli znajdowałyby się one w hotelach.
To nie jest pusty gest – Iran odrzuca zawieszenie broni i zapowiada długotrwałą obronę. W cieśninie Ormuz kontynuowana jest polityka selektywnego przepuszczania – ruch morski jest wciąż mniejszy o 70-90 procent, a bezpiecznie przechodzą jedynie jednostki uznane za „przyjazne”.
Infrastruktura energetyczna w Zatoce jest poddawana ciągłym atakom. Regionalni sojusznicy Iranu, w tym Huti, grożą dalszymi zakłóceniami na trasach objazdowych.
Trump naciska na utworzenie wielonarodowej koalicji eskortującej w cieśninie Ormuz, ale sojusznicy się wahają. Sekretarz skarbu Bessent poinformował, że USA zezwalają na ograniczony tranzyt irańskich, chińskich i indyjskich tankowców „na ten moment”, aby ustabilizować globalną podaż.
Trump zasugerował również opóźnienie szczytu z Xi Jinpingiem w Pekinie, planowanego na 31 marca – 2 kwietnia, chyba że Chiny pomogą w pełnym otwarciu cieśniny. Powołał się na dużą zależność Pekinu od ropy z Zatoki.
CYNICZNYM OKIEM: Przepuszczamy irańskie i chińskie tankowce, żeby rynki nie eksplodowały, jednocześnie bombardując Iranowi terminale naftowe. To nie jest strategia – to improwizacja z budżetem Pentagonu.
Amerykańskie bazy w Iraku są regularnie atakowane rzekomo przez proirańskie irackie grupy paramilitarne, nie bezpośrednio przez Iran – co tworzy wygodną szarą strefę, w której Teheran może eskalować bez formalnego przyznania się do odpowiedzialności.
Trzynastu zabitych żołnierzy, dwustu rannych, płonący hotel dyplomatyczny, zamknięty na 70-90 procent kluczowy szlak morski i prezydent, który mówi „nie w tym tygodniu” – tak wygląda trzeci tydzień konfliktu, którego żadna ze stron nie potrafi ani zakończyć, ani wygrać.


